Nie deptać prawników

Dodano: 20/12/2011 - Nr 51-52 z 21 grudnia 2011

Wedle komentarzy naszych euroentuzjastycznych – pożal się Boże! – elit (czy jak mawia nowy szef SLD – elyt), premier rządu Jej Królewskiej Mości wykazał się egoistyczną małostkowością w ochronie interesów londyńskiego City. Skoro przytłaczająca większość krajów Unii czegoś chce, to w opinii salonu te, które nie mają na dane rozwiązanie ochoty, winny się podporządkować woli większości. Już przy przyjęciu traktatu z Lizbony słyszeliśmy podobną śpiewkę. Pod naciskiem zgranego chóru traktacistów przećwiczono system większościowy na Irlandczykach, których zmuszono do referendowania aż do oczekiwanego w Berlinie skutku, skoro okazali się tak nierozsądni, że po pierwsze, referendum zorganizowali, a po drugie, nie umieli w porę przeciwstawić się niesłusznemu jego wynikowi. Szwecja, Czechy i Węgry, choć początkowo wspierały brytyjskiego Dawida, którego sile nie sprostałyby razem nawet w połowie, zorientowawszy się, iż opowiedzenie się po stronie dumnego Albionu przyniesie im tylko sankcje ze
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze