Felieton

Piotr Lisiewicz
No i głos Moniki Olejnik ma Rafał Trzaskowski z głowy! Bo tak oto wypowiedział się o latach 80.: „robili karierę ludzie, którzy byli pozbawieni kręgosłupów, którzy sobie zrobili punkt honoru z tego, że nie mieli specjalnego doświadczenia, nie mieli specjalnego wykształcenia”. Wiadomo, oględnie, ostrożnie, bez nazwisk, ale tak, żeby każdy głupi domyślił się, że chodzi o zatrudnianie w Trójce, zamiast dziennikarzy z kręgosłupem i doświadczeniem, zootechników po SGGW. Co tam wykształcenie, skoro mieli ojca – majora SB. Trzaskowski mówi o „upartyjnieniu” państwa: „Opozycja musi skoncentrować wysiłki na walce przeciwko upartyjnieniu Polski”, „media publiczne zostały upartyjnione”. Na szczęście partia Trzaskowskiego nie tylko mówi, lecz także robi. W Krakowie w ramach odpartyjnienia...
Wszystko w ostatnim czasie jest dziwne, to i wybory mamy dziwne do tego stopnia, że w pierwszej próbie w ogóle ich nie mieliśmy. Nienaturalne okoliczności i atmosfera sprawiły, że wiele proporcji się zachwiało. Tak też było z notowaniami kandydatki PO Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i kandydata PiS Andrzeja Dudy. Oboje uzyskiwali wyniki, jakich nikt się nie spodziewał, i słusznie. Podział w polskiej polityce jest dość jasny i jeszcze trzy miesiące temu nikogo by nie zdziwiło 25–27 proc. poparcia dla przedstawiciela największej partii opozycyjnej i 40–43 proc. dla obecnie urzędującego Prezydenta RP. Dziś wielu opowiada niestworzone rzeczy o tym, że Andrzejowi Dudzie gwałtownie pikuje poparcie, a Rafał Trzaskowski ostro wystrzelił w górę. Jedno i drugie to wierutna bzdura, notowania...
Jacek Liziniewicz
Trzeba niestety powtarzać to do znudzenia. Najbliższe wybory nie są o to, czy będzie nas reprezentował ten czy inny prezydent. To sprawa absolutnie drugorzędna. Wybory są tak naprawdę o to, w jaki sposób rozwijać się będzie nasz kraj.  Idąc do urny wyborczej, będziemy musieli we własnym sumieniu policzyć bilans zysków oraz strat w związku z rządami prezydenta Andrzeja Dudy i jego środowiska politycznego. Trzeba będzie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy zerwać z rosyjskim szantażem gazowym w 2023 roku? Czy chcemy inwestycji w energetykę i przekop Mierzei Wiślanej? Czy chcemy pogłębiać sojusz militarny i współpracę ze Stanami Zjednoczonymi? Czy chcemy rozwijać ideę Trójmorza i współpracę regionalną? Czy zależy nam na tradycyjnych wartościach? Czy wolimy banki kupować czy...
Jerzy Targalski
Informacja o kasiorze, która ma spaść na Polskę z Brukseli, wywołała radość, gdyż Polacy widocznie uważają, że niemieckie dary są za darmo. Ostrożniejsi zastrzegają się, że nie mogą ocenić propozycji, gdyż nie znają ich warunków.  Ja jednak „timeo Germanos et donna ferentes” i dlatego wiem, że warunki będą dwa. Wzmocnienie gospodarki niemieckiej poprzez całkowite podporządkowanie jej polskiej w ramach zielonego ładu, co umożliwi dojenie nas ad calendas Graecas, oraz umocnienie praworządności ubeckiej, czyli zachowanie zdegenerowanych instytucji państwowych, zwłaszcza sądownictwa, co gwarantuje posłuszeństwo terytoriów zależnych wobec Berlina. Zastosowanie tej metody budowania IV Rzeszy na skalę europejską przekształci ostatecznie z naszą pomocą Unię w imperium niemieckie, zaś...
Dawid Wildstein
Taka sytuacja. Kobieta zostaje osaczona przez mafię reprywatyzacyjną. Zrujnowana. Uważa, że stało się to za przyzwoleniem ówczesnej prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz. Sądzi, że to ówczesna prezydent miasta jest odpowiedzialna za to, co się stało z jej zdrowiem.  Chce o tym opowiedzieć, pokazać komuś bezmiar tej niesprawiedliwości i zła. No ale nie zainteresuje tym, z przyczyn oczywistych, „Gazety Wyborczej” ani TVN-u. Okazuje się, że są ludzie gotowi ją wysłuchać – związani z Patrykiem Jakim. Kobieta przychodzi na plan, mimo koszmarnego stanu zdrowia, i umiera podczas opowiadania swojej historii. Nikt jej jednak nie zmuszał, to ona chciała to zrobić, bo w ten sposób mogła światu wykrzyczeć swoją krzywdę. Niesłychana tragedia. Tragedia poprzedzona jej słowami: „To dzięki...
Tadeusz Płużański
„Poniosłam klęskę na wszystkich odcinkach swego życia” – te słowa wypowiedziała na krótko przed śmiercią 5 czerwca 1949 roku. Ale czy na pewno była to klęska? Może, szczególnie w dłuższej perspektywie, jednak zwycięstwo? To również kolejne pytania.  Jaka postawa wobec nowego okupanta Polski była właściwa: bezwzględny opór czy może jakaś forma ugody, porozumienia? Jak być wiernym ideałom? W końcu – czym jest honor? Jaką cenę trzeba zapłacić? Emilia Malessa – kapitan AK i żołnierz II konspiracji niepodległościowej, zapłaciła najwyższą. Aresztowana 31 października 1945 roku ujawniła przywódców WiN-u. Powód? Pułkownik Józef Goldberg-Różański, szef Departamentu Śledczego MBP, ręczył jej „oficerskim słowem honoru”, że żadna z ujawnionych osób nie zostanie aresztowana i osądzona: „Tylu...
Wojciech Mucha
Sporo narzekałem na przekaz wyborczy prezydenta Andrzeja Dudy. Gadać by można, ale miejsca mało. Ogólnie chodziło mi o to, że nie ma wizji, że jakiś niemrawy, że nie ma odpowiedzi na pytanie „po co ta druga kadencja”. Doszły do tego wpadki (jak ta z rapowaniem) i wrażenie ogólnego wypalenia. Nie byłem w tym sądzie odosobniony, podobne głosy dochodziły do mnie i od Czytelników, i od obserwatorów sceny politycznej. Było czym się martwić, tym bardziej że zmiana kandydata w Platformie poskutkowała pewnym wzmożeniem „po tamtej stronie”. Na szczęście to, co zobaczyłem w ostatnią sobotę (a zarazem pierwszą sobotę oficjalnej kampanii) trochę mnie uspokoiło. W Stalowej Woli zobaczyliśmy wreszcie Andrzeja Dudę sprzed pięciu lat – pełnego energii, emocji, skoncentrowanego na ludziach i ich...
Ryszard Czarnecki
1 czerwca w Brukseli jest dniem wolnym od pracy. Nie wiem, czy to ukłon w stronę dzieci, czy może w stronę mężczyzn, którzy – jak twierdzą kobiety – do końca życia pozostają dziećmi. Ale tak poważnie: to tutaj drugi dzień Zielonych Świątek, ot co. W Brukseli – mówiąc tytułem książki rosyjskiego, opozycyjnego wobec komuny pisarza Wasilija Grossmana – „Wszystko płynie”. Unijny szczyt na przykład, poświęcony oceanowi szmalu, który ma zalać Stary Kontynent, miał być 19 czerwca, ale w kuluarach słychać, że jednak będzie później, pod koniec czerwca, albo nawet w lipcu. Jak nie wiadomo, o co chodzi – to chodzi o pieniądze. Jak nie wiadomo, dlaczego się opóźnia – to właśnie dlatego, że o kasę chodzi. Przekonanie holendersko-szwedzko-duńsko-austriackiego „klubu skąpców” nie będzie łatwe, tym...
Tomasz Terlikowski
Etyka Kalego, myślenie stadne i wymuszana poprawność polityczna (wcale nie tylko lewicowa, ale dokładnie tak samo prawicowa) to choroby, które coraz mocniej trapią polską debatę polityczną i publicystyczną. A doskonale widać to przy okazji dyskusji wokół zamieszek w Stanach Zjednoczonych, która odbywa się – choć to tak daleko – w duchu klasycznych plemiennych połajanek, w których jedna ze stron przytacza cały zestaw rasistowskich argumentów za tym, że w istocie zamordowanemu George’owi Floydowi należało się to, co go spotkało, a policjant – biedaczyna – nie miał innego wyjścia, a druga strona usprawiedliwia niszczenie cudzej własności, zamieszki i kradzieże, bo są one wyrazem słusznego gniewu i rewolucyjnego momentu. A przecież można powiedzieć, że przyczyną zamieszek jest wielowiekowy...
Jan Pospieszalski
„Głęboko dotyka nas skandal zbrodni pedofilskich wśród kleru i ich ukrywania, co od wielu lat rani nasz Kościół lokalny”. Tak zaczyna się apel – „List otwarty do Kardynałów, Arcybiskupów i Biskupów Kościoła katolickiego w Polsce”. Różni się od podobnych inicjatyw podejmowanych w przeszłości, bo jest spontanicznym ruchem oddolnym. Pod tekstem, na popularnym portalu petycjeonline.com, podpisała się Agata Skorupska-Cymbaluk, prawniczka z Dolnego Śląska.  Porusza mnie w tym apelu głębokie poczucie odpowiedzialności za „wspólnotę Kościoła, jedno Ciało w Chrystusie”, świadomość roli laikatu w Kościele i empatia wobec ofiar. W apelu jest też żądanie, z jakim wierni zwracają się do pasterzy polskiego Kościoła. „Wobec ogromu zła i nieprawości konieczne jest ich uznanie i konkretna pokuta...
Piotr Lisiewicz
Procesje Bożego Ciała odbędą się w tym roku w bardzo ograniczonej formie. Dlatego warto o nich przypomnieć w krzyżówce. Pamiętajmy, że za komuny, podobnie jak wcześniej pod zaborami, zwalczane przez władze procesje Bożego Ciała stawały się manifestacjami wolności religijnej i sprzeciwu wobec okupanta. Choć w początkach PRL, gdy władza obawiała się jeszcze zaatakować Kościół, prymasa podtrzymywali pod baldachimem Bierut i Rola-Żymierski, co lud skomentował stwierdzeniem, że w tej procesji dwóch diabłów prowadziło pod ramię anioła… Nagrodą główną jest dziś piękny album „Zwierciadło polskości XIX stulecia. »Gazeta Polska« w latach 1826–1907”. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia brzmi SZAMBO W WIŚLE, nagrody przyznam za tydzień. Dziś nagrody za krzyżówkę papieską sprzed dwóch tygodni, tę z...
Marcin Wolski
Stała się tragedia. Zginął człowiek – w dodatku z ręki policjanta. Śledztwo winno ustalić, czy był to przypadek, czy zamierzony mord. Niestety nikt nie czeka na ustalenia. Ameryka stanęła w ogniu. Ciekawe, czy gdyby był rudy lub łysy, należał do miłośników jazdy na rowerze albo filatelistów, wyznawał religię Amiszów czy deklarował kult Słońca, jego współbracia czy współtowarzysze wytoczyliby wojnę swojemu państwu?  Czy rzuciliby się przeciwko symbolom (profanując pomniki bohaterów), instytucjom czy sklepom, łupiąc je przy okazji? Co więcej, gdyby działo się to przed laty w jakiejś republice bananowej, państwie realnego socjalizmu, gdzie dyktatura i terror, mógłbym odczuwać sympatię do protestujących. Ale dzieje się to w kraju, gdzie panuje pełna demokracja, grupy ongiś...
Tomasz Łysiak
Nazywał się Louis Charles Antoine Desaix. Zginął równo 220 lat temu – 14 czerwca 1800 roku w trakcie bitwy pod Marengo. Samą bitwę i śmierć generała opisywałem niespełna rok temu na łamach „Gazety Polskiej” w większym artykule, ale teraz – przynajmniej felietonem – muszę go znowu przypomnieć. Był żołnierzem, który skradł serce Napoleona.  Być może z tego względu, iż miał wiele cech jemu podobnych. Tak jak on gardził pustymi dworskimi obyczajami, „kostiumem” i blichtrem światowym. A jednocześnie ponad wszystko stawiał takie cechy charakteru jak odwaga, honor, lojalność. Był głodny wojennej sławy. Wielki i prosty. W trakcie działań wojennych potrafił sypiać wraz z wojskiem, nie dbając o ubiór, bo co innego się liczy w życiu mężczyzny i żołnierza. Tłukł się z wrogiem zawsze na...
Katarzyna Gójska
Trzaskowski wraz ze swym zapleczem politycznym starają się wmówić opinii publicznej, że inwestowanie i rozwój są nieopłacalne, a prawdziwe kokosy państwo – czyli my wszyscy – może zbić na unijnych funduszach. Za tę wręcz rewolucyjną teorię ekonomiczną być może ktoś zechce nominować prezydenta Warszawy do nagrody Nobla, ale mówiąc zupełnie poważnie: albo Trzaskowski nie ma bladego pojęcia o gospodarce, albo jest tak usłużny wobec zagranicznych przeciwników rozwoju infrastrukturalnego Polski, iż jest gotów wmawiać Polakom największe bzdury, byle tylko uzyskać wsparcie kształtowanych przez nich ośrodków medialnych. Sprawa wygląda tak: jeśli chcemy przejść na poziom rozwoju pozwalającego nam osiągnąć zamożność państw zachodnich, musimy rozbudować i zmodernizować sieć infrastrukturalną...
Michał Rachoń
Sprawa przekopu Mierzei Wiślanej to temat obecny w polskich relacjach międzynarodowych od lat. Stał się również pierwszym skonkretyzowanym polem sporu w trwającej na nowo kampanii wyborczej. Ponieważ przekop narusza kluczowe interesy Federacji Rosyjskiej w strategicznie ważnym regionie, jakim jest tak zwany Przesmyk Suwalski, natychmiast stał się przedmiotem przedziwnej gry politycznej. Z końcem maja partia Zieloni poinformowała, że warunkiem udzielenia przez nią poparcia kandydatowi w wyborach prezydenckich będzie zablokowanie przekopu Mierzei Wiślanej. Partia Zieloni, będąca częścią Koalicji Obywatelskiej, jednocześnie zakomunikowała, że w wyborach prezydenckich poprze Rafała Trzaskowskiego. Chwilę później Rafał Trzaskowski oficjalnie stwierdził, że jego zdaniem tę inwestycję należy...
Piotr Lisiewicz
Uwaga mieszkańcy Warszawy! Jeśli twierdziliście, że odkąd Rafał Trzaskowski wygrał wybory na prezydenta stolicy, stał się głuchy na wasze postulaty, to skrzywdziliście tego wrażliwego człowieka. On po prostu – co nobilituje przede wszystkim was, mieszkańców – zna tyle języków, że mógł troszkę zapomnieć polskiego. I jeśli chcecie, żeby reagował na wasze postulaty kulturalnie, zwróćcie się do niego po francusku. Na przykład w kwestii nurtującej was sprawy tego, co spuszczano do Wisły z oczyszczalni „Czajka”, powiedzcie napotkawszy Trzaskowskiego w metrze w czasie kampanii: „Ne laissez pas la merde dans la rivière!”. Żadnego merde w riwierze, ziomek! No i wtedy on wszystko skuma. Niesprawiedliwa napaść na kibiców Stali Gorzów na portalu Wirtualna Polska! Redaktor Dariusz Ostafiński...
Kto śledzi debatę publiczną i aktywność osób publicznych w internecie, ten już wie, o czym będzie mowa. Kto nie wie, temu pośpiesznie wyjaśniam. Jeden z żartownisiów opublikował na portalu Twitter szereg przepisów, które rzekomo złamał prezydent Andrzej Duda, powołując I prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Manowską.  Komentarz żartownisia rozpowszechniły największe „autorytety” i konstytucjonaliści, między innymi Marcin Matczak i Wojciech Sadurski. Błyskawicznie się okazało, że wskazane przepisy odnosiły się do prawa lotniczego i oczywiście nie miały związku z nominacją i powołaniem prezes Manowskiej. Wielu obserwatorów ubawiło się setnie tragikomiczną sytuacją, ale prócz zabawy warto się na poważnie przyjrzeć konsekwencjom tej kompromitacji. Problem w tym, że nie bardzo jest na co...
Jacek Liziniewicz
Przełożenie wyborów okazało się nie mieć żadnego znaczenia z perspektywy zwykłego Polaka. Kampania wyborcza nie zmądrzała, a jedynie wydłużyła się. Nic nie wskazuje na to, żeby przeniosła się na tory merytoryczne. Przybiera za to fala personalnych ataków, kłamstwa, obrzucania się błotem i złośliwości. Gdyby w Polsce były detektory hipokryzji, to nie dawałyby nam one spać i cały czas ogłaszały stany alarmowe. Rafał Trzaskowski, którego ludzie zbierają podpisy łamiąc prawo, przyłapany na gorącym uczynku, mówi, że się nic nie stało i że jest to wynik wielkiej energii. Na to oczywiście oburza się PiS, które z kolei nadrukowało pakietów wyborczych, działając „na gębę”, w reakcji na obietnicę wyborów. Ten fakt z kolei oburza opozycję, która uważa jednak to, że wybory się nie odbyły (a więc...
Tadeusz Płużański
Dzień ten rządowa koalicja PO-PSL, razem z prezydentem Komorowskim, kazała nam obchodzić jako najważniejsze polskie święto. A w jaki sposób Rzeczpospolita po 1989 roku się odrodziła, można było zobaczyć równo rok temu w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, gdzie wedle pomysłu Władysława Frasyniuka słowa „We free people!” skandował… Aleksander Kwaśniewski. Nawrócony na Okrągły Stół Bronisław Komorowski przemawiał: „Wybory 4 czerwca i powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego to była mądrość, która doprowadziła do gigantycznej reformy kraju”. Były prezydent „zapomniał”, że w ramach tej „mądrości” komuniści – za zgodą Solidarności – zmienili w trakcie głosowania ordynację wyborczą, aby móc z listy krajowej dostać się do kontraktowego Sejmu. „Zapomniał” też, że prezydentem wkrótce...
Wojciech Mucha
Nie ma chyba bardziej irytującej formuły w publicystyce niż ta, gdy autor zaczyna swój tekst od „jak kiedyś pisałem”. Zazwyczaj następują po tym przechwałki, że ten czy ów kiedyś o czymś grzmiał, ale go nie posłuchano, a przecież miał rację. Takie „a nie mówiłem?” podszyte (często gorzkim) samozadowoleniem. Co jednak zrobić, kiedy to prawda?  Tak, ten przydługi wstęp jest tylko po to, bym ja nie zaczął niniejszego felietonu od „a nie mówiłem?”. A mówiłem. W maju 2018 roku pisałem na łamach „GP”, że rząd przesypia obchody stulecia niepodległości i że próżno szukać jakichkolwiek trwałych upamiętnień tej wyjątkowej rocznicy. Potem były obchody, wręczono medale, poczta wypuściła znaczki, było trochę zamieszania, pod „stulecie” podpinano cykliczne imprezy i robiono dobrą minę do złej...
Jerzy Targalski
Historia Trójki jak w soczewce pokazuje konsekwencje niezrozumienia faktu, iż toczy się wojna o Polskę. Jak wiele instytucji, był to skansen PRL i służb dokonujących demontażu komunizmu, by wprowadzić atrapę demokracji, stąd przydatność na następnym etapie peerelowskich liberałów, ludzi wypromowanych przez służby, by nadać systemowi pozory ludzkie.  Oczywiście Trójkę można było zreformować wielokrotnie, ale zawsze zadowalano się tylko zmianą kierownictwa, żeby nie było hałasu i telefonów od znajomych królika, bowiem środowisko medialne, niezależnie od poglądów, związane jest tysiącami towarzyskich nici. Wszyscy się przecież znają od czasów PRL-u. Kolejni kierownicy Trójki, jeśli nie rekrutowali się z Targowicy, to chcieli, by Targowica ich kochała. Bronili więc każdego pracownika...
Dawid Wildstein
Kolejne awantury zorganizowane przez totalną opozycję bardzo wyraźnie pokazały, w jak głębokim poważaniu ma ona słowa, które teoretycznie niesie na sztandarach. Nielegalne zbieranie podpisów na Rafała Trzaskowskiego. Fake newsy o apaszce Pierwszej Damy, która miała niby kosztować kilkanaście tysięcy zł. Brednie o Grodzkim przejmującym obowiązki głowy państwa. Przykłady można mnożyć. Jednak swoistym rekordem kuriozalności były występy polityków totalnej opozycji związane z Sądem Najwyższym. Okazuje się, że można sobie wycierać buzię hasłami o konstytucji, a potem ostentacyjnie i publicznie nawoływać do jej złamania poprzez odebranie prezydentowi jego prerogatyw. W imię, co też znaczące, stworzenia zupełnie niekontrolowalnej przez jakąkolwiek państwową instytucję (a więc de facto...
Marcin Wolski
Przypomniał mi się ostatnio film „Szlachectwo zobowiązuje” z roku 1949, urocza czarna komedia, w której zubożały arystokrata morduje swoich licznych krewnych, aby zdobyć fortunę i tytuł lorda. Nie pamiętam, jak się to skończyło w filmie, ale najbardziej wygranym okazał się Alec Guiness, który jakiś czas później otrzymał od królowej tytuł szlachecki – sir! A skąd to przypomnienie? Oto przeczytałem o rojeniach marszałka Senatu pana Grodzkiego, w których wyobraża sobie swoją drogę do prezydentury III RP.  Oczywiście wiele musiałoby się wcześniej zdarzyć, Sejm musiałby nie zdążyć uchwalić na czas ustawy dotyczącej wyborów prezydenckich, wybory by się nie odbyły do sierpnia, władzy nie przejęłaby pani Witek – marszałek Sejmu albo jej następca... Tyle że absurdy w naszej polityce...
Tomasz Łysiak
Stara horacjańska zasada „Ridentem dicere verum” („Śmiejąc się, mówić prawdę”) ma czasem odzwierciedlenie w formach teatralnych. Ot, Molier czy Fredro pod komediową formą ukazywali prawdę o ludzkich postawach czy charakterach. Śmiech może jednak być używany i w innym celu, czysto technicznym. Pozostając ciągle w obrębie przykładów teatralnych: każdy aktor zna doskonale jedną ze sztuczek warsztatowych, które pomagają ciekawie zagrać kilka „groźnych linijek” tekstu. Otóż gdy postać sceniczna ma na przykład wypowiedzieć groźbę, ciekawym rozwiązaniem jest podanie tekstu, ale nie z marszczeniem brwi i przybieraniem marsowego oblicza, ale wręcz przeciwnie – przez uśmiech. Kontrast wychodzi na dobre – słowa rzucane przez zęby, lecz skryte za uśmiechem, brzmią wówczas jeszcze groźniej, są...
Tomasz Terlikowski
Nie ma co ukrywać, właśnie rozpoczął się jeden z najważniejszych testów wiary Polaków w ostatnich dziesięcioleciach. Kwarantanna, ograniczenie liczby osób, które mogą uczestniczyć we mszach świętych, a także dyspensa z obowiązku uczestnictwa w niedzielnej Eucharystii udzielona przez biskupów sprawiły, że liczba praktykujących spadła na łeb na szyję.  Teraz, gdy limity zostały zniesione, wszystko powinno wrócić do normy. Powinno, ale wiele wskazuje na to, że nie wróci. Tak się bowiem składa, że tych kilka tygodni bez mszy, szczególnie gdy wierni byli bombardowani przez część duchownych informacjami o tym, że w zasadzie do Komunii chodzić nie trzeba, że Komunia duchowa jest tak samo dobra, a Eucharystia jest ważna, ale nie najważniejsza, mogło przyczynić się do zmiany nawyków i...
Jan Pospieszalski
Widmo dewastacji gospodarki wskutek epidemii wymusza wprowadzenie szeregu działań osłonowych. Od tygodni najczęściej powtarzanym sformułowaniem jest Tarcza Antykryzysowa. Ci, którzy ucierpieli na skutek izolacji: przedsiębiorcy, pracownicy, rolnicy, różne grupy zawodowe, wolne zawody i artyści ustawiają się w kolejkach po pieniądze. Przewidziano zapomogi, bezzwrotne pożyczki, wakacje podatkowe, odstąpienie od egzekucji skarbowych, zamrożenie składek ZUS. W lokalach samorządowych wynajmowanych na usługi odstąpiono od poboru czynszu. Działania to słuszne, a grono beneficjentów bardzo szerokie. Ale czy policzono straty, które poniosła wspólnota wierzących? Nie chodzi tylko o dotkliwy brak finansowania Kościoła z datków wiernych i niedzielnej tacy. Wielu parafian zasila swoje kościoły...
Ryszard Czarnecki
Kobiety twierdzą, że ponoć wszyscy mężczyźni do końca życia pozostają dziećmi. Ale o celebrowanym dopiero co Dniu Dziecka pisać nie będę. Piszę ten felieton w Brukseli, czekając na rozpoczęcie nadzwyczajnej sesji Parlamentu Europejskiego, na której będzie mowa o 500 miliardach euro, które Komisja Europejska ma pożyczyć, aby kraje UE-27 przeżyły kryzys wywołany koronawirusem. Diabeł tkwi w szczegółach, ale te szczegóły są piekielnie (sic!) istotne: czy będziemy tę górę szmalu spłacać 30 lat (jak chcą Niemcy), czy lat 40 (jak chcą Francuzi)? Które z państw Unii będą bardziej „równe”, gdy chodzi o przyjęcie tych wielkich pieniędzy. Mam wrażenie graniczące z pewnością, że znowu najbogatsi zadbają, żeby zbiednieć jak najmniej. Ja jednak nie o przeszłości, ale o przyszłości. Ale takiej,...
Piotr Lisiewicz
No i Rafał Trzaskowski doczekał się krzyżówki na swój temat, co jest jego największym jak dotąd sukcesem, większym nawet niż zorganizowanie wypoczynku na placu Bankowym, wiadoma rura z wiadomą zawartością czy odprawienie gejowskiej mszy pod jego patronatem. Nagrodą w dzisiejszej krzyżówce jest płyta „Requiem Smoleńskie i 10 piosenek o polskiej wolności” Pawła Piekarczyka. Hasło zeszłotygodniowej krzyżówki papieskiej to SURSUM CORDA, nagrody przyznam za tydzień. Za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z hasłem BIJ BOLSZEWIKA, nagrody główne, czyli również wspomnianą płytę, otrzymują Julianna Miąsek z Warszawy i Jędrzej Nawrocki z Brzegu. Nagrody-niespodzianki trafiają do Jacka Klima z Giżycka, Artura Adamskiego z Wrocławia, Marka Olszewskiego z Bodzanowa i Lucjana Baranowicza z Łodzi....
Katarzyna Gójska
Aktywność totalnej opozycji koncentruje się już niemal wyłącznie na próbach zablokowania w Polsce procedur demokratycznych. Celem strategicznym są oczywiście wybory prezydenckie, bo są one dziś ostatnim – w perspektywie trzech najbliższych lat – momentem umożliwiającym przejęcie części władzy. Z punktu widzenia Platformy i wspierającego ją środowiska medialnego kolejnym okienkiem – szansą na odzyskanie części władzy – będą dopiero wybory parlamentarne.  Dlatego to wokół głosowania na głowę państwa skupia się teraz ich uwaga – celem jest maksymalizacja szans swojego kandydata, ale nie poprzez uczciwą kampanię wyborczą, lecz poprzez wprowadzenie chaosu, wzniecanie permanentnych kryzysów i tym samym pogarszanie sytuacji w kraju. Platforma ocenia, iż szansę na zdobycie pałacu...
Michał Rachoń
Nie wiem, czy przyszli prawnicy uczą się jeszcze na pierwszym roku studiów przedmiotu, który nazywa się „logika dla prawników”.  Widząc ten tytuł przedmiotu w indeksach kolegów z uczelni zastanawiałem się zawsze, czym różni się logika dla prawników od logiki dla hydraulików albo na przykład lekarzy. Szczerze mówiąc, aż do zeszłego tygodnia nie bardzo byłem w stanie to zrozumieć. Ale pomogła mi w tym najdziwniejsza w naszej historii kampania wyborcza. Przyczyniły się do tego kolejne dyskusje z udziałem prawniczych elit III RP. Pierwszą wywołała decyzja prezydenta o powołaniu nowej prezes Sądu Najwyższego. Prezydent zrobił to zgodnie z prostymi jak konstrukcja cepa przepisami konstytucji, która stwierdza, że prezydent wybiera pierwszą prezes „spośród kandydatów przedstawionych przez...
Tomasz Sakiewicz
W chwili, gdy będą Państwo czytać ten komentarz, powinno być już jasne, kiedy będą w Polsce wybory i kto ma szansę zostać I prezesem Sądu Najwyższego. Życie państwa, przynajmniej jeżeli chodzi o funkcjonowanie podstawowych instytucji, powinno się uspokoić. Jeżeli wybory wygra Andrzej Duda, moim zdaniem, mimo kruchej przewagi PiS w parlamencie, obecna władza dotrwa do końca kadencji i wyprowadzi Polskę z kryzysu. Do poziomu z roku 2019 wrócimy dopiero w roku 2021. Czyli druga połowa kadencji obecnego parlamentu powinna być okresem niewielkiego wzrostu gospodarczego i stabilizacji. Tego na pewno nie mogą powiedzieć inne państwa. Wiele z nich wpadnie w głęboki kryzys gospodarczy i polityczny. Oby to wszystko nie skończyło się większą międzynarodową awanturą, która według mnie wisi na włosku...
Piotr Lisiewicz
Kazimierz Staszewski w rozmowie z Robertem Mazurkiem o imperatywie moralnym, który nie pozwolił mu milczeć, gdy zobaczył uprzywilejowanego Jarosława Kaczyńskiego odwiedzającego na cmentarzu groby tych, którzy zginęli w Smoleńsku, oraz swojej Mamy: „Mnie osobiście bardzo zbulwersowało… Była to rzecz, która mnie ogromnie poruszyła… Musiałem o tym napisać piosenkę”. Jak wiadomo, sama śmierć polskiej delegacji w Smoleńsku ani też kwestia tego, kto był jej winny, nie wywołały u Kazimierza Staszewskiego żadnych imperatywów moralnych ani nie pobudziły jego mocy twórczych. Wielokrotnie gładziutko deklarował, że nie chce się opowiadać po żadnej ze stron sporu. Taki to z niego bezkompromisowy nonkonformista, buntownik, który nigdy nie kalkuluje, co mu się opłaca, a co nie. Znam schematy zachowań...
Przez ponad dwa miesiące byłem wrogiem publicznym numer jeden, od lewa do prawa, a prawdę mówiąc, od prawa zdecydowanie bardziej. Tak się dzieje zawsze, gdy w bieżącym klimacie ktoś usiłuje wyprzedzić fakty i opowiedzieć o przyszłości. Konsekwentnie uprzedzałem, że wejść w atmosferę grozy, i to takiej na poziomie Armagedonu, będzie łatwo, ale wyjść znacznie trudnej.  I tak się rzeczywiście dzieje, PiS jako partia władzy błyskawicznie zbiło polityczny kapitał, co jest rzeczą normalną w podobnych warunkach. Rzecz w tym, że wszystko co dobre dla rządzących już się wydarzyło i do wyborów prezydenckich nie da się doholować politycznych zysków. Zmieniają się nastroje umęczonych ludzi i trudno teraz budować pozytywne emocje, skoro jeszcze parę tygodni temu zewsząd straszyły włoskie...
Jacek Liziniewicz
Zacznę od mało wysublimowanego kawału. Trzech duchownych wielkich religii przechwala się, kto doświadczył większego cudu.  Mułła: Idziemy kiedyś przez pustynię, nagle rozpętała się burza piaskowa. Już miało nas zasypać, kiedy zawołałem do Allaha i stał się cud – wszędzie burza, a dookoła nas spokój, tak doszliśmy do domu. Ksiądz katolicki: To nic, kiedyś udając się na misję, płynąłem po morzu, rozpętał się straszliwy sztorm. Już myśleliśmy, że zginiemy, kiedy zawołałem: Boże, czy pozwolisz, żebym tu zginął i nie nawrócił zagubionych owieczek na Twoją drogę? I oto stał się cud – wszędzie był sztorm, a dookoła w promieniu 100 metrów piękna pogoda. Tak dotarliśmy do celu. Na koniec przemówił rabin: To też nic, idę sobie przez miasto w szabas. Nagle widzę – walizka. Ciekaw jestem, co...
Tadeusz Płużański
Minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński zakazał dalszej działalności Muzeum Czynu Niepodległościowego na krakowskich Oleandrach. Mimo że decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności, „opiekun” placówki – Krystian Waksmundzki – nie chce się podporządkować, twierdząc, że żadnego pisma w tej sprawie nie otrzymał. To nie pierwsza afera związana z komendantem Waksmundzkim (tak każe się on tytułować).  Od 1989 roku jest komendantem Związku Legionistów Polskich, który ma siedzibę tam, gdzie muzeum, czyli w Domu im. Józefa Piłsudskiego, zwanym też Domem Legionisty. Stąd w 1914 roku wyruszyła pierwsza kompania kadrowa, „jako czołowa kolumna Wojska Polskiego idącego walczyć o oswobodzenie Ojczyzny” – o czym przypomina pamiątkowa tablica. Ale historyczne miejsce można...
Wojciech Mucha
Dyskusja wokół filmu Sylwestra Latkowskiego „Nic się nie stało” jest ciekawsza niż sam film. Sam nie wiem, czy to dobrze czy źle. Źle, bo wskazuje na to, że w filmie pokazującym kulisy pedofilskiego układu w Sopocie poza kilkoma oczywistymi sugestiami „czegoś” jednak zabrakło.  Zamiast insynuacji i gry zdjęciami ludzi ze świecznika nie było wyłożenia kawy na ławę – nazwisk, dowodów, wskazania winnych dramatycznej sytuacji, o której, jak przekonuje reżyser, „wszyscy wiedzieli”. Przynajmniej ci wszyscy, którzy kręcili się wokół klubu „Zatoka Sztuki” w Sopocie, gdzie stręczono nastoletnie dziewczynki bogatym zwyrolom. Dlatego to, co rozpętało się po samym filmie, zasługuje na osobny komentarz. Bo choć sam Latkowski sprawia wrażenie człowieka nieco chaotycznego, który ma problem nie...
Jerzy Targalski
Francja od początku kadencji „Microna” domagała się pieniędzy od Unii. Dopóki płacić mieli Niemcy, pomysły Paryża były odrzucane. Dziś doszły żądania państw południa zagrożonych klęską gospodarczą, która jest realna w konsekwencji epidemii koronawirusa. Jeśli nie otrzymają wsparcia od Niemiec, mogą wystąpić z Unii, czego dobrym przykładem są Włochy. „Micron” i „Makrela” wymyślili więc według jednych informacji zaciągnięcie pożyczek, według innych wypuszczenie obligacji unijnych na sumę 500 mld euro, co w istocie jest tym samym. Obligacje zostaną wykupione po 2027 roku przez komisję Europejską z budżetu unijnego, czyli przez podwyższone składki wszystkich członków. W skrócie, my będziemy płacili, by Niemcy mogły dotacjami przekupywać posłusznych i szantażować niepokornych. Kto otrzyma...
Dawid Wildstein
Kojarzą Państwo horror „Laleczka Chucky”? Jest to niezbyt wysokich lotów film opowiadający o dziecięcej zabawce, która spokojnie leżała sobie na półce w sklepie, aż pewnego dnia wszedł w nią duch mordercy. A wtedy się zaczęła jatka. Jak sami Państwo widzą, typowy, chociaż niepozbawiony specyficznego uroku film klasy „B”. Co robić, gdy okazuje się, że tego typu gnioty idealnie opisują polską scenę polityczną, a zwłaszcza zawieruchę, która rozpętała się po stronie totalnej opozycji w kontekście kolejnych kandydatów na urząd prezydenta?  Najpierw ożyła laleczka Hołownia. Nie ukrywajmy – ten kandydat nie miał innego zadania, niż zmobilizować tych, którzy byli zbyt rozczarowani Platformą, a następnie przekazać ich głosy, w ewentualnej drugiej turze, Kidawie. Pacynka stworzona w...
Tomasz Terlikowski
Kościół w Polsce (ale i szerzej Polska) potrzebuje głębokiej przemiany mentalności społecznej w kwestii walki z pedofilią i molestowaniem seksualnym. Dwa filmy na temat pedofilii, które pojawiły się ostatnio w Polsce, i reakcje na nie pokazują niestety, że bardzo wielu Polaków traktuje tę sprawę jako pałkę na przeciwników ideowych albo element walki politycznej.  Wielu także kompletnie nie rozumie mechanizmu molestowania, krzywdy, jaka spotyka dzieci molestowane przez osoby dorosłe, w tym przez księży, i ma tendencję do zrzucania winy na nieletnich. Bez zmiany tej postawy, ale także bez głębokiej empatii, bez uświadomienia sobie, że z perspektywy wiary Jezus ma dla nas twarz ofiar, nic lub niewiele się zmieni. Empatia dla ofiar jest zaś prostsza, gdy człowiek uświadomi sobie pewne...
Jan Pospieszalski
„Wierzę i mam nadzieję, że to wyróżnienie nie jest tylko pustym gestem, ale że jest zapowiedzią końca dotychczasowej bezkarności środowisk aborcyjnych oraz zapowiedzią zmian prawa, które deprawuje myślenie społeczeństwa, pozwalając w niektórych sytuacjach na zabijanie nienarodzonych dzieci” – to podziękowanie Zuzanny Wiewiórki – działaczki fundacji Pro – Prawo do Życia, podczas ceremonii wręczenia medalu za zasługi dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.  Odznaczenie ministra przychodzi dokładnie w chwili, gdy wolontariuszka stała się obiektem zmasowanej akcji werbalnej agresji. Od „Wysokich Obcasów” przez Kobieta.pl do profili feministek kolportowane są ordynarne kłamstwa pomawiające działaczkę pro-life o przyczynienie się do śmierci „jakiejś dziewczyny”, a w mediach...
Ryszard Czarnecki
Tym wszystkim, którzy chcą pluć na innych, dobrze radzę: najpierw zbadajcie kierunek wiatru, bo inaczej możecie opluć sami siebie… Ekspert od spraw europejskich (a może i od spraw wszelakich), szef think tanku ESI Gerald Knaus, w trzeciej dekadzie kwietnia w niemieckim tygodniku „Der Spiegel” pogroził groźnie palcem, komu trzeba, podkreślając, że pieniądze z unijnego Funduszu Odbudowy, który ma powstać, aby przeciwdziałać gospodarczym skutkom pandemii, mają być przyznawane tylko tym krajom, które przestrzegają Traktatów Europejskich i… respektują orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE. Cóż, nie minęło 10 dni i nagle, jakby to powiedział tamada, czyli osoba odpowiedzialna za toasty na gruzińskich biesiadach: „Jan Sebastian Bach”: Trybunał Konstytucyjny RFN w Karlsruhe nie uznał wyroku...
Piotr Lisiewicz
Nie mogło być inaczej – w 100. rocznicę urodzin Jana Pawła II zasypali mnie Państwo propozycjami haseł na ten temat, proponowali je m.in. stali Czytelnicy – Janina Firla, Waldemar Dubaniowski i Przemysław Stawarz. Przy tej okazji – adresatami kampanii ataków na dziedzictwo Jana Pawła II nie jesteśmy my, którzy pamiętamy Jego pontyfikat. My widzieliśmy na własne oczy i nikt nam do końca życia nie wmówi, że było inaczej. Ich adresatami są najmłodsi, którzy już pamiętać nie mogą. W naszych rękach to, by od pierwszych lat życia znali każdy symbol, każdy element kodu kulturowego dotyczący Jana Pawła II. By wiedzieli, co było na Franciszkańskiej, co w Wadowicach i znali piosenkę „Leć, muzyczko”. Od tego niech się zacznie, na głębię przyjdzie czas. Nagrodą główną jest tym razem album Agnieszki...
Marcin Wolski
To było nieuchronne. Elity uznające, że dzięki nagłośnieniu zjawiska pedofilii zyska się użyteczny „młot na Kościół”, nie zdawały sobie sprawy, iż otwierają puszkę Pandory. Wśród amatorów dzieci (a jeszcze bardziej nastolatków) księża są daleko w tyle za nauczycielami wf-u, trenerami sportowymi, a nade wszystko za celebrytami tak pożądanymi podczas wyborów „Małej Miss” czy innego mokrego podkoszulka.  Było oczywiste, że pojawi się jakiś anty-Sekielski, który odkryje świat barwniejszy i o wiele bardziej perwersyjny niż chłodne mury sal katechetycznych. Strefa show biznesu, w której w jedną całość splatają się takie elementy jak znane nazwiska, pieniądze, nimb sławy i specyficzne kanony moralne, jest idealnym miejsce dla rozwoju wszelkich erotycznych fascynacji, szczególnie jeśli...
Tomasz Łysiak
„Zacząłem prosić rodziców, czy nie mógłbym wstąpić do wojska, lecz rodzice nie pozwolili i zamyśliłem uciec. Pewnego razu powiedziałem, że pójdę do lasu na grzyby (było to w lipcu); rodzice nie pozwolili, lecz po długich prośbach zezwolili (…)” – tak zaczyna się wspomnienie z roku 1920 chłopca o inicjałach Z.T. z Grudziądza, który uciekł z domu, żeby zostać żołnierzem i bić się z bolszewikami. Podobne pragnienia i doświadczenia miało wielu jego rówieśników.  Kilkuset z nich opowiedziało o tym w specjalnej ankiecie zrobionej w 1921 roku przez ministra Rataja. W tych opowieściach przeplata się nieustannie – poza zwykłymi sprawami, takimi jak trudy żołnierki, uciążliwe marsze czy parszywe żarcie – niezmienne poczucie obowiązku i miłość ojczyzny splecione z chęcią walki. Wielu tych...
Katarzyna Gójska
Czy pamiętają Państwo, co miało wydarzyć się w Polsce w maju? Otóż mieliśmy przeżyć epidemiczną apokalipsę. Profesor Simon z Wrocławia wieszczył, że będziemy mieli tysiące chorych, dla których zabraknie łóżek na intensywnej terapii i respiratorów. Lekarze będą musieli dokonywać dramatycznych wyborów – tego ratujemy, a tego nie. Wtórowali mu inni medycy, niektórzy prezentowani w mediach jako specjaliści w dziedzinie epidemiologii po kilka razy od czasu pojawienia się nowego koronawirusa zmieniali zdanie.  A wszystkie te „analizy” wypowiadane były bez podania jakichkolwiek danych, na podstawie których powstały. Zwracałam na to uwagę już wiele tygodni temu. Prognozy choćby brytyjskich czy amerykańskich naukowców opatrzone były opisem całej metodologii, nasi epidemiczni wróżbici nie...

Pages