Felieton

Jerzy Targalski
Jak wiadomo, kania wyczekuje dżdżu, a złotousty Redaktor amerykańsko-rosyjskiego resetu – rozbioru Ukrainy i stworzenia Judeopolonii z części Polski i Ukrainy. Dlatego wszystko, co dzieje się na świecie, jest dla niego oznaką owych hiobowych wydarzeń, które zapowiada co tydzień od czasu rosyjskiej okupacji Krymu. Podobnie jak żołnierzowi wszystko kojarzyło się tylko z jednym, tak dla Redaktora każde wydarzenie jest zapowiedzią zdrady Ameryki. Ma ona potwierdzać katastrofalne skutki wyboru sojuszu z USA, bo skoro kiedyś, może za 10 lat, Ameryka sprzeda nas Rosji, by rozerwać sojusz rosyjsko-chiński, to już teraz należy zbliżyć się do Moskwy. Reset miał być uzgodniony w Helsinkach, dziś zapowiadają go oszczędności w wydatkach na infrastrukturę militarną, by rozpocząć budowę muru na...
Dawid Wildstein
Nobel już od dawna jest nagrodą dość kuriozalną, a kolejne werdykty szwedzkiego gremium skutecznie podważają jej sens. Niemniej Nobel dla Polki jest pewnego typu splendorem dla naszego państwa, niezależnie od tego, jak durne poglądy ma Tokarczuk. Szczególnie że (to moja prywatna opinia) pisarką jest niezłą. Zresztą bez porównania bardziej przebije się fakt narodowości pisarki niż jej polityczne oświadczenia. Na dłuższą więc metę ta nagroda jest korzystna dla Polski i histeria części prawicy w tym względzie wydaje się zupełnie niepotrzebna. Jednocześnie ciekawie było obserwować to, co na naszym podwórku wywołała ta nagroda. Nobel dla Tokarczuk pokazał po raz kolejny, jak nasze „elity” tak naprawdę mają gdzieś kulturę. Że te „elity” to po prostu… zwyczajne chamy. Bo ich ta nagroda...
Tomasz Terlikowski
Nie jestem admiratorem lewicowej szkoły publicystyki historycznej, która z pasją zajmuje się odbrązawianiem polskiej (a w pozostałych krajach innych) historii. Nie przekonuje mnie twierdzenie, że wszystko, co miejscowe, jest złe, a jeśli, nie daj Boże, jest chrześcijańskie i narodowe, to już w ogóle nie da się o tym powiedzieć nic dobrego i trzeba się zająć walką z tym. Takie myślenie to szkodliwa bzdura, niebezpieczna dla przyszłości narodu, ale i wspólnoty cywilizacyjnej, jaką jest Europa. W niczym nie zmienia to faktu, że nie jestem także wielbicielem szkoły historii mitycznej, w której nie ma miejsca na brudne karty, problemy czy haniebne wybory. Ta szkoła jest równie groźna i równie mało roztropna. Ostatnio jej zwolennicy ujawnili się przy okazji dyskusji o Oldze Tokarczuk i jej...
Ryszard Czarnecki
Jesteście Państwo w sto razy lepszej sytuacji niż ja, nieborak. Piszę te słowa 69 godzin przed ogłoszeniem wyników wyborów, a więc mniej więcej o północy z czwartku na piątek. Zatem Wy wiecie, kto wygrał, a ja tylko przeczuwam. Albo „aż” przeczuwam. W tej kampanii zasuwałem na full. Tak jakbym w niej sam startował. To samo było wiosną, w kampanii europejskiej. Dwie kampanie w ciągu paru miesięcy oznaczają w praktyce próby redukcji snu do minimum. Dla przykładu, tydzień przed wyborami, z piątku na sobotę, spałem 1,5 godziny. Z soboty na niedzielę godzinę z czymś, ale z niedzieli na poniedziałek pozwoliłem sobie na luksus już paru godzin snu. Tyle mojego, co dodrzemałem w samochodzie, pokonując w sumie tysiące i tysiące kilometrów. Uwaga: drzemałem w aucie, ale nie za kierownicą…...
Jak musi zmieniać się państwo, by mógł rosnąć biznes? To jedno z pytań, które zadali uczestnikom organizatorzy tegorocznego Kongresu 590. Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa, jako Partner tego wydarzenia, też udzieliła na nie odpowiedzi. To dla nas z jednej strony zaszczyt, ale z drugiej wyznacznik tego, że rośniemy w siłę i jesteśmy coraz wyraźniej dostrzegani na mapie gospodarczych stowarzyszeń w Polsce. Zostaliśmy Partnerem jednego z najważniejszych wydarzeń ekonomicznych w kraju, z czego oczywiście jesteśmy dumni i co nas bardzo cieszy. Na Kongresie 590 Rada Gospodarcza SWS miała własną strefę, którą zorganizowała wspólnie z naszymi partnerami, czyli ze Stowarzyszeniem Regionalnych Browarów Polskich oraz Związkiem Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce „Browary Polskie”....
Robert Tekieli
Są zjawiska popkultury, które najlepiej przemilczeć. Powstają bowiem jedynie po to, by szokując i opluwając, stać się źródłem zarobku dla „artysty-buntownika”. Jednak teraz zareklamuję najnowszą płytę przygotowywaną przez Ryszarda Tymańskiego, pseudonim Tymon, choć jej tytułu nie wymienię. Jeden z utworów na tym krążku jest bowiem znakomitym przykładem buntowniczego konformizmu. Pozujący na antysystemowców kawiorowi anarchiści międlą do znudzenia przetarte kalki, zatłuszczone tysiącami paluchów i mające się do rzeczywistości nijak. Tyle że lewicowe, rewolucyjne media przyniosą „fejm” łaknącym sławy i kasy. To jest rzeczywiste i tylko to. Bowiem Ryszard T. niczego nie wymyślił. Polska patriotyczna, wierząca, była solą w oku nie tylko sowieckich bolszewików. Tradycja jej opluwania...
Piotr Lisiewicz
Dzisiejsza krzyżówka wymaga od Państwa biegłej znajomości języka polskiej polityki oraz astronomii! Czy domyślają się Państwo, co to takiego: „przestrzeń poza obszarem ciał niebieskich, w którą zdaniem Neumanna sądy mogą »wypierd...ić« sprawy samorządowców z PO”? Oprócz tego niezbędna będzie wiedza na temat wypowiedzi naszych niezwykle wybitnych noblistów, w tym w kwestii wielkości Józefa Stalina oraz niezwykłego szczęścia przy graniu w Totolotka. Nagroda w dzisiejszej krzyżówce to po raz pierwszy książka Czesława Grzelaka „Kresy w ogniu: wojna na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej we wrześniu 1939 roku”. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia, poświęconej w sporej części Solidarności Walczącej, to hasło tejże organizacji WOLNI I SOLIDARNI, nagrody przyznam za tydzień. Dziś nagrody za...
Marcin Wolski
Nasze dzieje mogły potoczyć się różnie. Imperium Jagiellonów mogło dominować w Europie zamiast Austro-Węgier, ale mogliśmy zostać okrojonymi Czechami. Wielka pula parę razy leżała na stole. Szansa Międzymorza rypnęła się za Zygmunta Starego przez nieszczęsny pakt familijny z Habsburgami i klęskę pod Mohaczem, w której w niewyjaśnionych okolicznościach poległ Ludwik Jagiellończyk. Wielka gra mogła się udać za Batorego, gdyby pożył dłużej i spłodził potomka. Gdyby tak królem został Jan Zamojski i narodowa dynastia rządziła przez kolejne wieki, nie byłoby zaborów, mógł jeszcze poskromić oligarchię magnacką Zygmunt III po rokoszu Zebrzydowskiego, Władysław IV mógł zdusić powstanie Chmielnickiego i nie dopuścić do „potopu” (gdyby panował dłużej i się rozmnożył). Ostatni raz mógł grać o...
Tomasz Łysiak
Komitet Noblowski przyznał Nobla Polce. Tak się składa, że tuż przed wyborami. I co więcej – takiej Polce, która poza niewątpliwym talentem literackim ma też niezwykle cenny z punktu widzenia opozycji zestaw światopoglądowy. W tym zestawie mieści się też odpowiednia dawka wymierzonej we własny kraj i jego historię politycznie poprawnej treści, w której Polacy to naród szowinistów, rasistów i morderców Żydów. Do tego dochodzą inne składniki, potrzebne do uznania autorki godnej Nobla nie tylko z racji umiejętności formalnych (tych wszakże nikt Tokarczuk nie odmawia, nawet w gronie jej krytyków), lecz przede wszystkim z racji jej przynależności do lewicowej, kulturalnej „elity” europejskiej. Takim składnikiem jest choćby kwestia wspierania ideologii LGBT. Oczywiście wybór Tokarczuk został...
Katarzyna Gójska
Profesor Andrzej Zybertowicz podczas rozmowy w „Sygnałach Dnia” zadał niezwykle ważne pytanie: „Skoro opozycja może liczyć na takie zaplecze intelektualne, skoro najwybitniejsze umysły polskich nauk społecznych, polskiej humanistyki, profesorowie bywali w świecie popierają opozycję, dlaczego jest ona tak beznadziejna koncepcyjnie, intelektualnie, programowo?”. Sprawa poruszona przez pana profesora dotyka istoty postkomunizmu. Otóż propozycje, które opozycja przedstawia wyborcom, są tak mizerne, bo w tym środowisku nikt nie ma potrzeby ich wypracowywania. Celem nie jest bowiem rozwój kraju, dobro obywateli, realizacja interesu narodowego, lecz utrzymanie status quo – żeby było, tak jak było. To dlatego przez niemal trzy dekady postkomunistycznych rządów pies z kulawą nogą nie martwił...
Michał Rachoń
W programie Prawa i Sprawiedliwości ogłoszonym z początkiem września 2019 roku znajduje się rozdział, który tegoroczne wybory parlamentarne stawia w perspektywie sporu o ocenę postkomunizmu. Postkomunizm to system polityczny, który ukształtował się w Polsce po 1989 roku i polegał na ewolucji interesów ekonomicznych komunistycznej nomenklatury „od własności zbiorowej, charakterystycznej dla okresu późnego PRL, w kierunku własności indywidualnej”, zajęciu „przez tę grupę strategicznych punktów struktury społecznej” oraz dokooptowaniu „do komunistycznej nomenklatury niektórych środowisk opozycyjnych w okresie PRL”. Proces tworzenia postkomunizmu świetnie portretuje scena, którą poznaliśmy po latach, kiedy ujawnione zostały znajdujące się w archiwach TVP nagrania z negocjacji opozycji...
Piotr Lisiewicz
Uwaga posiadacze kominków, osoby planujące malowanie mieszkania oraz ofiary wywołanej przez PiS drożyzny, których nie stać na zakup podstawowych środków czystości. Wasza niedola się kończy! Gazeta Wyborcza planuje przed wyborami rozdać Polakom milion egzemplarzy swojego specjalnego wydania. Wymuszajmy na kolportujących ją wydanie nam całej paczki. Gdy chodzi o higienę, nam nie jest wszystko jedno. Ciekawostka z historii Solidarności Walczącej. Wśród drukowanych przez nią nielegalnych wydawnictw był… Koran po rosyjsku. Kurierzy SW przemycali go do republik Związku Sowieckiego o muzułmańskich tradycjach, by pomóc im odbudować własną tożsamość, a tym samym wywołać chęć buntu przeciwko Moskwie. Jak wspominała w moim „Wywiadzie z chuliganem” Jadwiga Chmielowska, ówczesna szefowa...
Kto pamięta serial dla dzieci i kibiców, „Do przerwy zero jeden”? Młodych nie pytam, chociaż zawsze mogą sobie w internecie pogrzebać, ale starzy na pewno wiedzą, o czym mowa. Głównym bohaterem filmu była piłka nożna i młody napastnik o dziwnym pseudonimie „Paragon”. Co to ma wspólnego z Budką? Nic, ale to absolutnie nic. „Paragon” był sympatycznym, kudłatym blondynem i liderem zespołu. Budka we wszystkim jest odwrotny i wszędzie łysy. „Paragon” był biedny, ale uczciwy, ciężko pracował i walczył z grupą przestępców, co niemal przypłacił życiem. Budka wręcz przeciwnie, wśród oskarżonych kumpli z POKO czuje się jak ryba w wodzie i ma z tego profity. Wreszcie drużyna „Paragona” do przerwy przegrywała 0:1, by na końcu wygrać 3:2, drużyna Budki do przerwy przegrywa 10:0, po przerwie będzie...
Jacek Liziniewicz
Cztery ostatnie lata pokazały, że Platforma Obywatelska nie umiała rządzić. Na potwierdzenie tych słów można podać chociażby przykład PKN Orlen, który przez 3,5 roku rządów PiS osiągnął zysk około 21 miliardów złotych, co oznacza wzrost o 900 proc. w porównaniu z wynikami z okresu ośmiu lat rządów PO-PSL. Jeżeli jednak ktoś nie chce sięgać do przeszłości, to niech spojrzy na Rafała Trzaskowskiego, który nie radzi sobie z żadnym problemem Warszawy, a nawet wypas kóz na wyspie go przerasta. No, ale nie z tego powodu te wybory są ważne. Najbliższe cztery lata będą kluczem do tego, aby ostatecznie zerwać z rosyjskim łańcuchem i zyskać pełną niezależność od Rosji. Koniec z szantażem gazowym. Koniec z utrudnieniami na cieśninie Pilawskiej. Na zawsze. Za cztery lata, jeżeli wszystkie wielkie...
Tadeusz Płużański
„Robiliśmy straszne rzeczy jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów” – takie bzdury opowiadała w 2015 roku w TVP Olga Tokarczuk, ówczesna laureatka Literackiej Nagrody Nike, którą ufundowała – trudno się temu dziwić – „Gazeta Wyborcza”. Nieoceniony Adam Michnik chwalił laureatkę za „odwagę mówienia o sprawach trudnych, często bolesnych”. Organ Michnika wpisał się tym samym w kampanię nienawiści, którą od lat prowadzi paszkwilant Jan Tomasz Gross czy przejmujący od niego antypolską pałeczką inny Jan: Grabowski. Do owych spraw „bolesnych” ta sama „Wyborcza” podchodzi jednak wybiórczo. Inną miarę przykłada bowiem do Żołnierzy Wyklętych, inną do mordujących ich komunistów. Tu „odwagi mówienia” jakoś brakuje. Ale...
Wojciech Mucha
Na łamach tego wydania „Gazety Polskiej” piszemy sporo o „taśmie Neumanna” – zapisie rozmowy przeprowadzonej przez prominentnego polityka Platformy z ludźmi partii „z regionu” – niewielkiego Tczewa. Odsłuch nagrania pozwala na wgląd w diametralnie inne kulisy uprawiania polityki niż to, co słyszeliśmy na podsłuchach z „Sowy i Przyjaciół” czy równie luksusowego „Amber Room”, gdzie w atmosferze wzajemnego zrozumienia politycy z pierwszych stron gazet snuli swoje rozważania na temat Polski, Polaków i własnego do nich stosunku. Jest jednak tamtych taśm logicznym dopełnieniem. „Taśma Neumanna” to nie luksusowe wnętrza i wzajemne poklepywanie się sytych ludzi władzy. To raczej zapis z wezwania na dywanik, podczas którego ważna persona „z Warszawy” instruuje podległych sobie działaczy z...
Jerzy Targalski
Po usunięciu Huberta Czerniaka z Konfederacji w wyniku ujawnieniu jego przeszłości zomowca przez Radosława Patlewicza, współpracownika Grzegorza Brauna, rozgorzała wojna w Szurlandii. Czerniak oprócz uprawiania medycznej szarlatanerii głosi turbosłowiańską teorię Wielkiej Lechii. Brednię tę wymyślił Janusz Bieszk, wywiadowca II Zarządu Sztabu Generalnego ps. Henryk (1976–1984). Głosi ona, że w starożytności istniało imperium słowiańskie pokrywające się terytorialnie z blokiem sowieckim, ale informacje o nim zafałszowali Watykan, Żydzi i Niemcy. Brednia o Wielkiej Lechii skierowana jest przeciwko Kościołowi, gdyż to rzekomo katolicyzm zniszczył kulturę dawnych Słowian. Ten aspekt musiał wzbudzić kontrakcję katolików w Konfederacji i stąd usunięcie Czerniaka. Szarlatan znalazł...
Dawid Wildstein
Przyznam szczerze, Drodzy Czytelnicy, że powinniśmy dziękować Bogu za taśmy Neumanna. Tylko kilka nagrań, a jakie bogactwo treści. Po pierwsze, pokazał nam dokładnie, jak wyglądała władza PO i jak wyglądać będzie Polska, jeśli to ugrupowanie wróci do władzy. W tych taśmach mamy właściwie cały system PO. Dyspozycyjne sądy, które przetrzymają i uwalą każdą niewygodną sprawę. Przewały i korupcję – akceptowane, bo robią to „nasi”. Mafijna sztama. Świadomość, że koledzy z partii to przestępcy i ukrywanie tego (słowa Neumanna o Adamowiczu). No i w końcu przerażone media, które boją się ruszyć temat – do tego stopnia, że gazeta lokalna, która dostała nagrania z Neumanna, nic sensownego z nimi nie zrobiła, dopiero musiało zareagować TVP Info. Ale w tych taśmach jest coś dużo istotniejszego niż...
Tomasz Terlikowski
Nieczęsto zdarza mi się chwalić wyroki zachodnich, a już szczególnie brytyjskich, sądów. Tym razem jednak tak będzie, bowiem sędzia Andrew McFarlane swoim wyrokiem ocalił zdrowy rozsądek i normalność w kwestiach rodzinnych i uznał, że jeśli ktoś ofiarował komórkę jajową do zapłodnienia, później nosił dziecko w swojej macicy, a na koniec je urodził, to jest matką, a nie ojcem tego dziecka. Ta historia zaczyna się w roku 2012, kiedy pewna kobieta rozpoczyna procedurę „zmiany płci” na męską, i zaczyna się określać mianem Freddy McConnell. W 2014 roku przechodzi ona operację usunięcia piersi, ale… zachowuje macicę. W kwietniu 2017 roku przeszedł inseminację, a w styczniu roku 2018 urodził dziecko. Wówczas rozpoczął prawną walkę o uznanie go za ojca. Brytyjski sąd rodzinny odrzucił jednak...
Jan Pospieszalski
W pierwszych dniach października z wizytą do Norwegii udał się abp Skworc. W programie pięciodniowego pobytu znalazły się m.in. odwiedziny parafii i wspólnot, spotkania z polskimi zakonnicami, rozmowy z naszym korpusem dypolomatycznym i wspólna Msza św. z polskim duchowieństwem. Należy docenić fakt, że ważny przedstawiciel Episkopatu odwiedza polską diasporę i że jest to wizyta kilkudniowa z tak bogatym programem. Stutysięczna społeczność Polaków jest najliczniejszą grupą narodowościową po gospodarzach i stanowi połowę wszystkich katolików w Norwegii. W programie wizyty arcybiskupa niestety nie znalazłem istotnego moim zdaniem elementu – spotkania z dr Katarzyną Jachimowicz. O polskiej lekarce zrobiło się głośno, gdy wygrała precedensowy proces z norweskim państwem. Była jak dotąd...
Ryszard Czarnecki
Piszę ten felieton w samolocie do Wrocławia. Czy przebywanie na wysokości 10 kilometrów nad ziemią, a więc sporo wyżej niż góra Czomolungma, przez nietubylców zwana Mount Everestem, zwiększa wenę? Nie mnie to oceniać. „Z ziemi włoskiej do Polski” ? Niezupełnie. To znaczy: do Polski – tak, ale nie z włoskiej, tylko z niemieckiej. Cóż, to nie krasnoludki i sierotka Marysia, tylko konkretne rządy, ludzie, ministrowie i dyrektorzy rządowych agencji zadbali w czasie przeszłym, oby dokonanym, aby polskie metropolie typu Wrocław właśnie, ale też Poznań, Gdańsk, Kraków, a nawet Bydgoszcz czy Rzeszów, były świetnie skomunikowane w ruchu lotniczym z Frankfurtem czy Monachium, nierzadko lepiej niż z Warszawą... Lufthansa się cieszy, ofensywny w ostatnich czterech latach LOT znacznie mniej....
Rynek kapitałowy w Polsce przeżywa trudne chwile. Przez wiele lat jechał na sterydach, jakimi były Otwarte Fundusze Emerytalne. Mocno do przodu pchały go także prywatyzacje państwowych podmiotów. Ta iluzja jednak niedawno się skończyła. I przyszła pora, aby zobaczyć sprawy takimi, jakie są. A sytuacja ma się tak, że coraz więcej firm woli zniknąć z giełdy, niż się na niej pojawić. W tych okolicznościach rynek przestaje pełnić swoją zasadniczą rolę, jaką jest dostarczanie finansowania podmiotom chcącym się rozwijać. Problem ten dostrzegło Ministerstwo Finansów i po licznych konsultacjach przygotowało projekt Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego. Niedawno dokument przyjęła Rada Ministrów. Teraz rozwiązania w nim zawarte powinny być wdrażane w życie. Czuwać ma nad tym specjalnie do tego...
Mimo wyborów, które już lada dzień, pod pióro cisną mi się zupełnie inne i fantastyczne wręcz tematy. Na przykład: rola muzy w twórczości malarza i poety (znamy też parę męskich muz, gdyż Wielkie Panie naszej sztuki – Boznańska, Dąbrowska – też miewały pobudzających ich wenę, często dużo młodszych adoratorów). Dalej równie frapująca kwestia: naukowa recepcja mojego kwartalnika „bruLion”. Pomyślałem o tym, czytając wiersze zebrane jednego z poetów pokolenia brulionu, gdy równolegle w ręce wpadł mi artykuł naukowy pt. „»Brulion« jako pismo literackie i kulturalne schyłku XX wieku (zarys problematyki)” Jacka Ladoruckiego z Acta Universitatis Lodziensis. Folia Librorum 11, 47–71 z 2002 roku. Kiedy czytam „Lodziensis”, mam tylko jedno skojarzenie: prześmiewcza „Bitwa pod Łodzią” Darka „...
Piotr Lisiewicz
„Szczerze współczuję mieszkającym poza granicami mojego okręgu wyborczego, że nie mogą głosować na tak znakomitego kandydata” – takiego maila przysłał nam pan Artur Adamski, który wraz z rodziną należy tradycyjnie do autorów najlepszych haseł naszej krzyżówki. Do tych, którzy na wyrazy współczucia nie zasługują, należą mieszkańcy Wrocławia oraz podwrocławskich powiatów, którzy mogą na pana Artura zagłosować – numer 10 na liście PiS. Niniejsza krzyżówka powinna być dla pana Artura łatwa do rozwiązania, bo połowa haseł dotyczy organizacji, w której działał – Solidarności Walczącej. Hasło główne również, ale więcej nie zdradzę... Nagrodą jest tym razem płyta „Drogi do niepodległości” Bartłomieja Kurowskiego. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia to KONIEC POSTKOMUNY, nagrody przyznam za tydzień...
Marcin Wolski
W każdym innym kraju byłby megagwiazdą lansowaną na cały świat. Obsadzano by go w głównych rolach (jak Fernandela), na jego rozgłos pracowałyby gromady scenarzystów i reżyserów. W jego dorobku, obok programów telewizyjnych: od Wielokropka, Kabareciku Olgi Lipińskiej czy Dobranocek dla Dorosłych, dominowały role mistrzowskie, lecz drugiego planu. No i kabaret Dudek, w którym występy Jana Kobuszewskiego przeszły do legendy. Dlaczego tak się stało? Ktoś powiedział, że był za śmieszny, choć pamiętam dawne czasy, kiedy grywał role dramatyczne. Najczęściej spotykaliśmy się w radiu, gdzie był jednym z filarów „60 minut na godzinę”, grał starszego Płaskiego Fila, a w kolejnych latach Marcina Jędrasa, dyspozycyjnego literata ze słuchowiska „Zapiski kłusownika”, tworzonego z Andrzejem Zaorskim....
Tomasz Łysiak
Kropla drąży skałę. Zgoła niewielkie, wydawałoby się mało znaczące działania mogą w istocie rzeczy składać się na daleko idące zmiany. Tak jest z polityką historyczną. Niemcy dokonują takich zmian w świadomości współczesnego świata przez wiele drobnych, pozornie nic nieznaczących, ruchów. Ale ich efekt jest taki, że wielu ludzi zaczyna wierzyć, iż naród niemiecki nie ponosi żadnej odpowiedzialności za koszmar II wojny światowej, gdyż tę sprowokowali jacyś „naziści”. W jednym ze znanych przewodników po Włoszech znalazłem kiedyś informację o tym, że Lombardia doznawała w historii najazdów ze strony różnych ludów – „Longobardów, Hunów i nazistów”. Ostatnio w Holandii odbywały się huczne obchody 75. rocznicy operacji Market Garden, w której brali udział nasi skoczkowie z 1. Samodzielnej...
Katarzyna Gójska
Publikacja tzw. taśm Naumanna, bądź co bądź jednej z najważniejszych osób w Platformie Obywatelskiej, wybiła argumenty tym, którzy do tej pory twierdzili, że ta partia nie ma programu. Otóż ma. A nawet więcej – ma go od dawna, a na nagraniach słychać, iż jest on opracowany dokładnie i głęboko zakorzeniony w tej formacji. To program lojalnościowy. Jak mówi przewodniczący Naumann: „Jedna zasada jest dla mnie święta, k…”. Jego założenia są proste – jesteś w PO, czy teraz może także w Koalicji Obywatelskiej, to jesteś chroniony przed odpowiedzialnością za łamanie prawa. Możesz kraść, defraudować, grabić czy marnotrawić majątek publiczny, możesz oszukiwać, brać łapówki, a włos ci z głowy nie spadnie. Nie tylko nie spadnie, lecz wręcz będziesz w gronie „zacnych ludzi”, co w języku pana...
Michał Rachoń
To, co mówi Neumann, to nie jego prywatne zdanie. To zasada działania całej organizacji. „W różnych badaniach, ku*wa, naszych, których oskarżają. Hania Zdanowska zyskuje, jak ma akt oskarżenia. Idzie wręcz dokładnie odwrotnie. Nie patrz na to, to nie ma żadnego znaczenia” – tłumaczył Sławomir Neumann partyjnemu podwładnemu, który najwyraźniej nie pojmował podstawowych prawideł rządzących polityczną układanką w Platformie Obywatelskiej. Oporny rozmówca upierał się przy swoim, sugerując, że wokół partyjnego kandydata na prezydenta Tczewa pojawia się smrodek: „Sławek, ale tam jest jeszcze sprawa w tle najgrubsza. Ta działka na Rokickiej. On sprzedał za bezcen... a potem zmienił plan zagospodarowania przestrzennego” – troszczy się działacz i dodaje, że jeśli zajmie się tym prokuratura, to...
Piotr Lisiewicz
Nie ma nic głupszego po konserwatywnej stronie, niż politycy i publicyści narzekający na młodzież. Gdy KOD organizował swoje manifestacje, usiłował wywołać protesty studenckie. W dużych miastach przyszło na nie kilkanaście do kilkudziesięciu osób. Ogłaszał Tomasz Lis, że wie od córki, iż młodzież już nie lubi PiS. I nic z tego nie wyszło. Robienie zbliżeń na nielicznych młodych w czasie manifestacji pod sądami, by poruszyć lawinę, dało zerowy efekt. Cel tych zabiegów był racjonalny – tam gdzie młodzież, tam bunt, nonkonformizm, dynamika, szansa na poszerzanie wpływów. Publicyści konserwatywni, którzy lamentują, że młodzież jest naiwna, bo daje się nabrać na LGBT, grają w drużynie Tomasza Lisa. Bo to są brednie. Właśnie w olbrzymiej, miażdżącej większości nie daje się nabrać. Według...
Wiem, wiem, w końcu studiowałem przez tydzień rusycystykę i do panienki nie pasuje „maładiec”, no chyba że mówimy o płci społecznej i lewicowej aktywistce, a dokładnie o kimś takim chcę mówić. Szwedzka gwiazda ekologii rzuciła szkołę i objeżdża świat ze swoimi prelekcjami odczytywanymi z kartki, przy których strzela groźnymi minami. Wokół tego zjawiska, niestety tak to trzeba nazwać, wyrosła atmosfera tabu łamanego na cenzurę, głównie autocenzurę. Wiadomo, dziecko, przy tym – jak podają różne źródła – wymagające leczenia, i weź teraz chamie jeden z drugim, prawicowy bydlaku, powiedz chociaż jedno złe słowo do chorej dziewczynki walczącej o czyste powietrze. Prymitywne jak Jachira, ale działa, i to jest śmiertelnie niebezpieczne. Sięganie nawet nie po socjotechniki, lecz brutalny...
Jacek Liziniewicz
Wiem, że wielu z Państwa żyje właśnie tematem grzybów i sądząc po zdjęciach w internecie, połowa Polaków ruszyła na zbiory. Jednak nie będzie to tekst o grzybobraniu, lecz o kampanii największej partii opozycyjnej. Nie widziałem bowiem czegoś równie słabego jak tegoroczne wykwity partii Grzegorza Schetyny. Niespójności i chaos widać na każdym kroku. Grzegorz Schetyna jednego dnia walczy z hejtem, który doprowadził do zabójstwa Pawła Adamowicza, a drugiego dnia stoi murem za „Sokiem z buraka” i Klaudią Jachirą. Każdego dnia pojawia się nieścisłość co do tego, czy KO jest za czy przeciw związkom partnerskim. Jakie jest zdanie na temat aborcji, Kościoła, programu 500+. Ta niepewność oczywiście mogłaby być atutem, ale musiałaby być ona inaczej opakowana. Lider KO mógłby przecież powiedzieć...
Tadeusz Płużański
„My jesteśmy tu, gdzie wtedy, oni tam, gdzie stało ZOMO” – pamiętają Państwo te słowa premiera Jarosława Kaczyńskiego? Wypowiedział je podczas wiecu poparcia dla rządu 1 października 2006 roku na terenie Stoczni Gdańskiej. ZOMO – komunistyczna bandyterka, powołana po powstaniu poznańskim 1956 roku do „likwidacji zbiorowych naruszeń porządku publicznego”. Szczególnie zbrodniczą rolę odegrała po 13 grudnia 1981 roku, mordując Polaków w kopalni „Wujek”. Ale mamy jeszcze 13 grudnia 2018 roku, kiedy na ulice Warszawy wrócili komunistyczni patroni. 13 grudnia 1981 roku z ogarniętą stanem wojennym Warszawą solidaryzowała się cała okupowana przez „bandytów przebranych za władzę” Polska. 13 grudnia 2018 roku górnicy upomnieli się o pamięć o swoich zamordowanych kolegach: stołeczną ulicę...
Wojciech Mucha
„Niekontrolowany wybuch emocji” to według najważniejszych polityków Prawa i Sprawiedliwości jedyne, co może zagrozić tej partii na ostatniej prostej i wpłynąć na wyniki wyborów. Czymże jest ten „niekontrolowany wybuch emocji”? To coś podobnego do tego, czego doświadczyliśmy w 2007 roku przy sprawie pani Sawickiej, kiedy ujawnienie korupcyjnych „lodów” w wykonaniu posłanki Platformy Obywatelskiej zostało sprytnym manewrem (szantażem emocjonalnym) obrócone przeciwko ówczesnej władzy – Prawu i Sprawiedliwości. Tyle tylko, że wówczas mediom i politykom ówczesnej opozycji udało się wytworzyć klimat psychozy, wedle której Jarosław Kaczyński był „Wielkim Bratem” z książki George’a Orwella. Dziś nic podobnego nie ma miejsca. Udało się wreszcie zdjąć z prezesa PiS odium „strasznego człowieka” i...
Jerzy Targalski
Sebastian Pitoń, projektant fantazyjnych dachów z Kościeliska, postanowił zostać historykiem i po przeczytaniu kilku książek jednego autora odkrył tajną historię świata współczesnego. Pitoń prowadzi własny kanał internetowy na YouTube „Pitoń TV”, na którym pryncypialnie zwalcza amerykańską okupację Polski i zbrodniczą rolę USA, które rozpalają konflikty i wojny na świecie, by go kontrolować. Polska ma dla Stanów Zjednoczonych destabilizować kontynent eurazjatycki, by się nie zjednoczył. Zjednoczenie Eurazji, czyli cel strategiczny wskazywany przez Dugina, jest jak widać również marzeniem projektanta dachów. Niestety nie wyjawił nam, co Polska by robiła w Eurazji zjednoczonej przez Niemców, Rosjan i Chińczyków. Na razie PiS na polecenie USA zrobi z Polski Judeopolonię i Żydzi umieszczą...
Dawid Wildstein
Ile jest procent cukru w cukrze? To poważne pytanie nurtowało kiedyś wiele osób, czego dowodem jest słynna scena z filmu Barei. Nie znam rozwiązania tej zagadki, wiem za to, ile jest PO w Jachirze. 300 procent. Minimum. Powinniśmy być wręcz wdzięczni Schetynie za to, że zdecydował się promować akurat tę postać w kampanii wyborczej. Jachira bowiem uosabia wszystko to, co PO reprezentuje, ale ma jedną dodatkową zaletę – w przeciwieństwie do większości członków tej partii, ona nawet nie stara się ukrywać, kim jest naprawdę. Z jednej strony może nas to boleć. Sam fakt, że istnieją w Polsce wciąż silne ugrupowania polityczne, które sięgają po taki rynsztok, nie najlepiej świadczy o kondycji naszej demokracji, o stanie naszej debaty publicznej. To, że kolejne klony Palikota mają swoje 5...
Tomasz Terlikowski
Są kwestie, które trudno jest komentować, bo w zasadzie powiedziane na ich temat zostało już wszystko. Tak jest ze sprawą pewnej pani, która postanowiła podzielić się swoimi poglądami na temat weganizmu, posługując się istotnym dla wszystkich Polaków zdaniem. Na jej głowę spadły (słuszne) wyrazy potępienia, także z jej własnego obozu politycznego, ale dla jego części stała się ona niemal ikoną, bohaterką, która odważa się mówić prawdę w „tym kraju” (tu krótki przypis, wróciłem właśnie z pielgrzymowania po Rosji, współpracowałem tam z wieloma przewodniczkami i żadna nigdy nie powiedział o swoim kraju w ten sposób, zawsze powtarzały z mocą „nasz kraj”). Zaprasza się wyżej wspomnianą panią do telewizji, prosi o komentarze, wsłuchuje w jej „opinie”. Inni oburzają się (powtórzę jeszcze raz...
Jan Pospieszalski
Nastoletnia ekobojowniczka Greta Thunberg odniosła ogromny sukces na globalnej scenie mediów społecznościowych. Nieznana gimnazjalistka ze Szwecji w ciągu kilku miesięcy stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób na świecie. Na czym polega jej fenomen? Spece od marketingu i sieciowych zasięgów analizują zjawisko, a pewnie część z nich ciężko pracuje na popularność Grety. Młoda Szwedka uruchomiła emocje o wiele skuteczniej niż wszyscy polityczni ekoaktywiści do tej pory. Nieudana kopia Pipi Langstrump raz usiądzie z ręcznie malowanym banerem, innym razem na okładce pisma groźnie zmarszczy brwi, pokrzyczy w telewizji, a jej przesłanie można sprowadzić do prostego komunikatu: „My, dzieci i młodzi, chcemy dobrze – natomiast wy (i tutaj można dowolnie wstawić: politycy,...
Ryszard Czarnecki
W Brukseli rano mżawka, wieczorem mżawka. Wszyscy się dziwią, jak nie pada. Taki Londyn na kontynencie – tyle że do sześcianu. Skoro o Londynie mowa – to słowo o „czechizacji” Wielkiej Brytanii. Czechizacja – od Czech. Dlaczego? Bo na Wyspach Brytyjskich jest dokładnie tak jak w tym znanym powiedzeniu o czeskim filmie – nie wiadomo, o co chodzi. I może trochę to niesprawiedliwe określenie, ale jeśli niesprawiedliwe, to tylko odnośnie do czeskiego filmu, a nie Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Bo czeski film z czasów komuny czasem bywał niezły. Słynny „Lot nad kukułczym gniazdem” nakręcił przecież czeski emigrant Miloš Forman. Oglądałem go bodaj w nieistniejącej już Moskwie – żeby było jasne, chodzi o kino, a nie o miasto, stolicę Rosji. Tak, to samo kino...
Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało ułatwienia w korzystaniu z ryczałtowych rozliczeń w podatku dochodowym. W tej chwili kwota przychodu w roku podatkowym poprzedzającym rok, w którym przedsiębiorca chce skorzystać z tej formy zapłaty daniny, wynosi 250 tys. euro. Rząd chce ją podnieść docelowo do 2 mln euro. Opodatkowanie na zasadach ryczałtowych oznacza, że dla przedsiębiorcy podstawą wymiaru jest przychód. Nie ma zatem konieczności ustalania podstawy opodatkowania poprzez pomniejszenie osiągniętego obrotu o poniesione koszty. Jest to rozwiązanie w niektórych przypadkach dużo korzystniejsze dla firmy, a jednocześnie prostsze w obsłudze. Warto przy tym pamiętać, że jedną z najczęściej kwestionowanych rzeczy podczas kontroli podatkowych są właśnie koszty. Należy jeszcze zaznaczyć,...
Robert Tekieli
Proszę usiąść wygodnie, będę teraz łamał tabu. Adam Michnik jest tak samo Polakiem jak człowiek nieochrzczony chrześcijaninem. Czy ja Adama Michnika wykluczam z polskiej wspólnoty? Nie, on sam się wykluczył. Napiszę jeszcze raz, na użytek serwisu Wikicytaty: Adam Michnik wykluczył się z polskiej wspólnoty. Zrobił to, werbując księży i niszcząc im przy tym życie, wykorzystując i porzucając. Wykluczył się ze wspólnoty, starając się wmówić światu i Polakom, że polskość to antysemityzm, że AK zajmowała się głównie mordowaniem Żydów. Zakorzeniony w XIX wieku, bajający o „endeckiej trumnie” rządzącej polską współczesnością, robi od 50 lat wszystko, by przeciąć najważniejsze więzy łączące Polaków, próbuje zetrzeć polską tożsamość, walcząc z każdym członem naszego polskiego zawołania: Bóg,...
Piotr Lisiewicz
Co spływa w Warszawie do Wisły, a jego nazwa pochodzi od francuskiego nazwiska Chambeau? Co Janowi Pietrzakowi zrymowało się z Jachira? Według której europosłanki z Polski krowy są gwałcone, żeby dawały mleko? – kto zna odpowiedzi na te pytania, może zabierać się za rozwiązywanie niniejszej krzyżówki. Będzie też oczywiście o głośnym spocie KO, z jakże typową polską rodziną. Przepiękne hasło krzyżówki sprzed tygodnia, nawiązującej do pewnej akcji przedwyborczej, brzmi JESTEM KRETYNEM. Nagrody za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z hasłem CENZURA LGBT, czyli książki „Resortowe dzieci. Biznes”, otrzymują Arkadiusz Trąbka z Zalesia i Jacek Klim z Giżycka. Nagrody niespodzianki trafiają do Romana Solarskiego z Poznania, Tadeusza Szostaka z Warszawy, Andrzeja Rączki z Wilkowic i Eugeniusza...
Marcin Wolski
Te dwa filmy, myślę o „Piłsudskim” i „Legionach”, należy oglądać łącznie. Może nie dosłownie, ale jest oczywiste, że oba obrazy stanowią wzajemną kontynuację. „Piłsudski” praktycznie kończy się wymarszem Pierwszej Kadrowej z Oleandrów, reszta to pobieżna errata, z kolei „Legiony” na dobre zaczynają się w Krakowie i rozgrywają w trakcie kampanii rosyjskiej, z porywającymi scenami bitew pod Rarańczą czy Kostiuchnówką. Ponieważ lada moment ruszy do akcji chór wybrzydzaczy, pragnę zatrzymać się na bezspornych atutach obu dzieł, skrzętnie pominiętych przez jury na festiwalu w Gdyni. Piłsudski Borysa Szyca jest najlepszym „Ziukiem”, jakiego dotąd zdarzyło mi się oglądać, a rola Mirosława Baki jako Stanisława „Króla” Kaszubskiego przejdzie do historii naszego kina. Można naturalnie spekulować...
Tomasz Łysiak
Na wstępie muszę wyznać, że termin „gretyni” nie jest wynaleziony przeze mnie, lecz zapożyczony z włoskich, konserwatywnych mediów. Mianem „gretynów” prawicowi dziennikarze w Italii nazywają całą masę zwolenników Grety Thunberg, nastoletniej frontmenki politycznych wojen klimatycznych. Fani 16-letniej Szwedki są wpatrzeni w nią jak w obraz, a gdy tylko dziewczynka zrobi coś, powie albo choćby popatrzy – vide rażenie piorunującym wzrokiem prezydenta Trumpa – wpadają w euforię. Jeśli zaś ktoś ośmieli się zauważyć, że Greta nie jest protagonistką, lecz ofiarą i narzędziem w rękach „klimatystów”, natychmiast zostaje strącony w czeluść piekielną salonowej pogardy i hejtu. Tymczasem dla każdego zdrowo myślącego gościa fakt, iż nastolatkę promuje się na gwiazdę światowej propagandy związanej...
Katarzyna Gójska
Program Prawa i Sprawiedliwości wykracza poza standardowy przekaz partyjnych ofert wyborczych. Jest bowiem nie tylko sprawozdaniem z dokonań mijającej kadencji i propozycją działań na ewentualną przyszłą, lecz także rewelacyjnym opisem postkomunizmu. Tekst, o którym wspominam, tworzy rozdział zatytułowany „Diagnoza. Od postkomunizmu do polskiego państwa dobrobytu” i jest niezwykle wnikliwą analizą trzech dekad III Rzeczypospolitej. Jedną z najlepszych, a być może po prostu najlepszą, jakie powstały na ten temat. Zwracam uwagę właśnie na ten fragment dokumentu programowego PiS, bo żadna inna siła polityczna ubiegająca się o rządzenie lub współrządzenie Polską nie pokusiła się o ocenę naszej rzeczywistości od 1989 roku. Ktoś może użyć argumentu, że oferta wyborcza ma wychodzić do przodu...
Michał Rachoń
Z jakiego powodu pani Klaudia Jachira jest użyteczna dla partii Platforma Obywatelska? Po co w kampanii wyborczej w sieci pojawiają się filmiki z politykiem PO w roli głównej, który szydzi z krzyża, żartuje z „ekshumacji” i zadaje pytanie: „czyja to kończyna”? To po prostu mechanizm permanentnej prowokacji. Mechanizm ten jest stosowany w polskiej polityce od lat. W skrócie polega na tym, aby sprowokować przeciwnika do działań, dzięki którym prowokator będzie mógł przedstawić siebie jako ofiarę. Ćwiczyliśmy to w wielu wariantach przez całe lata. Mistrzem gatunku był Janusz Palikot. Człowiek z gumowym penisem i pistoletem w dłoni. Palikot do sierpnia 2010 roku był wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego Platforma Obywatelska. To jego ludzie zorganizowali wydarzenie, które zaowocowało...

Pages