Kłopoty gospodarcze i polityczne Silvio

Dwa dni na ustawę

Wszystko stało się niespodziewanie. Choć od pewnego czasu wymieniano Włochy w gronie krajów najbardziej zagrożonych, panowało przeświadczenie, że powinny dać sobie radę.

Mają wprawdzie poważne problemy, takie jak wysokie zadłużenie (1,8 bln euro, prawie 120 proc. PKB), rosnące bezrobocie, zwłaszcza wśród młodzieży, a do tego niskie tempo wzrostu gospodarczego, ale posiadają także pewne atuty. Włochom nie grozi załamanie systemu bankowego, jak Islandii, ani bańka na rynku nieruchomości, która pogrążyła Irlandię. Plusem jest wysoki poziom oszczędności prywatnych i silne więzy społeczne, szczególnie rodzinne, które ułatwiają ludziom przetrwanie trudnych czasów.

Poza tym konieczność oszczędzania nie spadła jak grom z jasnego nieba. Już dwa lata temu rząd zaczął przymierzać się do ograniczenia wydatków, m.in. przez zmniejszenie zasiłków socjalnych z jednej strony, a zarobków polityków (opłacanych najlepiej w Europie) z drugiej.
Minister gospodarki i finansów Giulio Tremonti, inicjator i autor programu oszczędności, uchodzi za jeden z najmocniejszych punktów ekipy Silvio Berlusconiego. Ma opinię specjalisty – nie przypadkiem, bo jako wykładowca uniwersytecki zajmował się m.in. finansami – a przy tym człowieka niezależnego i nieuchylającego się od podejmowania wyzwań i odpowiedzialności.

Program przedstawiony teraz przez ministra Tremontiego wobec powagi sytuacji parlament przyjął w trybie przyspieszonym, w ciągu zaledwie dwóch dni. Centrolewicowa opozycja miała wprawdzie do niego zastrzeżenia, bo jej zdaniem, realizacja programu oszczędności uderzy przede wszystkim w warstwy najuboższe, ale ostatecznie – w imię jedności dla ratowania państwa – postanowiła nie wnosić poprawek, by nie przewlekać procesu legislacyjnego. Posłuchano apeli prezydenta Giorgio Napolitano.

Plan Tremontiego przewiduje m.in. zamrożenie płac w sektorze publicznym, obniżenie uposażeń osób najlepiej...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: