Felieton

Marcin Wolski
Kiedy słucha się zarzutów miotanych przez totalną opozycję, ogarnia śmiech pusty i ręce po prostu opadają. Czy naprawdę nie stać jej na coś logicznego, rozsądnego? Przypomina to rzeczywiście miotanie kamieniami w dinozaura bez zastanawiania się, gdzie ten dinozaur w ogóle się znajduje, a nawet czy istnieje. Oskarżanie o polexit, spisek z Putinem brzmią po prostu śmiesznie. Zarzuty o rozdawnictwo prowadzące rzekomo do katastrofy gospodarczej, oparte na niczym nieuzasadnionych domniemaniach, czy tropienie rzekomych afer PiS-u przypominają skargi gangstera złapanego w trakcie rabunku banku, że zatrzymujący go strażnik ukradł mu guzik. I kto to mówi? Partia, która nawet przy założeniu najlepszych zamiarów dbała o zapewnienie rodakom ciepłej wody w kranie i przypodobanie się elitom...
Tomasz Łysiak
Jak dobrze czasem złapać dystans i z większej odległości obserwować sprawy polskie, które – gdy nagle się pojawią na ekranie przeglądanego Internetu – robią wrażenie opowieści zrodzonych w głowie jakiegoś pisarza, który ma olbrzymie poczucie humoru. Otóż w trakcie majówkowego pobytu w ukochanym Trieście oderwałem się nagle od lektury włoskiej prasy (pełnej miejscowych absurdów), by wejść na chwilę do „polskiej Sieci”. Ze zdumieniem odkryłem, że wielu moich rodaków ma, ni stąd ni zowąd, doczepione banany do twarzy i w ten sposób prezentuje się światu. Dość szybko wywnioskowałem, że chodzi o jakiś protest, gdyż ostatnio gdy tylko jest okazja przywalenia PiS-owi protestem, to jakaś część tychże moich rodaków czyni to, zakładając w mediach społecznościowych na swoje profilowe zdjęcia...
Katarzyna Gójska
Kto rano 1 maja przeglądał portale internetowe, ten zauważył zupełnie nieprawdopodobny przekaz, który zaserwowały odbiorcom mainstreamowe media. W piętnastą rocznicę wstąpienia Polski do Unii Europejskiej przypomniano nam – uwaga – jacy biedni byliśmy. Z „Gazety Wyborczej” mogliśmy się dowiedzieć, iż bez Unii bylibyśmy nic nieznaczącym peryferyjnym państwem, smaganym interesami europejskich mocarstw. Dramatyczny obraz polskiego losu bez pomocnej dłoni Brukseli dopełniał opis nas samych – Polaków – bo my, drodzy Państwo, po prosu dzięki Unii niemal zeszliśmy z drzew. Dziś myślimy o takich sprawach jak wolność, praworządność, demokracja. A wcześniej nie mieliśmy o nich pojęcia.  Zastanawiam się, jacy ludzie mogą pisać takie brednie? Jak trzeba gardzić własnym krajem lub przez jakie...
Michał Rachoń
Koalicja Europejska na swoim nowym plakacie wyborczym postanowiła symbolicznie pokazać, jak rozumie rolę Polski w Unii Europejskiej. Polska jako bezwolne i radosne dziecko, Europa jako majętna i szczęśliwa babcia w gustownych kolczykach. To faktycznie rozbrajająca szczerość. Koalicja Europejska chce Państwa przekonać, że skoro Europa nas kocha, to musi nas również wychować, a przynajmniej pomóc w naszym wychowaniu. Musi nas nauczyć w zasadzie wszystkiego. Jak sprzątać i ogarniać przestrzeń dookoła siebie… Na przykład w Puszczy Białowieskiej, w sprawie, której Komisja Europejska czuła się w obowiązku „pozwać Polskę do Trybunału Sprawiedliwości UE w związku ze zwiększonym pozyskaniem drewna”. Postanowiła też wprowadzić „środki tymczasowe”, nakazujące „niezwłoczne wstrzymanie wycinek”, o...
Piotr Lisiewicz
No i teraz już nikt nie może zaprzeczyć, że chrześcijaństwo jest wyjątkowo okrutną religią. Furda tam z chłostaniem Judasza. Oto Hanna Gronkiewicz-Waltz ogłosiła: „Chrystus wraz z apostołami specjalnie w tym okresie wjechali na baranku do Jerozolimy”. 13 mężczyzn na jednym baranku! Biedny zwierzak. Czuł się gorzej niż drzewo wycięte pod Fort Trump w Powidzu. Portal Plotek.pl ogłosił: „Na tę wiadomość czekało wielu fanów Anny Marii Wesołowskiej. Najpopularniejsza sędzia w Polsce wraca. Jej program znów będzie można oglądać w telewizji”. Ale bardzo krótko. Zgodnie z naszymi, pisowskimi przepisami, które chwilowo zablokował nam TSUE, ale po wyborach do nich wrócimy, Wesołowska osiąga wiek emerytalny 17 lipca 2019 roku. Potem TVN będzie musiał załatwić jej audiencję u Angeli Merkel, żeby...
Tadeusz Płużański
Taki przyczynek do ciężkiego losu nauczyciela. Jest rok 1940. Dla przygotowania obchodów święta 3 Maja kierownicy stołecznych szkół powołali ośmioosobowy komitet organizacyjny. Zamiast zajęć miały się odbyć patriotyczne pogadanki. Program dla młodszych klas był bardziej rozrywkowy, dla starszych poważniejszy. Nad wszystkim czuwał mój dziadek – Wacław Płużański, który kierował Publiczną Szkołą Powszechną nr 93 i pełnił funkcję przewodniczącego Rejonowej Komisji Kierowników. Tekst otwierający szkolną pogadankę szczęśliwie zachował się do dziś: „Ojczyzna! Ojczyzna! – najdroższy wyraz... / Ojczyzna bowiem w tym mieści się słowie / Co serce kochające przez usta wypowie: / To nasza powinność, to dla nas świat cały / Świat wspomnień, poświęceń, nadziei i chwały”. Stanisław Zawadzki, kierownik...
Wojciech Mucha
Strajk nauczycieli zawieszony. Przynajmniej w teorii oznacza to, że można na poważnie zająć się problemami, które toczą polską edukację. I bardzo dobrze, że na zorganizowanym tuż po zawieszeniu strajku „okrągłym stole” w sprawie edukacji nie pojawił się ani Sławomir Broniarz, ani przedstawiciele Platformy Obywatelskiej. Dlaczego dobrze? Ano dlatego, że Związek Nauczycielstwa Polskiego pod wodzą Sławomira Broniarza ostatecznie udowodnił, że ma inne cele niż dbanie o nauczycieli. Pokazała to reakcja samych protestujących belfrów, zaskoczonych tym, że dopingujący ich do strajku przewodniczący w mgnieniu oka zmienił zdanie, gdy tylko protest przestał się opłacać totalnej opozycji. Czy jednak nauczyciele zrozumieją, że byli narzędziem w walce z rządem? Że napędowym tego całego zamieszania i...
Gdzieś w tle wszystkich politycznych sensacji, rewelacji oraz nudnych rytuałów trwa przedwczesny casting na nowego prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Kandydatów nie ma zbyt wielu, a jak już się ujawnią, to szybko się zużywają. W ciągu czterech lat taki los spotkał Beatę Szydło, Andrzeja Dudę i Patryka Jakiego, choć ten ostatni chyba sam nie wierzył, że może zajść tak daleko. Na placu boju pozostali dwaj zawodnicy, jeden to Mateusz Morawiecki, faworyt Jarosława Kaczyńskiego, o co miałem wiele pretensji i nadal nie jestem pewien, czy topienie Beaty Szydło było konieczne. Drugi to Joachim Brudziński, który mógłby ewentualnie, w razie czego, na okoliczność… Żartuję sobie niewybrednie, bo i nic poważnego w tej kandydaturze nie widzę. Następcą prezesa Jarosława Kaczyńskiego – oby to nastąpiło...
Jacek Liziniewicz
Stało się dokładnie to, co prognozowaliśmy z Wojciechem Muchą trzy lata temu, gdy przedstawialiśmy prawicy kulisy biznesu zwierząt futerkowych. Wycofujący się z Zachodu śmierdzący interes znalazł sobie wygodny przystanek w naszym kraju – gdzie przepisy są pełne luk, a instytucje kontrolne beznadziejnie słabe – i może zatruwać nam wszystkim życie i środowisko. Gdy podnosiliśmy argumenty o tym, że stajemy się zagłębiem brudnego, wycofującego się ze świata biznesu, odpowiadały nam argumenty ekonomiczne i roztaczane wizje o potędze branży. Niektórzy nawet twierdzili, że zostaniemy światowym liderem, a nasi rodzimi przedsiębiorcy rzucili się ochoczo inwestować. Oczywiście w większości na kredyt. Dziś dane mówią same za siebie. Sprzedaż skór lisów w ubiegłym roku stanowi zaledwie jedną piątą...
Jerzy Targalski
Zbliżaniu się decyzji o zwiększeniu obecności wojsk USA w Polsce towarzyszy nasilenie się rosyjskiej propagandy. Już od warszawskiego szczytu NATO prorosyjscy autorzy pisali, że marines mają zagarnąć złoża naszych surowców, utopić we krwi bunt narodu polskiego przeciwko władzy PiS, dokonywać prowokacyjnych zamachów bombowych, sprowokować wojnę z Rosją w celu wygubienia młodego pokolenia Polaków, a teraz doszło jeszcze wymuszenie wypłaty roszczeń żydowskich. Okupacyjny charakter obecności wojsk amerykańskich pierwszy dostrzegł przyjaciel Leonida Swiridowa – Grzegorz Braun. Również jeden z czołowych portali promoskiewskich Zmiany na Ziemi, w przerwach między informowaniem o UFO i harmonii Kosmosu, ostrzegał już w czerwcu 2016 roku piórem swego admina i redaktora naczelnego Cypriana...
Dawid Wildstein
Trzeba przyznać, że Broniarz to prawdziwy człowiek sukcesu. Nie miał wiele czasu, a ma na koncie kilka osiągnięć, na które mniej uzdolnione osoby musiałyby pracować latami. Zdołał zrobić ze strajku, który w początkowej fazie popierała większość społeczeństwa, jedną wielką parodię. Udało mu się w oczach większej części społeczeństwa skompromitować nauczycieli. Dał radę doprowadzić do wściekłości rodziców. Nic dla nauczycieli nie wywalczył, zaszkodził za to dzieciom, i to w bardzo trudnym dla nich edukacyjnie momencie. A w końcu i tak jego prawdziwy mocodawca, Schetyna, kazał mu „zwinąć strajk”. Chociaż z perspektywy Broniarza to zapewne jego główny cel – pokazać pełną dyspozycyjność wobec Schetyny – został wykonany. Kto wie, może przyjdzie jakiś prezencik w postaci większych apanaży...
Tomasz Terlikowski
Palenie szkodzi. I dotyczy to zarówno palenia papierosów, jak i książek czy kukieł Judasza. Nie ma przy tym znaczenia, czy tradycja, o której mowa (teraz odnoszę się do Judasza) jest nowa czy stara i czy ma w innych krajach własne odsłony. Istotne jest to, po co się ją wskrzesza (a tu sprawa jest jasna, chodzi o podgrzanie antysemickich i antyizraelskich resentymentów) i jakie ma ona skutki dla Polski (i tu także sprawa jest jasna – wzmacnia wizerunek – nieprawdziwy – kraju antysemitów). I już tylko z tych dwóch powodów należy ją odrzucić. Głupotą jest przy tym przekonywanie, że przecież Judasz był Żydem, więc nie ma nic złego w przedstawianiu go jako Żyda. Tak, to prawda, Judasz był Żydem, tak jak byli Żydami wszyscy apostołowie, Matka Boża i sam Ukrzyżowany. Kłopot polega na tym, że...
Jan Pospieszalski
Pamiętam, jak w dzieciństwie godzinami oglądałem wejście pielgrzymek na Jasną Górę.  Mimo że pątnicy nie zabiegali o spektakularne formy, jednak odświętne stroje z łowickiego, z Opoczna, ze Śląska, same w sobie były niezwykle barwne. Przesuwające się przed oczami gromady ludzi, złączone śpiewem, rytmem i celem, dla obserwującego dzieciaka były najpiękniejszym i kompletnym spektaklem. Mam nadzieję, że podobna radość towarzyszyć nam będzie 2 maja, gdy ulicami Warszawy przejdzie fantastyczna patriotyczna parada – Biało-czerwony Korowód. O idei i planach niedawno pisałem na tych łamach, dziś już wiem, że Korowód się odbędzie! Wystartuje z placu Teatralnego o godz. 17.00, a uczestniczyć w nim będzie około 50 grup z całej Polski oraz z Białorusi, Litwy, Ukrainy i Kazachstanu. Z ekipą...
Ryszard Czarnecki
Ciekawy komentarz w BBC po tragicznym pożarze katery Notre Dame. Dziennikarka konserwatywnej „The Daily Telegraph” mówi, że paryska katedra musi być odbudowana – a jeśli ktoś wątpi, czy to będzie możliwe, powinien zobaczyć… Warszawę. A w Warszawie w szczególności Old Town – Stare Miasto. Cóż, krzepiące. A skoro już jesteśmy przy brytyjskich mediach, to parę dni później, akurat w pierwszy dzień Świąt Wielkiej Nocy, niedzielne wydanie „The Sunday Times” przynosi rewelacje o Fundacji Otwarty Dialog. Jaki pan – taki kram. Jaki panek – taki kramek. Zdaje się, że parudziesięciu osobom w Europie zrobiło się gorąco pod siedzeniem. Jak się może czuć kandydat socjalistów na szefa Komisji Europejskiej, towarzysz Frans Timmermans, gdy po publikacji brytyjskiej gazety cały internet jedzie po...
Co dwie głowy to nie jedna – mówi znane porzekadło. I jest w tym sporo prawdy. Współpraca opłaca się w wielu sytuacjach. Także w biznesie. Przeważnie firmy działające w tej samej branży traktują siebie nawzajem jako konkurencję, rywalizują o klientów i pozycję na rynku. To zupełnie naturalne podejście. Czasem jednak warto zmienić punkt widzenia i spojrzeć na konkurenta jak na potencjalnego partnera. Ta perspektywa może przynieść liczne korzyści. Polskie firmy często przegrywają rywalizację z podmiotami zagranicznymi ze względu na różnicę potencjałów. Widać to szczególnie, jeśli chodzi o zamówienia publiczne. Duże inwestycje infrastrukturalne realizują przeważnie zagraniczne firmy budowlane. Najczęściej wykorzystując do tego licznych polskich podwykonawców. Efektywnie to nasze...
Robert Tekieli
Coś się zbliża. Powrócił seryjny samobójca. Pani, o której mówią – arystokratka, chwali się, że koledzy w europarlamencie zazdroszczą jej miejsca na wspólnej liście z komunistami z PZPR. Spalenie kukły wywołuje globalne oburzenie, a zamordowanie kilkunastu chrześcijańskich dzieci nie przebija się na główne strony poważnych niby portali. Rozbestwione lobby farmaceutyczne wymusza zakaz sprzedaży niektórych ziół, w tym dziurawca. Znany jezuita twierdzi, że Jezus akceptowałby dziś homoseksualizm. Uniwersytety, tworzone przez Kościół jako miejsca wolnej debaty, stały się miejscami, w których wolność słowa nie istnieje. Upadające za Platformy PKP wypracowały 1 miliard zysku, widać, że zarządzają tam Misiewicze. W paryskiej XVII dzielnicy obywatelska straż poluje na panoszące się...
Piotr Lisiewicz
Dzisiaj krzyżówka majowa, z hasłami dotyczącymi świąt 1, 2 i 3 maja, choć strajkującymi w zawieszeniu nauczycielami oraz wyjątkowo „zasłużonymi” przedstawicielami totalnej opozycji też musimy się zająć. Nagrodą jest film „Dywizjon 303” na płycie DVD. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia to NAGANNE SPRAWOWANIE, nagrody za tydzień. Za krzyżówkę świąteczną sprzed dwóch tygodni z hasłem ALLELUJA, nagrody główne, czyli albumy „Artyści Andersa”, otrzymują Marek Olszewski z Bodzanowa i Adriana Mackiewicz ze Szczecina. Nagrody niespodzianki trafiają do Grażyny Bukowskiej z Pruszcza Gdańskiego, Zofii Włodarczyk ze Skarżyska Kamiennej, Wacława A. Kolinko z Nidzicy i Kazimierza Hyrycza z Elbląga. Przypominam, że w naszej krzyżówce nagród NIE LOSUJEMY. Rozwiązanie to hasło krzyżówki (tworzą je...
Marcin Wolski
Sri Lanka, ongiś Cejlon, dość często przyrównywana jest do raju. Gorący, acz przyjazny klimat, mili, nieduzi ludzie, urok wiecznie zielonych herbacianych pól. Nie dziw, że łączy się tę wyspę z biblijnym Adamem, który ponoć pozostawił tam odcisk swej stopy. Dziś jednak wspomina się Sri Lankę w kontekście serii straszliwych ataków samobójczych. Liczba ofiar przekroczyła 350. W tle oczywiście islam, często z przymiotnikiem radykalny. Nie lubię tego dodatku. Radykalizm jest immanentną cechą tej religii od czasu, gdy stworzył ją pewien przywódca bandy napadającej na karawany. Wyznawcy innych wiar nie są aniołami, ale jakoś nie słychać o zbrodniach buddystów, chasydów, chrześcijan. Owszem, toczono wojny, ale rzadko towarzyszy im ślepy terror. O co chodzi na Sri Lance? Chrześcijanie stanową...
Tomasz Łysiak
Piątego maja mamy piękną rocznicę – dwieście lat mija od urodzin Stanisława Moniuszki. Świat polskiej opery, z Teatrem Wielkim na czele, świętuje to wydarzenie od wielu miesięcy. Trzeba pamiętać, że Moniuszko, który muzycznie sięgał poziomem najwybitniejszych, i naprawdę bez kompleksów możemy go porównywać z Rossinimi czy Verdim – był dla nas, Polaków, kimś więcej niż wielkim muzykiem, twórcą oper, pieśni, kantat czy operetek. Stał się – jak Mickiewicz, Słowacki, czy Krasiński – artystą, duchowym przewodnikiem narodu. Premiery „Halki” czy „Strasznego Dworu” stawały się dla ludzi wydarzeniami ze sfery manifestu uczuć patriotycznych. Kiedy „Straszny Dwór” pokazano po raz pierwszy w 1865 roku, carska cenzura szybko podjęła interwencję – tytuł zdjęto z afisza po trzech przedstawieniach....
Katarzyna Gójska
Biskup Markowski w imieniu Episkopatu Polski wydał komunikat potępiający wydarzenia w Pruchniku. Jednak zanim dotarł on do opinii publicznej, przez część prawicowych mediów przetoczyło się szaleństwo usprawiedliwiania tego ekscesu. Mogliśmy przeczytać, że organizacje żydowskie, które odniosły się do sprawy, chcą zabronić – poprzez zarzucanie antysemityzmu – mówienia o narodowości Judasza. A poza tym pruchnicka inscenizacja – notabene dawno już potępiona przez Kościół i porzucona w wielu innych miejscowościach – to nasza tradycja. Dziennikarz TVP INFO w niewybredny sposób zaatakował nawet ministra Joachima Brudzińskiego, który potępił show z kukłą. Otóż nie jest tak, iż wszystko, co dawniej było akceptowane, zasługuje na kontynuowanie. To dość oczywista prawda, ale akurat w...
Michał Rachoń
Sputnik, rosyjskie rządowe medium należące do założonej w 1941 roku w celu propagandowego wspierania Armii Czerwonej agencji RIA Novosti, włączył się do kolejnego informacyjnego ataku na Polskę. Tym razem z troską nad „losem Polski” zapłakali pracownicy rosyjskiego ministerstwa propagandy, wykorzystując „Sąd nad Judaszem” w Pruchniku. Zdaniem putinistów „polski Kościół” urządził tam „antysemicką nagonkę pod płaszczykiem walki o wartości”. Rosyjskie pudła rezonansowe w tej sprawie zagrały modelowo. Zarówno zresztą w Polsce, jak i poza jej granicami. W Polsce nagłaśnianie tej sprawy zostało jak zwykle podzielone na role. Z jednej strony słyszymy pełne oburzenia głosy potępiające rzekomo narastający w Polsce antysemityzm, z drugiej pełne oburzenia głosy wskazujących to bezsensowne...
Tomasz Sakiewicz
Wprawdzie dla większości Polaków najważniejszym wydarzeniem ostatnich tygodni jest strajk nauczycieli, lecz nie wolno nam zapominać o tym, co jest kluczowe dla naszego narodowego bezpieczeństwa. Zapowiedź przyjazdu Donalda Trumpa do Polski na 80. rocznicę wybuchu II wojny światowej pokazuje, jak ważnym jesteśmy państwem w amerykańskiej geopolityce. Nie chodzi tu o przesadną dumę ani powód do świętowania, lecz o umieszczenie Polski w systemie bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Trzydzieści lat temu odzyskaliśmy niepodległość. Minęły już dwa pokolenia, gdy nie zaznaliśmy wielkiej wojny. Coraz trudniej nam sobie wyobrazić, że losy naszych rodziców, a dla większości dziadków, mogłyby się powtórzyć. Jednak wystarczy przenieść się za wschodnią granicę, do dawnego Królewca, by zobaczyć...
Piotr Lisiewicz
Na pętli tramwajowej na poznańskich Ogrodach zobaczyłem bilbord z twarzą jakiegoś klauna z horroru, którego podpisano „Anna Zalewska”. „Uwaga! Ucieka do Brukseli. Niech opowie co zrobiła dzieciom”. Bo ja wiem? Zlikwidowała gimnazjum? Zniosła obowiązek szkolny dla 6-latków? Mam nowe pomysły na piosenki dla strajkujących nauczycieli! Mały festiwal można z nich zrobić. Na początek wychodzi kilka nauczycielek w bieliźnie i śpiewa: „Majteczki w kropeczki, ohohoho! Dajcie podwyżeczki ohohoho!”. Po chwili wtórują im brzuchaci nauczyciele: „Najlepszy browar to nauczycielski full. Ale nie mam za co wypić go - gul gul”. I znowu panie, tym razem w strojach topless: „My, belferki, wiemy jak używać mowy ciała. Lecz nie będziem, bo podwyżek zła Zalewska nam nie dała”. Kurtyna. Jacek Gądek na...
Tadeusz Płużański
76 lat temu, w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku, Witold Pilecki uciekł z KL Auschwitz, do którego dobrowolnie trafił w 1940 roku, aby zdobywać informacje o niemieckiej machinie zbrodni i docelowo – wyzwolić obóz. To on – a nie jak się powszechnie przyjmuje Jan Karski – jako pierwszy poinformował świat o niemieckim ludobójstwie. To on został po „wyzwoleniu” w 1945 roku oskarżony przez komunistów o szpiegostwo, zamordowany i wyrzucony na śmietnik (kwatera „Ł” warszawskich Powązek Wojskowych). Zagrożony dekonspiracją Pilecki opracował plan ucieczki z Auschwitz z dwoma więźniami – Janem Redzejem i Edwardem Ciesielskim. Po sfałszowaniu wielu dokumentów cała trójka otrzymała zgodę gestapo na pracę w obozowej piekarni poza terenem obozu – na nocnej zmianie. Bramę z napisem „Arbeit macht...
Wojciech Mucha
„Niedobrze”. Takim ironicznym komentarzem zwykli kwitować użytkownicy Twittera kolejne informacje o tym, że jednak w Polsce coś się udało – a to program „Rodzina 500 Plus” został rozszerzony na pierwsze dziecko, a to udało się przeforsować, by Parlament Europejski poparł nowelizację rozporządzenia w sprawie funduszu Łącząc Europę, która zakłada wpisanie trasy Via Carpatia na unijną listę inwestycji priorytetowych. Sam z Twittera korzystam rzadko, ale i ja chyba muszę sobie przygotować „niedobrze” na pierwszego września. Nie chcę zapeszać, ale może się okazać, że 80. rocznica wybuchu II wojny światowej może Polsce przynieść coś więcej niż coroczną refleksję na temat tego, że byliśmy „pierwsi do walki”, a sojusznicy pomimo deklaracji niekoniecznie się do niej kwapili. Oto przecieki...
Myślenie życzeniowe ma to do siebie, że jest oksymoronem, i to w wersji wyjątkowo naiwnej. Nie istnieje taki stwór i albo się myśli, albo się liczy na cud. Prawica czy szerzej konserwatyści dopatrzyli się w pożarze katedry Notre Dame wielu symboli, z częścią się nie tyle zgadzam, ile uznaję za oczywiste, ale nijak nie mogę się zgodzić na symbolikę przełomu. Przepraszam, że tak brutalnie sprowadzam na ziemię, jednak to nie moja wina, takie po prosto jest życie, zwłaszcza to współczesne. Francja się nie nawróci i co gorsza, nie zmądrzeje. Przeciwnie, będzie się nadal staczać, i to już widać. Obietnicę Macrona, że katedra zostanie odbudowana w pięć lat, za realny plan może uznać pani Macronowa i na tym koniec. Bujdą jest i to, że cała Francja płakała. Wystarczyło wejść na fora internetowe...
Jacek Liziniewicz
Pożar katedry Notre Dame wstrząsnął światem. Symbol Paryża, Francji, cywilizacji chrześcijańskiej, znana z książek i bajki Walta Disneya świątynia spłonęła na naszych oczach. Nic w zasadzie nie dało się zrobić. Na marginesie całej debaty, gdy już wypowiedziały się tabuny strażaków OSP i hejterzy, którzy byli gotowi podpalić Jasną Górę, aby udowodnić swoją rację, przypomniało mi się, że obiekt ten został wpisany na listę UNESCO w 1991 roku. Dla mnie to szokująca informacja, bo doskonale pamiętam, że rekonstrukcja warszawskiej starówki, której do Notre Dame nie da się porównać, na liście tej znalazła się w roku 1980. Drugą sprawą jest to, że Francuzi przez lata zbierali pieniądze na remont świątyni i ciągle go przekładali, a gdy już zaczęli, to nie umieli go dobrze przypilnować. I...
Jerzy Targalski
Internetowy kanał CW24tv z Włocławka prowadzi Maciej Maciak. W programie „Musisz to wiedzieć” tłumaczy swoim widzom, co powinni myśleć. „Rosjanie wyrazili się w referendum, (…) odłączyli się od Ukrainy na podstawie międzynarodowych praw (…), to jest część innego kraju i Ukraińcom nic do Krymu”. Maciak i jego stały rozmówca Sławomir Bors, były dyrektor PGR, ubolewają, że negowanie tego stanowiska „może spowodować kolejną falę nienawiści, agresji do naszego wschodniego sąsiada”, a przecież „nie możemy do tego dopuścić, bo skończy się nowymi sankcjami i problemami polskich przedsiębiorców”. Dlatego trzeba „wywierać odpowiednią presję na tych wszystkich, którzy chcą nas skłócić z naszymi wschodnimi sąsiadami”. Maciak i Bors tworzą też nową wersję historii. Granice mieliśmy uzyskać dzięki...
Dawid Wildstein
Niedawno polska lewica zatrzęsła się z oburzenia, bowiem grupka księży uznała, że spali kilka książek o Harrym Potterze. Wrzask histerii, jaki się podniósł, był niesamowity. Analogie do nazizmu, tezy, że to dowód na panowanie hitlerowców w Polsce, w końcu pełne historycznej ignorancji slogany o „recydywie inkwizycji” czy hasło: „Najpierw pali się książki, potem ludzi”. Plus oczywiście postulat delegalizacji Kościoła. Postępek księży był oczywiście i durny, i paskudny. Widać, chcą być nowymi kolegami Międlara. Ale nijak miał się do paranoi rozpętanej w reakcji przez lewicę. Zresztą zapewne rozkręcanej cynicznie, bo przy wszystkich moich wątpliwościach co do intelektualnych możliwości tej opcji politycznej ciężko mi uwierzyć, żeby nawet oni na serio wierzyli, że kilku niezbyt mądrych...
Tomasz Terlikowski
Myślenie apokaliptyczne jest obecnie surowo zakazane, bo przecież żyjemy w najwspanialszym ze światów. Jeśli ktoś tego nie widzi albo – co gorsza – w wydarzeniach dostrzega jakieś znaki od Boga (a przecież On – jak twierdzą wojujący bezbożnicy – nie istnieje albo przynajmniej – jak twierdzą wierzący oświeceni – nie ma wpływu na rzeczywistość), to jest chory psychicznie, średniowieczny, nienormalny i kwalifikujący się do leczenia. Kłopot polega tylko na tym, że – tak się składa – nie ma chrześcijaństwa bez apokalipsy i bez apokaliptycznego myślenia i nie ma go bez świadomości, że Bóg mówi do nas przez wydarzenia. Naszą rolą jest odczytać Jego znaki. Samodzielnie i bez nacisku mediów. Każdemu przez ten sam znak Bóg może mówić coś innego. Warto też przypomnieć, że myślenie religijne, w...
Jan Pospieszalski
Zapowiedź Emmanuela Macrona: „Odbudujemy katedrę w pięć lat! Odbudujemy jeszcze piękniejszą” – brzmi śmiesznie i groźnie. Polityczny gracz znakomicie wyczuł szansę, jaką paradoksalnie niesie ze sobą pożar świątyni. Transmitowane na żywo apokaliptyczne obrazy pożaru wywołały globalne poruszenie. Dla Macrona ten powszechny wstrząs stał się okazją, by narzucać emocjonalną agendę, budować wokół dramatycznego wydarzenia wspólnotę żałobników, a w końcu stanąć na czele społeczności zasmuconych. Skompromitowany przywódca, symbolizujący wszystko to, z czym walczy ruch „żółtych kamizelek”, polityk, który doprowadzając do głębokiego podziału w społeczeństwie, obciążony jest odpowiedzialnością za ofiary brutalnych działań policji, nagle dostaje jakąś nieprawdopodobną szansę. Ten pożar (nomen omen...
Ryszard Czarnecki
W tym roku rocznica tragedii smoleńskiej przypadła na okres Postu przed Wielkanocą. Wielki Piątek obchodziliśmy dziewięć dni po uroczystościach 10 kwietnia. Golgota koło Golgoty. A dzień po Niedzieli Palmowej zapłonęła katedra Notre Dame. Widziało ją wielu z nas, słyszał o niej każdy. Jest (była) sercem chrześcijańskiej Europy, symbolem Europy katedr, obok choćby słynnej katedry w Chartres. Ten pożar był jak metafora. Historycy piszą, że XIX wiek skończył się tak naprawdę w 1914 roku strzałami serbskiego zamachowca Gawriło Principa do arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i politycznym skutkiem tegoż, czyli wybuchem Wielkiej Wojny – jak kiedyś nazywano I wojnę światową, zanim nie wybuchła ta II, dużo większa od swojej poprzedniczki. Tak samo teraz, być może, po iluś dekadach współcześni...
Czym jest cyfryzacja i dlaczego ten proces dotyczy każdego? Jej celem jest pełne wykorzystanie zasobów cyfrowych przedsiębiorstwa (we wszystkich sferach jego działania i przez wszystkich pracowników), aby organizacja funkcjonowała jak najlepiej w szeroko pojętym środowisku biznesowym. Oznacza to, że wdrożenie transformacji cyfrowej zmienia sposób funkcjonowania przedsiębiorstwa – poprawia system pracy, wydajność pracowników, jakość i efektywność interakcji z klientami oraz partnerami biznesowymi poprzez wdrożenie rozwiązań zarządzających danymi. Takie ujęcie cyfryzacji to jednak tylko część jej definicji. Przemysł 4.0 widzi cyfryzację szerzej – służy ona nie tylko optymalizacji komunikacji, ale także tworzeniu tzw. cyfrowego bliźniaka, czyli wirtualnej reprezentacji rzeczywistego...
Robert Tekieli
Chrześcijaństwo jest religią Miłości. A najważniejszym przymiotem Miłości Bożej jest miłosierdzie. Jest tylko jedno poza śmiercią doświadczenie dotykające absolutnie każdego człowieka. Cierpienie. Religie pierwotne, poza narkotykami czy ćwiczeniami transowymi, nie wymyśliły nic, by z cierpieniem się uporać. Kilka wieków przed Chrystusem niektóre szkoły filozoficzne i buddyzm zaczęły propagować obojętność. Pozbywając się pragnień, a w skrajnym przypadku tożsamości, miałeś cierpieć mniej. Dopiero chrześcijaństwo przyniosło odpowiedź na uniwersalne, ludzkie wyzwanie: cierpienie. Nie, nie ma metody na to, by cierpienia nie doświadczać. Można jednak cierpieć i cierpieniem zmieniać świat na lepsze. Wiedzą o tym dzieci alkoholików, które przełamując własne słabości, znoszą dolegliwości...
Piotr Lisiewicz
Kto z nas nie walczył ze swoją szkołą lub niektórymi nauczycielami? Sam chlubię się, że zrewoltowałem poznańskie VII LO, a jego dyrektorka wysłała skargę na mnie z powodu artykułu w wydawanej w szkole gazetce (nazwanej przeze mnie listem gończym) jeszcze w czasie… studiów, do dziekana mojego wydziału. Pół krzyżówki poświęciłem więc dziś tematyce szkolnej, a raczej antyszkolnej, a jej rozwiązanie wymaga znajomości uczniowskiego slangu. Kto zna potoczne nazwy oceny niedostatecznej, donosiciela, a także wie, co to takiego „pomoc naukowa”, może wygrać nagrody – tym razem (uznajmy, że też w ramach buntu przeciw szkole) nie książki, lecz gustowne filiżanki z logo „Gazety Polskiej”. Hasło świątecznej krzyżówki brzmiało ALLELUJA, nagrody za tydzień. Nagrody główne za krzyżówkę sprzed dwóch...
Marcin Wolski
– Rzym płonie! – wołała na przekór ślepym, zadowolonym z siebie Europejczykom Oriana Fallaci. Niewiele czasu minęło od śmierci wspaniałej Włoszki, aby jej proroctwa zaczęły się spełniać. Fala migracyjna, mnożące się zamachy terrorystyczne, ataki na kulturę i tradycję. Niezależnie od tego, czy śledztwo ustali prawdziwe powody (może ustali, ale czy poda?), pożar katedry Notre Dame, łuna nad Paryżem ma charakter symboliczny. Nasza cywilizacja upada. Trochę pod naporem innych, lecz bardziej na własne życzenie. Władzę sprawują lewackie elity wyrosłe z buntu roku ’68, nienawidzące własnej tradycji, kultury, siebie. Czy istnieje w ich działaniu jakiś przyszłościowy plan, jak kiedyś projektowali komuniści – nowy człowiek, nowe społeczeństwo (a może niekontrolowana władza nad zmanipulowanym...
Tomasz Łysiak
Szczęśliwie z pożaru w katedrze Notre Dame uratowano wiele cennych zabytków, w tym relikwie papieskie czy kopię ikony Matki Boskiej Częstochowskiej. Wstrząs, jaki przeżyliśmy, może przynieść jednak, poza wszystkimi złymi efektami – także te dobre. Oto na ulicach Paryża już wtedy, gdy płomienie trawiły dach świątyni, zgromadziły się tłumy chrześcijan modlących się i wpatrzonych w katedrę. Ulicami szły całe procesje. Bardzo szybko milionerzy francuscy zaczęli przeznaczać na odbudowę kolejne wielkie sumy, a samo dzieło odbudowy może stanowić impuls dla jakiegoś renesansu wiary we Francji. Podobno od jakiegoś czasu widać nawet tego symptomy. Stara prawda mówi o tym, że nawet największe zło może okazać się w przyszłości dobrem, o ile człowiek, w zgodzie z wolą Bożą, podejmuje dalsze...
Katarzyna Gójska
Liderzy Konfederacji lubią rozmawiać z putinowskim Sputnikiem. Ciekawe dlaczego? Ktoś powie – trwa kampania, politycy nie tracą żadnej szansy na kontakt z wyborcami, zabiegają o każdy wywiad i dlatego sowiecki Sputnik też może liczyć na ich łaskawość. Nie jest jednak tak, że wypowiedzi udziela się bezrefleksyjnie i hurtowo, że rozmawia się, z kim popadnie. Sputnik nie oferuje wielkich zasięgów czytelniczych, a dodatkowo jego charakter – jest to medium antypolskie, wrogo nastawione do każdej próby wzmocnienia bezpieczeństwa i niezależności naszego kraju – sprawia, iż szanse na to, by w superwąskim gronie odbiorców tego portalu odnaleźć ludzi o poglądach katolicko-narodowych (takie deklaruje większość Konfederacji), są równe zeru. Równie dobrze politycy tej formacji mogliby szukać swych...
Michał Rachoń
Jak radzić sobie z broniarzowym maturowym terrorem? Uczennica Zuzanna Wiśniewska podpowiada: „Trzeba znać swoje prawa i nie ma co się bać. Odwagi!”. Dyrektor Powiatowego Zespołu Szkół w Redzie wysłała do rodziców maturzystów mejla, z którego wynikało, że uczniowie nie zostaną sklasyfikowani, a więc tym samym oceny, które wystawili im nauczyciele pod koniec ostatniego roku nauki w liceum i technikum, nie zostaną potwierdzone. To z kolei miało oznaczać, że uczniowie nie zakończą szkoły średniej i co za tym idzie – nie będą mogli zdać matury. Jak to mówiło się w szkole: będą musieli – przepraszam za słowo – kiblować. Nie dlatego, że wagarowali, nie dlatego, że źle się uczyli, nie dlatego, że na przykład zakładali na głowy nauczycieli śmietniki czy palili papierosy w toalecie. Mieli nie...
Tomasz Sakiewicz
Po świętach rozpocznie się najbardziej emocjonujący okres na scenie politycznej w ciągu ostatnich lat. Za miesiąc wybory europejskie, za pół roku parlamentarne. Stawką jest los Polski, to, czy zabezpieczymy nasze granice silną armią i wojskami USA, czy Polska pozostanie na ścieżce wzrostu gospodarczego, a Polacy staną się w najbliższych latach równie zamożni jak przeciętni Europejczycy. Stawką jest też przyszły kształt Europy. Bez wsparcia polskiego rządu dla reform będzie ona grzęzła w obecnym bezideowym marazmie i wpadała w coraz głębszy kryzys. Jednak należy się nam chwila spokoju. Osiągnęliśmy naprawdę dużo, choć większość rzeczy nie jest jeszcze skończona. Ważne, by w walce politycznej zupełnie się nie zatracić. To dziwactwo, które obserwujemy przy okazji protestów opozycji czy...
Piotr Lisiewicz
Nie może być żadnych wątpliwości, że obecny strajk nauczycieli (z rosyjska: uczitieli) nawiązuje do tradycji „rewolucji październikowej” i mam na to świadka! Zobaczyłem, że redaktorem naczelnym „Głosu Nauczycielskiego”, organu ZNP jest Jakub Rzekanowski no i olśnienie – pamiętam gościa! To przecież to dziwadło, co organizowało w latach 90. obchody rocznicy „rewolucji październikowej”. Wcześniej był on dziennikarzem „Trybuny” i działaczem młodzieżówki SdRP. W czasach, gdy niżej podpisany zajmował się zbożnym dziełem psucia 1-majowych wieców SLD. Na łamach „GW” Rzekanowski tak mówił wówczas o znaczeniu „rewolucji październikowej”: „Bez Rosji radzieckiej nie byłoby też PRL i socjalizmu, awansu społecznego, odbudowy ze zniszczeń wojennych, rozwoju kultury i nauki” (z czego można było...
Według mitów i legend niektóre zjawiska dzieją się same, na przykład tytułowy burdel rzekomo robi się sam. Nic bardziej mylnego, oko ludzkie jeszcze nie widziało i nigdy nie zobaczy samoistnego burdelu. Zawsze ktoś musi popchnąć pierwszy klocek domina, co wcale nie oznacza, że za pierwszym polecą następne klocki. Dobrze zorganizowany przybytek, żeby nie epatować już mocnym słowem, z chaosem nie ma nic wspólnego. Podobne miejsca uciech potrafią być do tego stopnia profesjonalnie zorganizowane, że otrzymują status ekskluzywnego lokalu. Wiemy też, z ustaleń prokuratury, że nawet najbardziej wybrednym klientom, którzy mają specjalne życzenie, personel potrafi w pięć minut podać zamówioną fasolkę po bretońsku. Z potocznym znaczeniem zjawiska też nie ma lekko, o czym przekonał się od 25 lat...
Jacek Liziniewicz
Do rządów PiS-u przez lata przykleiły się tabuny ludzi doskonale czujących się w państwie Donalda Tuska. Wielu z nich po tym, gdy w 2015 roku PO i PSL przegrały wybory, nagle przypomniało sobie o dziadkach w Armii Krajowej i pradziadkach w Legionach Piłsudskiego, by tylko iść wyżej w hierarchii firmy albo utrzymać swoją synekurę. Wielu z nich dziś w deklaracjach jest bardziej PiS-owskich niż PiS-owcy, ale z pewnością już zastanawiają się, co zrobić, gdyby przyszło zmieniać front. Już z pewnością szukają drugich dziadków w AL lub swoich nazwisk w „Resortowych dzieciach” Doroty Kani. Tak jak miałem pewność, że PiS nie będzie w stanie wyczyścić struktur państwa i ich przejąć, bo zabraknie mu ludzi i woli (osłabionej dodatkowo akcją „Misiewicze”), tak jestem pewny, że druga strona wytnie...
Tomasz Terlikowski
Nie chciałem pisać o strajku nauczycieli. Moja świętej pamięci Mama była całe życie nauczycielką, a i mnie w młodości przypadł zaszczyt uczenia licealistów (a później studentów). Mam świadomość, że pedagodzy powinni być lepiej wynagradzani. I nawet to, że obecny strajk ma podtekst polityczny, nie zmienia mojej oceny. Jednak gdy po próbie sparaliżowania egzaminów gimnazjalnych nadszedł czas na szantażowanie brakiem promocji do następnych klas uczniów i uniemożliwienie maturzystom zdawania na studia, uznałem, że kilka słów o tej sprawie jednak napisać należy. Nie, nie po to, by komukolwiek dokopać czy by uznać, że nauczyciele są jakąś szczególnie złą grupą społeczną. Znam wielu znakomitych nauczycieli, część z nich głosuje na PiS, część na PO czy nawet na Wiosnę, co w niczym nie zmienia...
Jan Pospieszalski
Paradoksalnie strajk w szkołach stał się okazją, by zapytać, czy tylko niskie zarobki są największym problemem polskiej edukacji. Pewnie wielu się oburzy, ale nie jest tajemnicą, że obok świetnych i zaangażowanych pedagogów, w szkołach publicznych motywacja, by poszerzyć kompetencje, starać się o osobisty rozwój i kreatywność, jest mniejsza niż np. w zawodzie dziennikarza. System utrwala postawę: „Czy się stoi, czy się leży…”, więc rodzice słusznie zauważają, że w szkołach publicznych coraz mniej jest nauczycieli z powołaniem na rzecz tych, którzy trafiają do zawodu wskutek selekcji negatywnej. W szkołach prywatnych, gdzie wymagania są większe, więcej jest godzin „przy tablicy”, a realny system oceny pracy jest bardziej sprawiedliwy, strajku nie ma. Dlaczego? Bo tam płace są lepsze i...

Pages