Felieton

Ryszard Czarnecki
Właśnie przyleciałem z Genewy. W tym urokliwym mieście w dniu, w którym byłem, liczba chorych z powodu koronawirusa była dwukrotnie większa niż w 38-milionowej Polsce!  Złapałem się na tym, że już trzeci z rzędu felieton z cyklu „Widziane z Brukseli” chcę poświęcić koronawirusowi. Dzieje się tak nie dlatego, że jestem monotematyczny, ale dlatego, że tak naprawdę i polityka, i sport nawet schodzą nam na dalszy plan.  Wszyscy myślą i mówią o pandemii, która na naszych oczach – i oby nie z naszym udziałem – staje się XXI-wieczną dżumą. Gdy piszę te słowa, w mojej ojczyźnie zanotowano 47 przypadków zachorowań, choć jeszcze wczoraj wieczorem było ich 33, a przedwczoraj 27. Ta krzywa idzie szybko w górę. Może nie tak szybko jak w innych krajach, ale jednak ma rację prezydent RP...
Ekonomiści stworzyli na potrzeby swoich badań model człowieka, który nie istnieje. Nazwali go homo oeconomicus i przypisali mu cechy, których praktycznie nikt nie spełnia. Wiadomo, niekiedy nauka musi się kierować uproszczeniami. Chodzi o to, aby w miarę możliwości analizować rzeczywistość, która jest bardzo skomplikowana i uwzględnienie wszystkich jej elementów jest niemożliwe. Innymi słowy, modele modelami, a rzeczywistość rzeczywistością. W praktyce ludzie to nie maszyny analizujące wszystko z kalkulatorem w ręku, bez cienia emocji i zawahania.  Ostatnio pokazało to załamanie na światowych rynkach związane z koronawirusem. Akcje i inne aktywa notowały spadki niewidziane od wielu lat. Powodem jest ogromna niepewność. Podobnie działo się w 2008 roku, czyli w momencie, w którym...
Piotr Lisiewicz
Podobnie jak „Zyziu na koniu Hyziu”, tak i nasza krzyżówka to rubryki raczej wesołe niż smutne. I co tu z nimi począć w czasie zarazy? Już wiem, wybiec do przodu, do oczekiwanej przez wszystkich wiosny, która – jak twierdzi wielu specjalistów – zakończy karierę lub osłabi siłę wstrętnego wirusa! A o wiośnie to ja mogę długo, bo odniesień do niej w polskiej literaturze, piosence oraz polityce (te ostatnie zdecydowanie nieciekawe) jest pełno. Kto wie, jak nazywa się ptaszek, który pięknie śpiewa w maju albo gangster ułaskawiony przez Lecha Wałęsę, upora się od razu z jednym z haseł. Wiedza o tym, jaki wiosenny kwiat stał się pseudonimem Jerzego Kalibabki też się przyda. Nagroda główna to dziś film „Ślady stóp”, zrealizowany na 1000-kilometrowym szlaku do Santiago de Compostela. Hasło...
Katarzyna Gójska
Władze Rzeczypospolitej wprowadzają bardzo zdecydowane działania, których celem jest spowolnienie wzrostu liczby zarażonych koronawirusem. Walka idzie zatem nie o to, by unicestwić epidemię – bo to nie jest zadanie do wykonania – ale by spłaszczyć krzywą wzrostu zachorowań.  Epidemia rozwijająca się wolniej pozwala utrzymać jako taką wydolność służby zdrowia, a dzięki temu uratować życie tym wszystkim, którzy w razie gwałtownego skoku zainfekowanych po prostu nie mogliby liczyć na odpowiednią opiekę medyczną. Z taką sytuacją mierzą się dziś Włosi. Zlekceważyli zagrożenie i ich szpitale zapełniły się duszącymi się staruszkami. A nie oszukujmy się – nigdzie na świecie nie ma tylu respiratorów, które pozwoliłyby obsłużyć około 10 procent populacji. Poza tym respirator to nie magiczna...
Michał Rachoń
W Polsce są pierwsze ofiary śmiertelne COVID-19. A Światowa Organizacja Zdrowia po blisko 3 miesiącach rozprzestrzeniania się koronawirusa po świecie uznała, że mamy do czynienia z pandemią.  Epicentrum tej pandemii znajduje się dzisiaj w Europie. Dramatyczne sceny, które widzimy we Włoszech, niepokojące dane, jakie płyną z Hiszpanii i innych państw pokazują, że po raz pierwszy po zakończeniu II wojny światowej mamy do czynienia z globalnym zagrożeniem bezpieczeństwa, które zmusza nas wszystkich do reakcji. Instytucje państwa polskiego podejmują działania, których celem jest maksymalne opóźnienie i rozłożenie w czasie skutków epidemii. Wszystko po to, aby liczba osób, które wymagają intensywnej opieki medycznej w wyniku ciężkiego przebiegu COVID-19, nie zbliżyła się do liczby...
Piotr Lisiewicz
Adam Hofman wszedł w buty Ludwika Dorna, który przez lata udzielał mediom głośnych wywiadów o PiS-ie. Aż skończył mu się repertuar, a jego wiedza stała się na tyle przeterminowana, że nikogo już obchodzi. Dornowi wydawało się, że dziennikarzom chodzi też o jego erudycję i bon moty. A tu okazało się - ku jego kompletnemu zaskoczeniu - że popisywać się nimi pozwalano mu z łaski, a chodziło tylko o to, żeby przypieprzał Kaczyńskiemu. Teraz Hofman naprawdę myśli, że kogoś obchodzi jego odchudzanie oraz co sądzi o koronawirusie. A jak przestanie być przydatny jako były pisowiec, okaże się, że jednak to, jak pozbywa się tłuszczu Lady Gaga, obchodzi media znacznie bardziej. Skandal!  Jak się okazuje, grupa TVN w latach swej świetności potajemnie pracowała dla prawicy!  Czytam z...
Pierwszy symptom ataku, na który zwrócę uwagę, może się wydawać wydumany, nawet śmieszny, ale dla mnie jest śmiertelnie poważny. Otóż nikt o Kidawie-Błońskiej nie mówi „Małgosia” albo „nasza Gośka”. Rzecz niespotykana w „lepszym towarzychu”, oni tam wszyscy są „Jurkami”, „Kubami”, „Radkami”, „Sławkami”, bez względu na to, ile mają lat.  Takie infantylne zmiękczanie imion jest znakiem rozpoznawczym znanych i lubianych. Przypomnę, że Komorowski też był „Bronkiem”, a Michnik, przeżywający drugą falę nieoczekiwanej popularności, nosił dumne zdrobnienie „Adaś”. Z Małgosią tak nie jest i warto się zastanowić, dlaczego została pominięta. Nie nadaje się Kidawa-Błońska na Małgosię, bo jest wyjątkowo sztywna, sztuczna i nudna. Zaszczytu zdrobnienia dostępują zabawni, wyluzowani, no i...
Jacek Liziniewicz
„Moja żona mówi: »Ale jak to, Paweł, jak się dowiedziałam o tej decyzji, przecież ty wjechałeś tutaj w 2015 roku na białym koniu, w galowym mundurze ułana, żeby poderżnąć gardło systemowi«. Ja mówię: »Małgosiu, ale warunki na wojnie się zmieniły tak, że koń mi już osłabł w taki sposób, że go musiałem dorżnąć, zjeść, bo sam umarłbym z głodu, następnie przebrać się w jego skórę, by próbować wejść do pałacu, pod przykryciem konia, i poderżnąć gardło dyktatorowi«” – mówił Paweł Kukiz w rozmowie z youtuberem Krzysztofem „Atorem” Woźniakiem. Odbywała się ona tuż po tym, jak antysystemowiec zapisał się na listy Polskiego Stronnictwa Ludowego, czyli jak sam wielokrotnie mówi – ZSL-u. Dzisiaj Paweł Kukiz idzie dalej i zapowiada, że będzie zakładał własną formację: K-15.Trochę się już pogubiłem...
Tadeusz Płużański
Wiktor Stryjewski, ps. Cacko, został ujęty 8 lutego 1949 roku po walce z 262-osobową grupą operacyjną KBW, UB i MO we wsi Gałki na Mazowszu. Wskutek donosu część polskich żołnierzy poległa w walce, inni zostali aresztowani przez UB. Z siedmioosobowego oddziału przeżyła tylko jedna osoba – Janina Samoraj, która po odbyciu kary 5 lat pozbawienia wolności przeniosła się na Śląsk. „Cacko”, poddany półtorarocznemu ciężkiemu śledztwu w katowni bezpieki przy ul. Rakowieckiej, skazany na trzydziestoośmiokrotną karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie – jeden z najkrwawszych trybunałów śmierci w stalinowskiej Polsce (przewodniczył mu słynny morderca AK-owców Mieczysław Widaj), został zamordowany 18 stycznia 1951 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Była to zemsta komunistów za...
Wojciech Mucha
Kolejowe dworce w lokalnych miastach to wstydliwy temat. Najsłynniejszy jest chyba ten w Kutnie, o którym Kazik Staszewski w nagranym jeszcze w 1987 roku utworze „Polska”, śpiewał: „Czy byłeś kiedyś w Kutnie na dworcu w nocy? Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy”. Dworzec ten na dekady urósł do rangi symbolu – powiatowej biedy z nędzą.  Ostatecznie w ramach akcji PKP gruntownie go wyremontowano. Do dziś nie pozbył się jednak swojej łatki. Ale dworzec w Kutnie i tak miał dobrze, bo bez przerwy odjeżdżają z niego pociągi. Tymczasem w Polsce jest wciąż ponad 40 miast zamieszkanych przez więcej niż 15 tys. mieszkańców, w których nie ma kolei pasażerskiej. W tych miastach mieszka ponad milion Polaków. Ostatnio o nieczynnych dworcach stało się głośno za sprawą Końskich. To tu, na...
Jerzy Targalski
Opowiem Państwu historię, która obrazuje, co się dzieje na prowincji. Pewna emerytka dorabiała sobie sprzątaniem w instytucji państwowej. Traf chciał, że jest aktywną zwolenniczką PiS i dlatego podjęła się z ochotą zbierania podpisów pod kandydaturą Andrzeja Dudy, co czyniła, przemierzając swoje okolice na rowerze. W tej samej instytucji państwowej była sobie urzędniczka, znana z publicznego parodiowania hymnu Polski, która – co zrozumiałe – zbierała podpisy pod kandydaturą Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, do czego oczywiście miała pełne prawo.  W tych dniach dyrektor owej instytucji, działacz PiS, mianowany przez PiS, wezwał emerytkę i stwierdził: muszę panią zwolnić. Na pytanie, czy są jakieś zastrzeżenia do jej pracy, odpowiedział nieszczęsnej aktywistce PiS: nie, ale muszę panią...
Dawid Wildstein
Zabawnie jest patrzeć na miotanie się totalnej opozycji w kwestii koronawirusa. Najpierw przez kilka tygodni karmiła Polaków najgłupszymi teoriami spiskowymi, rozkręcała spiralę paniki i paranoi. W swoim szaleństwie niektórzy politycy PO oskarżali już rząd o ukrywanie (zapewne w tajnych kazamatach pod domem Kaczyńskiego na Żoliborzu lub pod siedzibą partii na Nowogrodzkiej) przypadków choroby.  Prymitywizm tych bredni był absolutnie porównywalny do rojeń o tym, że Ziemia jest płaska albo że światem rządzą do spółki Żydzi i potomkowie dinozaurów. Z tym, że nie wygłaszała ich osoba z problemami psychicznymi, tylko mówili o tym posłowie największej opozycyjnej partii w Polsce, robiąc z tego przemyślaną, cyniczną propagandę. Co tylko pokazuje, za kogo mają swój elektorat, skoro wierzą...
Tomasz Terlikowski
Pandemia – której wciąż jeszcze, jak się zdaje, nie ma – wywołała już realną epidemię histerii, a ta doprowadziła do ogromnych problemów ekonomicznych w wielu branżach (by wymienić tylko turystykę, przewozy lotnicze, ale także wiele innych). Import z Chin przeżywa gigantyczne straty.  W Palestynie, która właśnie zamknęła na dwa tygodnie Betlejem, Jerycho i Dolinę Jordanu, oznacza to ogromne szkody finansowe, ale też spore problemy dla wielu żyjących tam ludzi, którzy utrzymywali się, sprzedając drobne pamiątki turystom albo pracując na zlecenia w hotelach. I nie chodzi o to, że bogaci coś stracą, lecz o to, że biedni często nie będą mieli czym nakarmić dzieci. Ale poza takimi jednostkowymi historiami okazało się, że otwarte granice, którymi tak się szczyciliśmy, mogą być w każdej...
Jan Pospieszalski
15 marca, w piątek, przed Komisją Dyscyplinarną dla nauczycieli akademickich Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach stanie ponownie pani prof. Ewa Budzyńska. To kontynuacja postępowania, które rozpoczęło się od skargi studentów oburzonych tym, że pani profesor uznaje człowieka w prenatalnej fazie rozwoju za dziecko, małżeństwo za związek kobiety i mężczyzny, a eutanazję nazywa odebraniem życia. Rzecznik Dyscyplinarny prof. Wojciech Popiołek uwzględnił te zarzuty, przesłuchał dwóch studentów, innym zaś okazał protokoły przesłuchania poprzedników (zadawał również naprowadzające i sugerujące pytania), po czym uznał panią profesor za winną i skierował sprawę do komisji. Wśród wypowiedzi prof. Budzyńskiej uznanych za skrajną herezję jest stwierdzenie, że dla rozwoju dziecka jest lepiej, by...
Ryszard Czarnecki
Zdaje się, że jest kilku gości, którzy bardzo żałują, że to nie oni byli pacjentem zero w Polsce, gdy chodzi o koronawirusa... Najwięcej importujemy z Niemiec, ale ten import wirusa dokonany z RFN przez kogoś z Lubuskiego był fatalny. Polska opierała się długo. Przed nami wypadki zarażenia koronawirusem zanotowano w przeszło 20 krajach UE, ale przyszła kryska na Matyska. Oczywiście bój trwa. Chodzi o to, żeby nosicieli tegoż wirusa nie było, jak w Italii, na pęczki. Jako historykowi przypomina mi się mapa Europy z XIV wieku, obrazująca zasięg epidemii dżumy na Starym Kontynencie. Wielka zielona plama oznaczająca, że dżumy tam nie było, to całe terytorium Królestwa Polski. Wolny od wirusa był też kawałek Czech, wschodnich Niemiec i kawałek Królestwa Hiszpanii. Można to tłumaczyć opieką...
Sędziowie i prokuratorzy w momencie mianowania składają przysięgę. Po II wojnie światowej rota przysięgi została uchwalona dekretem w 1948 roku i obowiązywała aż do roku 1985. Istotne jest, na co przysięgali sędziowie oraz prokuratorzy mianowani w tamtych latach.  Oto jej pełna treść: „Ślubuję uroczyście na powierzonym mi stanowisku sędziego (prokuratora) przyczyniać się w moim zakresie działania ze wszystkich sił do ugruntowania wolności, niepodległości i potęgi demokratycznego Państwa Polskiego, któremu wierności zawsze dochowam; ochraniać i umacniać ład, oparty na społecznych, gospodarczych i politycznych zasadach ustrojowych Polski Ludowej, strzec niezłomnie przepisów prawa, mając wszystkich obywateli w równym poszanowaniu; umacniać poszanowanie prawa i wierność dla...
Robert Tekieli
Czemu w warsztatach mechaników samochodowych zawsze wiszą kalendarze z gołymi babami?  Kiedyś, gdy pracowałem w Radiu Plus, miałem znajomych zajmujących się bardzo żmudnym wtedy układaniem muzycznej playlisty stacji. Koledzy byli notorycznie zmęczeni. W ich kanciapce wisiały zdjęcia miłych i nagich pań. Ożywiali się, patrząc na nie co jakiś czas. Człowiek uzależniony robi rzeczy, których świadomie nie chce. Wiedzę, że jest problem, najczęściej spychamy głęboko w siebie. Znam facetów, którzy po zdrowym pijaństwie z niepokojem sięgają po komórkę. Jednym z pytań do przychodzących po pomoc uzależnionych od seksu czy pornografii facetów jest: do kogo piszesz SMS-y po pijaku?  Na przykładzie postu widać najlepiej, że w pewnym momencie, w braku siły psychicznej, ujawniają się...
Piotr Lisiewicz
Dziś dużo pytań z prezydenckiej kampanii. „Niemiecki czołg z II wojny światowej albo kandydat PSL na prezydenta” – o kim mowa? Z jakiej dzielnicy Warszawy ma być nowy prezydent, co niektórzy skojarzyli z hasłem „Kobiety na traktory”? No i coś z branży budowlanej: „Sprzęt burzący z hakiem i grotem używany przez strażaków albo prokacapski kandydat na prezydenta”. Nagrodą główną są tym razem „Wierszyki codzienne” Marcina Wolskiego. Hasło krzyżówki sprzed tygodnia to: BALAST TUSK, nagrody przyznam za tydzień. Dziś nagrody za krzyżówkę sprzed dwóch tygodni, tę z hasłem: PRAWEM WILKA z okazji 1 marca. Nagrody główne, czyli książki historyka Bogdana Huda „Ukraińcy i Polacy”, otrzymują Marek Olszewski z Bodzanowa i Jacek Klim z Giżycka. Nagrody niespodzianki trafiają do Grażyny Zając z...
Marcin Wolski
Bywa, że strach przed kataklizmem może nieść więcej zagrożeń niż sam kataklizm. Statystycznie rzecz biorąc, prawdopodobieństwo zgonu przez koronawirusa (nawet w Chinach czy we Włoszech) jest wielokrotnie niższe niż ryzyko śmierci w wypadku, wskutek zawału, o raku nie wspominając. Jednakże te przypadki nie uruchamiają wyobraźni w stopniu, w jakim udało się to przybyszowi z Azji. Strach pomyśleć, co by było, gdyby z równym impetem zaatakowała nas ebola czy dżuma, z ponad 50-procentową skutecznością. Przy czym istnieje znamienna prawidłowość – im bogatszy kraj, spokojniejszy, tym panika większa. W nieznającej od paru stuleci wojny Szwajcarii masowo wykupywane są żywność i leki, co oczywiście tylko podkręca spiralę lęków i rzeczywiście może niebawem spowodować kłopoty z zaopatrzeniem. Na...
Tomasz Łysiak
Sąd staje po stronie Niemca, który mówi, że czuje się hitlerowcem, że nienawidzi wszystkich Polaków i najchętniej by ich wymordował. Polski sąd. Dzielną Polkę, która postanowiła nie pozwolić na takie zachowania i nie dać obrażać swych rodaków i swej Ojczyzny, ukarano – nie tylko zresztą finansowo. Natalia Nitek-Płażyńska została również zobowiązana do przeproszenia owego hitlerowca (jak on sam siebie nazywa). Czyli, idąc tym tropem – będą teraz otrzymywać wyroki ci, którzy nagrają złodzieja w sklepie i upublicznią jego wizerunek? Lub ci, którzy zamieszczą w sieci nagrania z monitoringu, na którym widać, jak jakiś bydlak bije staruszkę i kradnie jej torebkę? Nie da się nie zauważyć faktu, że nagranie i udostępnienie opinii publicznej tak jaskrawych przypadków nienawiści do Polaków i...
Katarzyna Gójska
„Unia nie atakuje Polski, tylko PiS”, „opozycja z Unią bronią Polaków przed działaniami PiS” – to najnowsze wytłumaczenie, jakie większość polityków nie tylko Platformy – z Kidawą-Błońską na czele – lecz także Lewicy oraz ludowców serwuje opinii publicznej jako usprawiedliwienie swojej aktywności, skoncentrowanej na organizowaniu ataków instytucji UE na nasz kraj. Obłuda tych stwierdzeń robi wrażenie – oczywiście żadna z unijnych sił czy agend nie może atakować PiS, bo to tylko partia polityczna. Żeby jej zaszkodzić, czyli doprowadzić swoimi działaniami do zmniejszenia jej popularności społecznej, trzeba po prostu zaatakować Polskę. Nie do PiS adresowane są choćby fundusze na drogi czy te wspierające politykę rolną. One są dla obywateli, zatem jeśli ktoś mówi o ich ograniczeniu, to wprost...
Michał Rachoń
Próba wymuszenia na prezydencie Andrzeju Dudzie weta w sprawie rekompensat abonamentowych była próbą doprowadzenia mediów do stanu dworca w Końskich.  Na opuszczonym peronie w miejscowości Końskie prezydent podpisał ustawę, której celem jest przywrócenie połączeń kolejowych w mniejszych miejscowościach. Złożenie podpisu w tej scenerii rozbawiło polityków Platformy Obywatelskiej oraz jej klientów i kibiców. Wiceprzewodniczący PO i członek sztabu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej Marcin Kierwiński pisał o samotnej ławce na peronie, która przypomina mu Monty Pythona. Wtórowali mu przewodniczący partii Nowoczesna Adam Szłapka, Sławomir Neumann, Radosław Sikorski i Barbara Nowacka, która jak zawsze pełna lewicowej wrażliwości zobaczyła w tej scenie kabaret, a nie prawie 30 tys. zapomnianych...
Piotr Lisiewicz
Wanda Nowicka w rozmowie z Michałem Rachoniem ogłosiła, że stała się rzecz nieprawdopodobna! W Polsce w dwóch mężczyzn urodziło dziecko: „Trudno jest urodzić dziecko dwóm mężczyznom, ale był przypadek, kiedy osoba transseksualna zaszła w ciążę, nie wiedząc o tym, w międzyczasie, że tak powiem, doszło do zmiany płci”. Takiej sensacji dawno u nas nie odnotowano! Ostatni raz wtedy, gdy śp. redaktor Bohdan Tomaszewski odkrył, że „Szurkowski to cudowne dziecko dwóch pedałów”. A propos tych ostatnich. Komisja Prawa i Praworządności oraz Zdrowia Moralnego KC PZPR – na czele takiego ciała stał doradca Roberta Biedronia Stanisław Ciosek. Od lipca 1986 do marca 1989. „Praworządność” w tym czasie polegała nie tylko na zwykłym pałowaniu młodzieży, ale na skrajnie nieinteligentnym uganianiu się za...
Publicyści i dyżurni goście odwiedzający studia telewizyjne posługują się schematem analitycznym w formie gry słownej: „przekonywanie przekonanych”. To zjawisko powszechnie występujące w polityce, to i ciężko mieć zarzut do komentujących, że tak często sięgają po „przekonywanie przekonanych”, tak to po prostu wygląda.  Dokładnie polega to na tym, że politycy kierują swój przekaz tylko do tego segmentu wyborców, który i tak na nich zagłosuje. Praktycznie wszyscy politycy grzeszą w taki sposób, chociaż są przekonani, że posługują się językiem zrozumiałym dla każdego wyborcy. Chyba najbardziej przekonany o własnej genialności i uniwersalności był Bronisław Komorowski, rozpieszczony sondażami na poziomie 70 proc. Jak szczęśliwie dla Polaków i smutno dla Komorowskiego się to skończyło...
Jacek Liziniewicz
Przecieram oczy ze zdumienia, oglądając konwencję Władysława Kosiniaka-Kamysza. Bardzo dobre wystąpienie żony, płynnie i przekonująco mówiący kandydat. Odrzucono zielone tło. Koniczynę w klapie marynarki kandydata zastąpiła biało-czerwona flaga. Na sali znane twarze. Przemyka paprykarz spod Radomia, a z ekranów za kandydatem agituje Paweł Kukiz. Przekaz jasny – oto jedyny człowiek, który jest w stanie połączyć podzielonych na obozy Polaków. „Nie ma dwóch Władków. Nie ma innego w Sejmie, na spotkaniu w Kraśniku i w domu. Zawsze jest taki sam, prawdziwy i autentyczny. Opiekuńczy, serdeczny, rodzinny, cudowny mąż i ojciec, prawdziwy mój przyjaciel. Ale potrafi powiedzieć stanowcze NIE, gdy komuś dzieje się krzywda, powiedzieć STOP, kiedy łamane jest prawo i Konstytucja. Honor, uczciwość,...
Tadeusz Płużański
„Był ranek. Pułkownika, który podpisywał zgody na widzenie, nie było. Siadam więc i czekam na niego, a tymczasem sekretarki, młode dziewczyny, krzątały się wśród akt. Czerwone teczki – kara śmierci, zielone – wszystko inne. Biorą te czerwone teczki i jedna z nich czyta nazwisko: Dekutowski Hieronim. – Jakie śmieszne imię – mówi. A mnie serce zamarło – wiem, co znaczy czerwona teczka! (…) Jak się okazało, tego właśnie dnia, 7-go marca 1949 roku, rozstrzelano na Mokotowie siedmiu wspaniałych ludzi, towarzyszy broni Władka. A on słyszał te strzały, żegnał się z przyjaciółmi...”. Tak swoją wizytę w biurze przepustek na ul. Suchej w Warszawie wspominała Irena Siła-Nowicka, żona Władysława Siły-Nowickiego, inspektora WiN na Lubelszczyźnie, powojennego politycznego przełożonego Dekutowskiego. „...
Wojciech Mucha
Kto wie, jak wygląda w rzeczywistości sytuacja na okupowanym przez Rosję Krymie? Próżno szukać rzetelnych informacji. Tamtejsze media, podobnie jak całość gospodarki, przeszły pod kontrolę Kremla, a ci, którzy nie chcieli się dostosować, musicali opuścić półwysep lub zeszli do podziemia.  W morzu okołokrymskiej dezinformacji przez długi czas lśniła jasno jedyna na świecie telewizja Tatarów krymskich ATR. Choć ATR nadaje z Kijowa, to pozostaje rzetelnym źródłem informacji o okupowanym Krymie i cierpiących tam po raz kolejny w historii Tatarach. Dziennikarze ATR są bowiem w stałym kontakcie z tymi, którzy pozostali na półwyspie. To dzięki nim dowiadujemy się o realiach, tak różnych od oficjalnej propagandy przypominającej „najlepsze sowieckie wzorce”. Niestety, teraz wszystko...
Jerzy Targalski
Gdy chcę posłuchać historii alternatywnej, przenoszę się w świat nierzeczywistości w realu. Na szczęście mamy tam szeroki wybór trefnisi i klaunów. Słucham, że „Rosjanie są bogatsi od nas, gdyż mają normalny ustrój, a nie jakąś, tfu, demokrację”. Ten stan szczęśliwości i dobrobytu jest oczywiście zasługą antykomunistów, gdyż jak powszechnie wiadomo, w Rosji od 1993 roku „rządzą antykomuniści”, na czele z czołowym antykomunistą, jego ekscelencją Putinem. Wszystko się dobrze składa, bo „Polska leży między Niemcami a wrogą nam Ukrainą”, a właśnie „nam by się bardzo przydała na tyłach Ukrainy nielubiąca Ukraińców Rosja”. Dlatego „atakowanie Rosji jest bez sensu”, ponieważ w ten sposób „w Rosji tracimy sojusznika, a nie wroga”. Nie traćmy więc nadziei, Rosja nas wyzwoli i zaprowadzi...
Dawid Wildstein
Jedno trzeba przyznać Platformie. Sztukę klonowania opanowała do perfekcji. Nikt chyba nie wierzył, że to możliwe, a jednak się udało – Kidawa okazała się wierną kopią prezydenta Komorowskiego. Ta sama buta, ten sam słowotok, te same niezrozumiałe i idiotyczne wstawki, równie żenujące poczucie humoru, estetyka rodem z lat 90. Więcej, w kilku kwestiach następczyni zdołała wyprzedzić swój pierwowzór. Zarówno jeśli chodzi o potencjał kpin (gafy Kidawy przejdą zapewne do historii), jak i – co niestety dużo mniej zabawne – w ilości manipulacji, paranoi i nienawiści, jaką wylewa już teraz w trakcie tej kampanii. W polityce widziałem wiele rzeczy, ale tak cyniczna gra ludzkim cierpieniem i strachem zdarza się rzadko. Mowa tu, po pierwsze, o kłamstwach w kwestii pieniędzy na leczenie raka,...
Tomasz Terlikowski
Kontrola, bezpieczeństwo, przewidywalność przyszłości – to wartości, na których opiera się współczesne, przynajmniej zachodnie, myślenie. Przecież postulat eutanazji, pomijam tu względy ekonomiczne, opiera się na pragnieniu tego, by kontrolować nawet moment własnej śmierci. Postulat aborcji oparty jest na pragnieniu wyeliminowaniu z życia „przypadkowej” ciąży, niezaplanowanego dziecka. I dokładnie na tym samym pragnieniu pełnej kontroli – jakkolwiek absurdalnie by to zabrzmiało – oparta jest obecna panika wokół koronawirusa.  Świadomie używam słowa „panika”, bo choć pandemia jest możliwa, to zakazy odprawiania mszy świętych, wykupywanie towarów ze sklepów, robienie weków (a mam znajomą, która już zaczęła je robić), płacenie za maseczki wielkich pieniędzy itd. są już zwyczajną...
Marcin Wolski
Osłupienie – to najbardziej adekwatna reakcja na widok słupa, który ma udawać Łuk Triumfalny upamiętniający Bitwę Warszawską. „Tak obejść, żeby nie obejść” – to najkrótsza charakterystyka pokłosia konkursu zorganizowanego przez warszawski ratusz.  Znamy to choćby z historii pomnika Powstania Warszawskiego – jego ewolucje, kolejne protezy, wszystko po to, by nie uczcić samego zrywu. Można oczywiście się cieszyć, że pomiędzy inicjatywą prezydenta Komorowskiego, który chciał pod Ossowem czcić bolszewickich najeźdźców, a obeliskiem na Rozdrożu istnieje spora różnica. Jednak nie do końca. Z punktu widzenia ratusza pomnik „Wiertła” – jak już go obywatele nazywają – ma same zalety. Odbębnia rocznicę i blokuje na lata możliwość czegoś sensownego. Idea, w którą zaangażowało się mnóstwo...
Ryszard Czarnecki
A było to tak. W czasie jednej z wielu solidarnościowych demonstracji w „Twierdzy Wrocław”, jak żeśmy określali dolnośląską stolicę, mój kolega z roku ze studiów historycznych na uniwerku, Leszek, spóźniony na manifestację, podszedł do tyraliery ZOMO-wców i spytał z głupia frant: „Proszę pana, a co się tu dzieje?”. Rosły zomowiec spojrzał na niego i ze stoickim spokojem odparł: „Tika-tika, wielka panika”. Powiedzenie owego dorodnego przedstawiciela Zmotoryzowanych Odwodów Milicji Obywatelskiej stało się kultowe, pamiętam je do dziś, choć minęło od tych czasów i heroicznych, i śmiesznych czasem, i złych – trzy dekady z niemałym okładem. Przypomniało mi się to powiedzenie właśnie teraz, gdy obok epidemii koronawirusa następuje jeszcze szersza epidemia strachu. Sam na lotnisku Zaventem w...
Gospodarka narodowa to bardzo delikatny i skomplikowany system. Dlatego warto się jej przyglądać uważnie i dokładnie badać wszelkie zmiany, jakie zachodzą w tym mechanizmie. Trzeba też reagować na sytuację, w której może ona wypaść z równowagi. To niezwykle ważne zadanie dla władz odpowiadających za politykę fiskalną i monetarną. Czym innym jest jednak zwyczajne sianie paniki połączone z biciem politycznej piany. Mieliśmy już z taką sytuacją do czynienia na początku rządów Zjednoczonej Prawicy. Wszystko miało się zawalić. Pamiętacie Państwo prognozy 100-miliardowego deficytu czy realizacji tzw. greckiego scenariusza? Teraz historia zdaje się powtarzać. Polska jest krajem z jednym z najlepszych wzrostów PKB w Unii, ostatnio dołączyliśmy do grona państw, które uplasowały na rynku swój...
Robert Tekieli
Z wielkim trudem próbuję zrozumieć świat. Sto lat temu na hiszpankę zachorował co trzeci mieszkający na Ziemi człowiek. Z tego pół miliarda ludzi zmarło. Od czasów „czarnej śmierci” XIV wieku nie było tak potwornej pandemii. Teraz przeżywamy globalną traumę i bezradność całej ludzkości. Może medialna histeria, którą rozpętano wokół koronawirusa, jest wywołana lękiem zapisanym w ludzkiej pamięci zbiorowej? 10 lat temu na ptasią grypę zmarły na świecie 262 osoby. Sześć lat wcześniej na SARS – 774 osoby. Ebola z 2013 roku pochłonęła 11 315 ofiar. Ale na świńską grypę A/H1N1 w latach 2009–2010 zmarło aż 580 tysięcy ludzi. Nie lekceważę więc koronawirusa. Jednak widzę, że media podają dane statystyczne w taki sposób, aby wydawało się, że zagrożenie jest większe niż w rzeczywistości....
Piotr Lisiewicz
Po poprzedniej krzyżówce z okazji dnia Żołnierzy Wyklętych, dziś duża dawka bieżączki krzyżówkowej, do której Gazeta Stonogi, zwana niekiedy „Gazetą Wyborczą”, nas zachęciła. Będzie poruszona też ważna kwestia kończyny, której Wałęsa nie podał niegdyś Kwaśniewskiemu, a ostatnio członkowie Młodzieżowego Strajku Klimatycznego – Kidawie-Błońskiej. Zajmiemy się też sprawą kobiety z Ursusa, która ewidentnie nadawałaby się na prezydenta. Nagrodą główną jest dziś nowość – książka Wojciecha Muszyńskiego „Białe Legiony przeciwko bolszewikom. Polskie formacje w Rosji 1918–1920”. Historia I Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego, który zdobył twierdzę w Bobrujsku, brzmi chwilami jak z Sienkiewicza, podobnie jak opowieść o samym Dowborze, przyszłym dowódcy powstania...
Tomasz Łysiak
Nie bez kozery od dłuższego czasu dopominam się o publiczną debatę na temat koronawirusa. Tymczasem, poza standardowymi informacjami w serwisach zagranicznych, w Polsce temat zagrożenia wirusem nie był i nie jest jedną z głównych spraw, jakimi interesują się od dwóch miesięcy media na Zachodzie. Problem polega na tym, że właśnie zaangażowanie mediów w tę sprawę – nie tylko informacyjne, lecz także związane z podejmowanymi przez urzędy państwowe decyzjami – jest jednym z kluczowych czynników w dobrym przygotowaniu się wspólnoty, jaką tworzy państwo i jego obywatele, do takich zagrożeń jak koronawirus. Oczywiście trzeba zauważyć, iż w sprawie SARS-CoV-2 z jednej strony nie wolno panikować, ale z drugiej trzeba do tematu podejść odpowiedzialnie. Gdyby bowiem wyobrazić sobie, że...
Katarzyna Gójska
Zawołaniem: „Chodź, tygrysie, scena jest twoja!” żona lidera PSL nie skradła show, lecz skradła mężowi powagę, która – cokolwiek by mówić – szczególnie w walce o najwyższy urząd w państwie jest potrzebna. Tak jak Koziej od czasu oglądania japońskiego parlamentu zawsze będzie szogunem, tak Kosiniak-Kamysz – tygrysem.  I to na pewno nie wyjdzie mu na dobre. Ale poza groteskową ustawką z drapieżnikiem w roli głównej, debiutująca w polityce wybranka szefa ludowców starała się zaprezentować jako osoba odważna i niezależna, która jako Pierwsza Dama chciałaby krzyczeć o prawach kobiet. W tym kontekście zaatakowała panią Agatę Kornhauser-Dudę, bo jej zdaniem nie wypowiada się publicznie, czyli nie ma własnego zdania. Warto gwałtownie rzuconej na szerokie wody pani Kosiniakowej wyjaśnić,...
Michał Rachoń
W sądzie w Szczecinie odbywa się proces, który jest jednym z najbardziej charakterystycznych dla mafijnego systemu politycznego III RP. Dotyczy tak zwanej afery melioracyjnej. Była ona wynikiem działalności zorganizowanej grupy przestępczej, która zdaniem prokuratury działała w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych.  Grupa ta miała ustawić 106 różnych przetargów na łączną kwotę ponad 600 mln zł w czasie, kiedy Polską rządziła koalicja PO-PSL. W związku z tą sprawą kłopoty ma były sekretarz generalny PO, dzisiejszy senator Stanisław Gawłowski. W zeszłym tygodniu opinia publiczna dowiedziała się, jak brzmią wyjaśnienia jednego z kluczowych świadków w tej sprawie, Krzysztofa B., biznesmena z Darłowa: „Pan Gawłowski powiedział, że potrzebuje około miliona złotych...
Piotr Lisiewicz
Nareszcie! „Gazeta Wyborcza” zrozumiała i wyciągnęła wnioski z faktu, że jej obóz przegrywa, bo stracił wyczulenie na problemy zwykłych ludzi. Dlatego zamówiła u dziennikarza reportaż, w którym wcielił się on w rolę bezdomnego. I już wszystko szło dobrze, ale w magazynie „Duży Format” siedział redaktor, co odpowiada za to, żeby tytuły były chwytliwe. Znając własnych czytelników, zdawał sobie sprawę, że los biednych obchodzi ich tyle, co zeszłoroczny śnieg. No i nadał tytuł taki, żeby się czytało: „Byłem bezdomnym w Warszawie. Cytrusów mam już dość, u zakonnic bigos fatalny”. I sprawczynie niedoli bezdomnych namierzone! Po tym tytule wszyscy wykluczeni będą głosowali na liberałów. Bardzo zainteresował mnie w tym numerze „GP” artykuł Huberta Kowalskiego! Otóż Hubert wykrył, że w Łodzi...
Z pełnym komfortem i czystym sumieniem mogę sobie pozwolić na kpinę z mądrej inaczej opozycji, bo w sprawie palca wypowiedziałem się jednoznacznie. Gest Lichockiej to samograj, który w naturalny sposób się kojarzy, pasuje do wielu symbolicznych obrazków i nie ma większego znaczenia, co kto widział i jak się tłumaczył. Rzecz dało się przerwać tylko w pierwszym kwadransie po rozlaniu mleka. Niestety poszło to w zupełnie innym kierunku.  Najpierw posłanka biegała z palcem po sejmie i tłumaczyła, że nie pokazała tego, co było widać. Potem usłyszeliśmy jeszcze dziwniejsze wyjaśnienia, ale mina Jarosława Kaczyńskiego podczas „przeglądania VAR-u” mówiła wszystko. Wyszło bardzo źle, a jeszcze gorzej, że na początku kampanii Andrzej Duda musi się tłumaczyć i z palca, i z 2 000 000 000 zł...
Jacek Liziniewicz
Mówi się, że gdy ucieka się przed lwem, to nie chodzi o to, by być szybszym od lwa, bo na to nie ma szans, ale by nie być tym ostatnim z uciekających. Trochę z podobną sytuacją mamy do czynienia w obozie opozycyjnym przed I turą. Mianowice kandydaci skupiają się nie na tym, żeby dogonić prezydenta Andrzeja Dudę, lecz na tym, by nie przegonić Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Ni w ząb nie rozumiem tego marazmu.  Już dzisiaj Władysław Kosiniak-Kamysz i Szymon Hołownia powinni od rana do wieczora powtarzać, że kandydatka PO po prostu nie nadaje się na prezydenta Polski. Tymczasem wszyscy sprawiają wrażenie jakby pogodzonych z losem i na wszelki wypadek nie atakują siebie nawzajem, bo przecież po wyborach trzeba będzie razem i w porozumieniu uderzać w PiS. Idiotyczna taktyka, która nie...
Tadeusz Płużański
Minęła 67. rocznica zamordowania gen. Augusta Emila Fieldorfa. Komuniści powiesili go 24 lutego 1953 roku. A ja wrócę do roku 2009, kiedy na ekrany wszedł film „Generał Nil”. Dwa dni przed premierą w „Gazecie Wyborczej” reżyser Ryszard Bugajski włożył w usta córki „Nila” Marii Fieldorf-Czarskiej niewypowiedziane przez nią słowa, że „generał Fieldorf by żył, gdyby Polską nie rządziła wtedy mafia żydowska”.  Bugajski dodał: „Nie podejmuję się polemizować z antysemitami”. Dziennikarz „GW”, najwyraźniej usatysfakcjonowany odpowiedzią, nie ciągnął tematu. A kolejne pytanie nasuwało się samo. Mogło brzmieć tak: Skoro Maria Fieldorf-Czarska jest antysemitką, to może jej rodzice też byli antysemitami? Nie tylko matka, ale i ojciec? A dalej: Dlaczego zrobił pan film o generale-antysemicie...
Ryszard Czarnecki
Szef Komisji Spraw Zagranicznych (i Bezpieczeństwa, a jakże...) najważniejszego kraju postsowieckiej Azji Środkowej na kolacji w Brukseli opowiada mi dowcip o rosyjskiej władzy i rosyjskich oligarchach. Do prezydenta Jelcyna przychodzi szef jego kancelarii i mówi: „Przyszli oligarchowie. Co mam zrobić?”. Na co Jelcyn: „Zaproś ich tu serdecznie”. Po latach do prezydenta Putina przychodzi szef jego kancelarii i mówi: „Przyszli oligarchowie”. Na co Putin: „Wprowadzić pod eskortą!”. Ostatnio w Brukseli gościł wicepremier Kataru, który jednocześnie jest ministrem spraw zagranicznych tego państwa. To przedstawiciel rządzącej tym przebogatym krajem dynastii Al-Thanich. Dyplomacja ma swoje wymogi, w związku z tym byłem bardzo grzeczny i nie zapytałem, co się stało z „Poszukiwana, poszukiwany”...
Jerzy Targalski
Właśnie przeczytałem, że Komisja Europejska łagodzi atak na Polskę, gdyż procedura odbierania środków za reformowanie ubeckich sądów ma być wydłużona. Nie ma się z czego cieszyć, ponieważ zastąpiono ją jedynie metodą skuteczniejszą, a więc groźniejszą.  Cel – zatrzymanie rozwoju gospodarczego Polski i umocnienie naszego statusu protektoratu Niemieckiej Unii Europejskiej –  pozostaje nadal aktualny. Pierwotnie stosowano metodę polityczną. Obalenie obecnego rządu i zastąpienie go przez niemiecką targowicę oraz utrzymanie Polski w stanie nierządu dzięki bezpieczniackim sądom miało zahamować rozwój ekonomiczny i konkurencyjność naszej gospodarki. Rządy niemieckiej targowicy dowiodły przecież, że w interesie Niemiec będą niszczyć nasz przemysł. Teraz główny nacisk ma być położony...
Dawid Wildstein
Reakcje na ujawnione przez serwis TVP.info taśmy nie były zaskakujące. Media związane z Platformą albo je przemilczały, albo – jak Onet – uznano, że to po prostu nic ciekawego. Jak widać, dla funkcyjnych Onetu fakt, że biznesmen (Kulczyk) mógł po prostu ustawiać najbardziej znanemu polskiemu reżyserowi (Wajdzie) film w celu wykreowania fałszywego wizerunku Wałęsy, by móc to wykorzystywać w walce z PiS, nie jest niczym niezwykłym.  Więcej, jest zapewne dla nich stanem pożądanym – bo odzwierciedla ich marzenia o państwie. O systemie, w którym wszystkie najważniejsze decyzje zapadają na prywatnych kolacjach, wśród ludzi mających odpowiednie „kompetencje”. Z dala od wzroku przeciętnego Polaka, który – jak wiadomo – nic nie wie, daje się nabierać na 500 plus, powinien siedzieć cicho i...

Pages