Nie deptać prawników

To, co może się zdarzyć, gdy w tym samym miejscu zechcą w jednakowym czasie demonstrować grupy o skrajnie różnych poglądach, jest co prawda łatwe do przewidzenia, ale pozostaje jednak pewien margines niepewności, który łatwo obrócić przeciw idei zakazu. Argumentem jest prawo do wolności słowa, które nie może kapitulować przed supozycjami. Pani prezydent(ka) powinna to wiedzieć i szczerze jej polecam delegować do pracy przy uzasadnieniach bardziej fachowe siły. O argumencie, że nie można było zakazać demonstracji tęczowo-kolorowych lewaków, bo istniało niebezpieczeństwo ulegnięcia w sądzie, a „władza nie może przegrywać”, szkoda doprawdy mówić, bo jeśli użyty on został dlatego, że pani na
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: