Huti zamieszali w bliskowschodnim kotle

FOT. KHALED ABDULLAH / REUTERS / FORUM
FOT. KHALED ABDULLAH / REUTERS / FORUM
Dodano: 22/09/2026 - Nr 39 z 23 września 2026

Od początku wojny z Iranem wszyscy zadawali sobie pytanie, kiedy do gry wkroczą jemeńscy sojusznicy Teheranu. Wkroczyli, gdy strażnicy rewolucji islamskiej pojęli, że zaczynają przegrywać starcie z USA. Główną ofiarą ofensywy Huti stała się Arabia Saudyjska, a wraz z nią ceny ropy naftowej na świecie.

Choć walki jemeńskich Huti z Arabią Saudyjską zostały wznowione, po kilkuletniej pauzie, już w lipcu, to jednak decydujący cios rebelianci zadali w pierwszej połowie września. Nagła ofensywa na oddziały formalnie lojalne wobec legalnego rządu Jemenu – i stojącego za nim przede wszystkim Rijadu – miała błyskawiczny przebieg. Huti zajęli ostatnie kluczowe porty na wybrzeżu Morza Czerwonego kontrolowane przez rząd jemeński, a także pozostałą część równiny przybrzeżnej, wyspy Hanisz oraz wyspę Perim. 

To oznacza, że są niemal pełnoprawnymi panami Bramy Łez, czyli jednej z najważniejszych cieśnin morskich na świecie, Bab al-Mandab. Więcej, w tym samym czasie proirańskie

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze