Irlandia w czasach kryzysu

Dzisiejsza Irlandia to nie jest ten sam kraj co kilkanaście czy nawet kilka lat temu. Chyba nikt w Europie nie przebył w tak krótkim czasie tak krętej drogi: od biedy do dobrobytu „celtyckiego tygrysa” i z powrotem do biedy – nawet jeśli jest to bieda na innym poziomie niż przed laty. U progu lat 90. Irlandia, wraz z Grecją i Portugalią, zaliczała się do najuboższych państw Unii Europejskiej. Dziesięć lat później znalazła się w ścisłej czołówce, wyprzedzając m.in. takie potęgi jak Wielka Brytania i Włochy. Ten sukces był przedmiotem podziwu i zazdrości. Dobre czasy skończyły się równie gwałtownie, jak przyszły. Do załamania doszło w Irlandii na innym tle niż w Grecji czy we Włoszech. Nie spowodowało go gigantyczne zadłużenie, lecz załamanie na rynku nieruchomości. Ale kryzys pozostaje kryzysem.Najstarszy i najlepszy Na razie Irlandczycy najbardziej przeżywają zmianę na stanowisku szefa państwa. Nowym prezydentem został Michael D. Higgins z Partii Pracy. Odniósł
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze