Rafał Kotomski

Rafał Kotomski
Nie obawia się Pan, że dokument nie przebije się do opinii publicznej, ponieważ będzie traktowany jako „pisowska propaganda”? Na pewno będą próby takiego zdyskredytowania naszej pracy, tym bardziej że zainteresowani dziennikarze właściwie wydali już wyrok. Zrobili to z chwilą przyjęcia uchwały sejmowej o powołaniu komisji. Napisano tam, że wszystkiemu winni są PiS, Kaczyński i Ziobro. Gdyby się przyjrzeć uchwale sprzed trzech i pół roku, a potem porównać ją z raportem Kalisza, to raport stanowi tylko rozwinięcie tej fałszywej tezy. Czyli nieważne, co ustaliła komisja podczas wielogodzinnych przesłuchań? Dla komisji nie były istotne ustalenia, tylko zebranie materiałów pod jedną tezę. Niestety, w taki sam sposób podeszła do tego część mediów. Trudno nie przywołać „Gazety Wyborczej...
Rafał Kotomski
Iście prorocze słowa... Powiedziałam sobie: o nie, w ustawkach nie będę brała udziału. Mimo że znajomi namawiali, błagali, że tak nie można i trzeba dać szansę. Twardo jednak powiedziałam, że nie będę w tym uczestniczyć. Mam czyste sumienie, że nie brałam udziału w tym grzechu założycielskim, za jaki uważa się okrągły stół i sfałszowane wybory, w trakcie których zmieniono ordynację. Ale co z tego? Właśnie, banalna prawda mówi, że nieobecni nie mają racji. Ale Pani mąż nie chciał być „nieobecny”. Sprawa FOZZ-u najlepiej to pokazuje. Kiedy się w nią zaangażował, uważał, że pokazuje się jakaś nitka i trzeba za nią pociągnąć i może wyciągnie się cały kłębek. Okazało się jednak, że to nie jest takie proste. Za mało czasu i miejsca, by omawiać przedziwną i wielce podejrzaną sprawę...
Rafał Kotomski
W Polsce chce się stawiać przed Trybunałem Stanu polityków, którzy działali zgodnie z prawem i chcieli przywrócić Polakom wiarę w uczciwe państwo. Tymczasem osoby takie jak generałowie Wojciech Jaruzelski czy Czesław Kiszczak, które odpowiadają za śmierć niewinnych ludzi, patriotów walczących z komuną, są wciąż bezkarne. To porażka demokracji. Uważam, że działania polityków PO i SLD wpisują się w brutalną kampanię wyborczą i tak je trzeba traktować. Czy komisja pod przewodnictwem Ryszarda Kalisza pracowała w sposób obiektywny? Ryszard Kalisz robił wszystko, by przed komisję nie trafili kluczowi świadkowie, którzy mieli wiedzę w sprawie przekazywania przez Barbarę Blidę łapówki. A konkretniej, kogo ma Pan na myśli? Kalisz bał się jak ognia wezwania posła SLD Ryszarda Zająca,...
Rafał Kotomski
Słabością polskiej opozycji jest fakt, że nie potrafi stworzyć gabinetu cieni i dać tym samym czytelnego sygnału wyborcom, że jest gotowa do przejęcia władzy. Rozumiem, że wy taki gabinet stworzyliście? Nie używaliśmy oficjalnie określenia „gabinet cieni”, choć na takiej właśnie zasadzie działaliśmy. Za poszczególne resorty odpowiedzialne były konkretne osoby. Nawet jeśli nie do końca było wiadomo, że właśnie ci ludzie zostaną po wyborach ministrami. Fidesz przyjął bardzo szeroki zakres reform – gospodarka, sprawy społeczne, media, a do tego przeprowadza coś w rodzaju rewolucji obyczajowej. Nie obawiacie się, że społeczeństwo tego nie wytrzyma i możecie przegrać następne wybory? Najnowsze sondaże pokazują, że jesteśmy zdecydowanie najpopularniejszą partią na Węgrzech. Przez cały...
Rafał Kotomski
Racja siedzenia „zaciekłego obrońcy” Prof. Andrzej Zybertowicz, socjolog z toruńskiego UMK, doradca ds. bezpieczeństwa państwa prezydenta Lecha Kaczyńskiego i premiera Jarosława Kaczyńskiego, aż dwukrotnie miał okazję spotkać się z Michnikiem w sądzie. Za każdym razem poszło o słowa, których użył naukowiec. W pierwszym przypadku chodziło o publicystyczne stwierdzenie, że Michnik w debacie publicznej używa argumentu w rodzaju „wiele lat siedziałem w więzieniu, to mam rację”. On sam oczywiście nie zgodził się z tym twierdzeniem. I trudno się dziwić, nawet małe dziecko w Polsce wie, że Adam Michnik nigdy nie wykorzystywał swojego życiorysu w debacie publicznej. Zybertowicz sprawę przed sądem przegrał. Drugi proces dotyczył stwierdzenia profesora, że w pierwszym procesie „pozwało go...
Rafał Kotomski
Zielona doświadczona Zdaniem Łatwińskiego, minister skarbu prywatyzując taką firmę jak Lumel, powinien mieć przede wszystkim na względzie perspektywę miasta i regionu. Niestety, Zielona Góra ma wyjątkowo złe „historyczne” doświadczenia z prywatyzacją dużych państwowych firm po 1989 r. Krótko mówiąc – wszystkie z nich zniknęły z rynku, a po uznanych markach i zyskownej niegdyś produkcji nie ma śladu. Kiedyś miasto – jedna z lubuskich stolic – znana była ze swojego browaru i winiarni. – Kto dzisiaj o nich pamięta? – zastanawia się Łatwiński. Podobny los bankruta, który nie przeżył prywatyzacji, spotkał duże zakłady meblarskie i „Polską Wełnę”. Po tej ostatniej zostały piękne, zrewaloryzowane budynki, które dziś tworzą największą w mieście galerię handlową „Focus Park”. Zdaniem...
Rafał Kotomski
Rozumiem, że mówi to Pan w kontrapunkcie do nas. Niepiękniśmy w Pańskich oczach? Wydaje mi się, że jesteśmy schizofreniczni pod każdym względem. Jesteśmy niezwykle rozpolitykowani. I niby wszystko w porządku, bo to świadczyłoby o tym, że sprawy narodu są nam bliskie. Ale my jesteśmy rozpolitykowani inaczej. Potrafimy krytykować najważniejszych polityków, przysłowiowa babcia klozetowa nawrzuca im, ile wlezie, ale na wybory nie pójdzie. Mówię to choćby na podstawie własnych doświadczeń samorządowych. Ile razy powtarzałem swoim współmieszkańcom: przyjdźcie chociaż raz w roku na sesję rady gminy, żeby zobaczyć, czy wójt was dobrze reprezentuje. Niestety, nikogo to nie interesuje na tym poziomie. Zostają narzekania i psioczenia. Ludzie nie potrafią przyjść i wyrazić władzy swojego...
Rafał Kotomski
Był 22-letnim mężczyzną z widokami na sportową karierę. Występował w barwach radomskiej Broni, miał właśnie przejść do Czarnych Słupsk, gdzie budowano najsilniejszy klub bokserski w kraju. – Roznosiła mnie energia. Mam taki charakter, że nie potrafię znosić upokorzeń – przyznaje. Okazał się jednym z tych, którzy najbardziej aktywnie protestowali pod gmachem KW na ul. 1 Maja (dziś 25 Czerwca). – Ludzie uwierzyli sekretarzowi Januszowi Prokopiakowi, że porozmawia z Warszawą o wstrzymaniu podwyżek. A on tylko grał na zwłokę i pod osłoną milicji uciekł. Jak szczur – złości się Kowalski. Po dwóch godzinach czekania nastroje wielotysięcznego tłumu zmieniły się z euforii we wściekłość. Ludzie wpadli do pomieszczeń partyjnych aparatczyków, wyrzucali na ulicę meble i dywany. Szczególnie...
Rafał Kotomski
Robiłam ten film przez kilka lat. Dość długo zbierałam fundusze. Ostatnie pieniądze pochodziły z TVP, bo wcześniej dostałam środki z konkursów scenariuszowych w Niemczech i Francji, telewizji ARTE i ZDF. Na ogół, muszę przyznać, ta droga zdobywania pieniędzy jest odwrotna. Muszę tu oddać honor Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej, który od początku był dla mnie wsparciem. Film udało się wyprodukować, a dystrybucja? Głośna była odmowa rozpowszechniania Pani obrazu przez „salonową” firmę Gutek Film. Właściwie aż nie chce mi się o tym mówić. Porażka... Tu nie chodzi tylko o Gutka, również o późniejszego dystrybutora. Brak normalnych kopii, jest tylko kilkanaście krążków blue-ray, takiego trochę lepszego DVD. Film trafił do kilkunastu kin, które często nie zachowują parametrów...
Rafał Kotomski
Na Starowieyskiego za mali Oglądamy czerwcowe zdjęcia robione z ukrycia głównie przez szpiegujących ubeków. Ale również te, które zrobił Leszek Paprzycki, stanowiące dziś wyjątkowo cenny dokument czasu. – Proszę spojrzeć na wielotysięczny tłum na Świętym Marcinie – Głyda wskazuje na dużą odbitkę – widać, jak porządni nawet w takich chwilach byli poznaniacy. Mowa o szczególe, który w istocie zadziwia. Zrewoltowany tłum stoi grzecznie wokół rabatek z kwiatami, na trawę nikt nie wchodzi. Masy ludzi ustawiły się tak, by niczego nie podeptać. Poznański porządek nawet w obliczu tak wielkich emocji... Muzeum w zamku jest częścią Wielkopolskiego Muzeum Walk Niepodległościowych. We wnętrzu sporo interaktywnych eksponatów. Można wysłuchać dźwiękowych relacji, wejść do wiernej kopii...
Rafał Kotomski
Szansa szansą, ale nie odbiera Pan dzisiaj tego trochę jak piętna na życiorysie? Absolutnie nie. Myślę, że swoją robotę wykonałem. Poza tym żadnych kokosów się nie dorobiłem. Gdybym pojechał do Waszyngtonu, wróciłbym z dobrym autem i kasą. A tak, ciężko pracowałem od rana do wieczora. Gierka i innych rozmówców nigdy nie oszczędzałem. Starałem się twardo sprowadzać ich na ziemię. Jeśli tak, to bujali w obłokach i zbytnio Pana nie słuchali... Do kryzysu paliwowego w 1974 r. uważałem, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Kredyty były oprocentowane poniżej inflacji, a Amerykanie i Niemcy sprzedawali nam nowoczesne technologie. Dopiero gdy ceny ropy poszybowały w górę, okazało się, że strategię trzeba zmienić. Mówiłem wielokrotnie, że następuje rewolucja technologiczna i kupowanie...
Rafał Kotomski
Oczywiście. Przypuszczam, że Putin musiał powiedzieć swoim kagiebistom: sprawcie, by lądowanie w Smoleńsku było niemożliwe, niech lądują w Mińsku albo w Moskwie. Jak się spóźni czy nie dotrze, Kaczyński zostanie ośmieszony, wybuchnie skandal. Wtedy przesłanie o ludobójstwie i potrzebie wyjaśnienia zbrodni przejdzie niezauważone. Taki mógł być zamysł. Lotnisko w Smoleńsku nie było przygotowane na przyjęcie samolotu. Wiadomo, że sprowadzono specjalny sprzęt ułatwiający lądowanie, ale 10 kwietnia zniknął. Nie mam wątpliwości, że pilot został wprowadzony w błąd przez wieżę kontrolną. Nie zamknięto lotniska i robiono wszystko, by zrzucić winę na Polaków. Bo to przecież oni zdecydowali o lądowaniu w bardzo złych warunkach, na złym lotnisku. Katastrofa była niezamierzonym efektem takiej brudnej...
Rafał Kotomski
Nie zarzucam Wam bierności, tylko odnoszę wrażenie, że za słabo Was słychać. Rzeczywiście, mamy pewien problem z przebiciem się do świadomości społeczeństwa. Sytuacja Wam sprzyja. Zdaje się powracać czarno-biały podział. Rząd swoje, a ludzie swoje. Zgoda, ale proszę też zauważyć, że fałszywa interpretacja rzeczywistości bywa chętnie przyjmowana przez część Polaków, nawet tych bez pracy. Ci ludzie są w stanie beznadziei, pozostawieni sami sobie. Państwo odwróciło się do nich plecami. Tak było w przypadku środowisk popegeerowskich. Ten stan wiąże się często z biernością i łatwym przyjmowaniem medialno-rządowego blichtru. Ludzie wolą myśleć, że jest przyjemnie, a nie zastanawiać się, dlaczego dzieje się źle. Trzeba do nich dotrzeć i pokazać prawdę. Nic więcej. Nie powinniście...
Rafał Kotomski
Łatwo jednak nie było. – Proszę odejść. Nie chcemy rozmawiać, mamy dość tego szumu. Niech pan nie wykorzystuje naiwności nastolatka – bardziej rozkazywała, niż prosiła wyraźnie zdenerwowana matka Jacka, gdy dzień przed rozmową nad zalewem dotarłem pod dom Balcerowskich. Do środka nikt nie zapraszał. Kawy nie wypiliśmy, rozmowa się nie kleiła. Ojciec nastolatka spoglądał z rezygnacją. – Żona jest w depresji – tłumaczył cicho. Niedawno stracił pracę. Matka Jacka pracuje jako urzędniczka w gminnej pomocy społecznej. Uważa, że trzeba wszystko przeczekać. Aż ludzie zapomną. I minie wstyd. W oczach jej syna pojawiła się jednak nadzieja. – Chce pan pomóc? Wreszcie ktoś jest po mojej stronie – próbował na darmo tego dnia tłumaczyć matce. Nocny gniew Polityka Jacka irytuje. Przyznaje...
Rafał Kotomski
Agenci od dzielnicowego Rusłan, młody mężczyzna po trzydziestce. W życiu swoje już przeszedł. Czasami zdrowie odmawia mu posłuszeństwa, ma silne bóle spowodowane stresem. Na ciele blizny po torturach. Gdy go złapano, został przewieziony do osobistego aresztu Ramzana Kadyrowa. Obecny władca Czeczenii jest od Rusłana niewiele starszy. W prywatnej willi ma pomieszczenie dla swoich więźniów. – Gdy mnie tam przywieźli, Kadyrow długo mi się przypatrywał w milczeniu. Potem skwitował tylko „złapaliśmy cię” i powiedział, że jestem szatanem. Byłem w obstawie jego ludzi. Chciał mnie tylko zobaczyć – opowiada Rusłan. Czeczen był wcześniej torturowany z użyciem prądu. Bity. Pokazuje ślady na twarzy, jakie zostawili mu oprawcy. Dostał kilka zarzutów karnych za sprzyjanie partyzantom. Prokuratura...
Rafał Kotomski
Tusku, musisz? Salezjanin, ks. Jarosław Wąsowicz, to chyba najbardziej znany kapłan w środowisku. Sam kibic Lechii od trzydziestu lat, gdańszczanin z Zaspy, sąsiad Wałęsy i zagorzały konspirator w okresie stanu wojennego. Napisał książkę „Biało--Zielona Solidarność”, która opowiada o gdańskich patriotach – kibicach. – To, co dzisiaj robi Tusk, jest zwykłą awanturą polityczną. Kiedyś był entuzjastą mocnych zachowań kibiców, w podziemnej prasie pisał z podziwem o walkach z milicją, w których nie brakło śmiertelnych ofiar – mówi ks. Wąsowicz. Dodaje, że premier z PO w czasie ostatniej kampanii wyborczej podlizywał się kibicom, odwoływał do ich etosu, pokazywał publicznie w klubowym szaliku o biało-zielonych barwach. – To mnie wówczas raziło. Podobnie jak fakt, że nie wahał się...
Rafał Kotomski
Na Pomorze też raczej nie przyjechała w odruchu serca, prawda? Wizyta była przygotowana, a nie spontaniczna. Szeroko komentowały ją niemieckie media. A pani Steinbach pojawiała się, gdzie mogła. Pokazała, że nie jest osobą kulturalną. Bo jeśli ktoś jej nie zaprasza, to nie powinna pchać się drzwiami i oknami. Widać różnicę wobec wizyty prezydenta Niemiec Christiana Wulffa, który przyjechał odwiedzić rodzinne strony. Steinbach to zwykła prowokatorka. Dobrze wiedziała, jakie emocje wzbudzi wśród ofiar II wojny światowej, które alergicznie reagują na jej retorykę. Przecież chodziło tylko o to, by pokazać kontrast pomiędzy kulturalną, starszą panią składającą kwiatki w wybranych miejscach a niegodnie zachowującym się, rozwrzeszczanym tłumem Polaków. Na szczęście to się nie udało. Nasz apel...
Rafał Kotomski
To stało się już faktem. Musimy teraz zjeść tę żabę od Platformy? Obawiam się, że otwarto puszkę Pandory, a efekty tego będziemy mogli sprawdzić za 20–30 lat. Może się okazać, że legitymizowanie RAŚ doprowadzi do eskalacji ekstremizmów, jak np. w Hiszpanii z autonomią Basków. Odrębność narodowa pobudzona w sposób sztuczny może wywołać wystąpienia, w których zamiast argumentów używana będzie brutalna siła. Miejmy nadzieję, że to tylko czarnowidztwo. Po co jednak dzisiaj Platformie legitymizacja RAŚ? Rządzący Polską znani są z tego, że dla nich liczy się tylko tu i teraz. Nie biorą pod uwagę tego, co może stać się za rok czy parę lat. To ich nie interesuje, po nas choćby potop. Dla doraźnych celów politycznych doprowadzili na Śląsku do koalicji z RAŚ. Mówiąc kolokwialnie – obudzą...
Rafał Kotomski
Objaw bolesnego pęknięcia Polaków Anno Domini 2011? Chyba coś więcej. Powiedzmy o tym – programowe zacietrzewienie. Po prostu: zagłuszyć. I gdybyż to była jakaś realna kontra, gdyby chodziło o spór, o sytuację, kiedy padają odmienne argumenty. Niestety, to było założone z góry. Chamskie wycie i produkowanie hałasu za pomocą mechanicznych urządzeń. Sytuacja dla mnie bardzo bolesna i smutna. Bo ja to tak jeszcze widziałem: w symbolicznym miejscu, pod Wawelem Wyspiańskiego, stoi chochoł i wyje, naprzeciwko ludzi modlących się pod krzyżem. Mamy wykluczyć chochoła z naszej wspólnoty? Wyrzucić go i traktować jak obce ciało? Oczywiście, że nie chciałbym w sobie hodować pogardy ani nienawiści. Nie umiem się na to zdobyć. Raczej odczuwam żal. Również wobec manipulatorów i przywódców....
Rafał Kotomski
Janek Stawisiński padł Pani Janina miała troje dzieci. Janek był najstarszy, oprócz niego dwie córki, Beatę i Małgorzatę. Wahał się, czy zostać marynarzem. Potem zdecydował, że będzie studiować geologię. Poszukał więc pracy w kopalni, tak trafił do katowickiego „Wujka”. Gdy wybuchł stan wojenny, miał 21 lat. Razem z kolegami zastrajkował w odpowiedzi na brutalne pobicie chłopaków z kopalnianej „Solidarności” i wcześniejszą pacyfikację „Manifestu Lipcowego”. Nikt nie przypuszczał, że zomowcy posuną się jeszcze dalej – do mordowania bezbronnych górników. Stawisiński był jednym z tych, których dosięgła kula. Dostał postrzał w głowę. Ślady zostały na jego hełmie, który pani Janina przywiozła do Koszalina, gdzie mieszkali. – Gdy pokazywała ten hełm, zawsze płakała. Dla niej nie było cienia...
Rafał Kotomski
No właśnie, i tę deklarację warto powtarzać tym, którzy nie rozumieją. Pani i innym najbliższym ofiar krwawej pacyfikacji „Wujka” nie chodzi o zemstę. Jak powietrza łakniemy poczucia sprawiedliwości. W przypadku Kiszczaka byłoby nią stwierdzenie, że przyczynił się do śmierci naszych mężów. Naprawdę uważam, że wreszcie sprawiedliwości mogłoby stać się zadość. A ten człowiek mógłby stanąć i przyznać się, że winę jednak ponosi. Zwłaszcza że to podobno „człowiek honoru”. Chyba nie można dziś dobitniej udowodnić, jak żałosne okazało się użycie tego określenia wobec Kiszczaka. Niestety, dlatego wyrok warszawskiego sądu naprawdę mnie rozczarował. Ale powiedziała Pani też, że się go spodziewała. Dlaczego? Proszę sobie przypomnieć poprzednie procesy w sprawie „Wujka”. A to...
Rafał Kotomski
Wśród relacji we włoskiej telewizji widziałam dziennikarza, który stał wśród zniczy na Krakowskim Przedmieściu i na żywo relacjonował wszystko, co się wówczas działo. Później, już w Polsce, spotkałam go w Krakowie i poprosiłam o rozmowę. W Warszawie swoimi wrażeniami podzieliłam się z producentem Robertem Kaczmarkiem i tak się narodził pomysł filmu, by tragedię i żałobę bezpośrednio po katastrofie pokazać przez pryzmat zagranicznych korespondentów, którzy byli w Polsce podczas pierwszego tygodnia żałoby. W jakich okolicznościach powstawały zdjęcia? Rozmowy nagrywałam w piątek i sobotę w Warszawie oraz w niedzielę, gdy odbywał się pogrzeb Pary Prezydenckiej w Krakowie. 18 kwietnia był też ostatnim moim dniem zdjęciowym. Tytuł filmu jest po prostu cytatem ze wszystkich rozmówców – bo...
Rafał Kotomski
Niepodzieleni możemy tworzyć niepodległą Rzeczpospolitą W tym czasie we wnętrzu świątyni trwały próby uroczystego koncertu. Ci wszyscy, którym nie udało się wejść do środka, mogli go obserwować na dużym telebimie, ustawionym przed kościołem. Tuż przed rozpoczęciem Mszy św. w Bazylice Mariackiej w powietrze wypuszczono 96 baloników z biało-czerwonymi wstążkami, przepasanymi kirem. Symbolizowały ofiary 10 kwietnia; jedna z grup niosła też niewielkie transparenty, na których wypisano nazwiska wszystkich, którzy zginęli. Do Krakowa dotarła mocna reprezentacja środowiska obrońców Krzyża z Warszawy. Nie zabrało związkowców z „Solidarności”. I oczywiście klubów „Gazety Polskiej” z wielu regionów. Wielkopolanie na pokaźnym transparencie pozdrawiali Kaszubów i Ślązaków, deklarując, że...
Rafał Kotomski
Pod drwiącym spojrzeniem Gogola i Miedwiediewa Kilka godzin bezsensownego czekania na polsko-białoruskiej granicy. Wszystkie samochody za nami zostają odprawione i mogą jechać. My czekamy bez powodu, a mundurowi na wszystkie pytania tylko rozkładają ręce: procedury! Kiedy wreszcie ruszamy, nasz plan podróży bierze w łeb i odtąd musimy już tylko się spieszyć. Na ostatnią chwilę docieramy do Smoleńska. W mieście pełno milicji, wszystkie ważniejsze skrzyżowania obstawione patrolami. Prezydent Rosji nie pojawia się tu na co dzień. Mimo to wśród mieszkańców szczególnego podniecenia wizytą jakoś nie widać. Życie toczy się normalnie. Starsza pani niesie dwie ciężkie siatki pełne ziemniaków, grupa młodych dziewczyn śmieje się i gestykuluje, na uszach słuchawki z empetrójek. Jeszcze tylko...
Rafał Kotomski
A rodzina, czy też zabroniono im odwiedzać więźnia? Niestety tak. Jak do tej pory wszystkie wizyty są zabronione. W Polsce oskarżenia wobec Andrzeja Poczobuta spotkały się ze zdecydowaną krytyką. Nie mamy wątpliwości, że jest więźniem politycznym, który siedzi za wolność słowa. Formułowane zarzuty wydają się absurdalne. Oczywiście, przecież oskarżono go na podstawie tekstów, które publikował jako korespondent „Gazety Wyborczej” i za wypowiedzi umieszczane na blogu. To niecodzienna praktyka wobec dziennikarzy, choć wcześniej zdarzyło się już kilka procesów o obrazę Łukaszenki, paru dziennikarzy trafiło do więzienia. Potem była dłuższa przerwa w podobnych praktykach, aż do czasu aresztowania Andrzeja. Czy można mówić o jakiejkolwiek presji opinii publicznej na Białorusi, by...
Rafał Kotomski
Jutro sentymentalnie, dziś mocno i zdecydowanie Przyjechali z różnych stron Polski, często spędzając wiele godzin w pociągach. Przemarznięci, niewyspani, ale szczęśliwi, że mogą spotkać ludzi, którzy myślą podobnie. – To, co Rosjanie i rząd Tuska robią ze śledztwem smoleńskim, jest zwykłą zdradą stanu – denerwuje się pani Ewelina z Warszawy. Później z satysfakcją będzie oklaskiwać reżyserkę Ewę Stankiewicz („Solidarni 2010”), która przemawiając, użyje mocnych słów: „rządzą nami zdrajcy stanu, przyjdźcie na Krakowskie Przedmieście i zostańcie tam z nami tak długo, aż zdrajcy odejdą”. Wielkimi oklaskami witają ludzie dużych rozmiarów transparent z hasłem „Sopot przeprasza za TUska”. Po drugiej stronie swój transparent rozwija grupa z Opola. Na dużej fotografii widać członków rosyjskiego...
Rafał Kotomski
Może po prostu się bali? To nie jest łatwy teren dla dziennikarza. To prawda. Nasza ekipa spotykała się z wielką nieufnością. Nie tylko ze strony urzędników czy funkcjonariuszy służb, ale także zwykłych ludzi. Informacje zdobywa się naprawdę trudno. To jednak jeszcze nie zwalnia żadnego dziennikarza z obowiązku prób dotarcia do tych osób. Zdarzało się, że po kilku godzinach rozmowy świadkowie otwierali się i mówili o rzeczach, których wcześniej nikomu nie zdradzili, albo przekazywali nieznane do tej pory zdjęcia. Film był kręcony w państwie, którym rządzą służby specjalne. To musiało być i trudne, i niebezpieczne. Na ile możliwe do zweryfikowania są relacje ludzi, z którymi udało się porozmawiać? Jeśli ktoś już zdecydował się z nami rozmawiać, to raczej z poczucia, by nasz...
Rafał Kotomski
Nie, nie... To się działo w ramach szkolnych zajęć z przysposobienia obronnego. A my braliśmy do kieszeni piasek i sypaliśmy do naoliwionej broni. Albo stukaliśmy w iglicę karabinu, który potem nie działał. Taki mały sabotaż, ale gdybyśmy zostali na tym schwytani, to niewątpliwie wyrzucono by nas ze szkoły, a kto wie, czy nie skończyłoby się więzieniem. To wszystko można uznać za rodzaj Pańskiego przygotowania do wielkiego protestu, jakim była bomba pod aulą w Opolu w październiku 1971 r. Razem z bratem protestowaliśmy przeciwko masakrze ludzi w grudniu 1970 r. Ale również przeciwko nagradzaniu tych, którzy tej masakry dokonywali i strzelali do bezbronnych robotników. A przecież oni tylko upomnieli się o chleb, nie żądali jakichś gruntownych zmian ustroju komunistycznego. Mówimy...
Rafał Kotomski
Miał Pan też sporo osobistych doświadczeń związanych z Rosją, mechanizmami funkcjonowania polityki Kremla wobec innych państw czy narodów. Ten bagaż zebrałem w ciągu kilkunastu lat pracy. W tym czasie obserwowałem Rosję i jeździłem po miejscach, gdzie angażowała się i wciąż zresztą robi to nadal w cudze sprawy. Militarnie, ale także w sposób niejawny, z użyciem służb specjalnych. W czasie tych zawodowych wypraw zjeździłem Czeczenię, Gruzję, Tadżykistan, Azerbejdżan. Całe południowe pogranicze Rosji, gdzie jej konflikty z narodami aspirującymi do wolności i niepodległości widać było jak na dłoni. Można było je obserwować w skali łatwej do ogarnięcia. To są przecież niewielkie narody. Stosowane przez Rosjan mechanizmy postępowania dotyczyły dosłownie kilkuset, czasami wręcz kilkunastu...
Rafał Kotomski
Praktyki polityczne PRL Dziwne to miasto. Polakom znane z festiwali polskiej piosenki, miejscowym z nocnych eskapad gwiazd rodzimego show-biznesu, nie tylko zresztą pachnących skandalem. Spacerując po opolskiej starówce, przypominam sobie czasy, gdy w 1981 r. w Opolu przecież wzruszającą pieśń „Żeby Polska była Polską” śpiewał młody Jan Pietrzak. Słyszałem wtedy, że wieczorem nieco mniej dysponowani artyści na tę samą nutę wyśpiewywali inne słowa: „I ruszała wiara w pole, z niekłamaną elegancją, żeby Francja była Francją”. Żarty żartami, a wspaniałe przesłanie Pana Jana o naszej Polsce jakby wciąż aktualne. Dziwne miasto. Chcą nazwać rozbudowywaną bibliotekę miejską imieniem Jana Pawła II. Wydawałoby się, że trudno o wspanialszego patrona – wielki człowiek, wielki Polak, poeta... A...
Rafał Kotomski
Nie mieszajmy pojęć. Akurat Marek Kondrat w moim przekonaniu jest bardzo dobrym aktorem, ale nie aktorem wybitnym. Sądzę, że jednak nie takie osobowości wyznaczają wzorce do naśladowania. Pan Marek Kondrat był przez całe swoje życie zawodowe tylko i aż aktorem świetnym. Pan ma jakieś wzorce aktorskie do naśladowania? Nie mam. A kogo mogliby w takim razie naśladować młodzi, szukający wzorców ludzie spośród postaci z Pańskiego środowiska? Jeżeli kategoriami byłyby rzemiosło mistrzowskie i talent, oczywiście podam nie wszystkie nazwiska: Gajos, Fronczewski, Stuhr, Trela, Radziwiłowicz, Nowicki, Pszoniak, Olbrychski, Seweryn, Janda, Dymna, Komorowska, Szczepkowska... Ta lista jest dużo dłuższa, jest tych brylantów ze dwie garście. Majątek! Czy aktorzy mają prawo zabierać głos w...
Rafał Kotomski
Stoczniowe dźwigi stoją jakby w oczekiwaniu na lepsze czasy. Prezydent Komorowski, wygłaszając kolejne niefortunne przemówienie, podczas obchodów szczecińskiego Grudnia’70 stwierdził, że miasto, podobnie jak Nowy Jork, ma własną statuę wolności. A są nią właśnie dźwigi Stoczni Szczecińskiej. – To wyjątkowo niezręczne i oburzające słowa – ocenia Jędrzej Wijas, młody radny szczecińskiej lewicy. – Dźwigi, które niszczeją zamiast pracować, to żaden symbol wolności, raczej symbol upadku polskiego państwa i zawodu, jaki władza sprawiła ludziom – dodaje z przekonaniem. Spełniają się przy miotle Kiedy zaczyna opowiadać o stoczni, nie kryje wzruszenia. W osiemdziesiątym roku Roman Pniewski strajkował. Ze stocznią był związany przez wiele lat, a kiedy upadała, był jednym z najbardziej...
Rafał Kotomski
To prawda, był taki zapis w rządowym projekcie. Ale na szczęście przeszły moje poprawki znoszące możliwość odmowy rejestracji i zostały przegłosowane. Taką możliwość wykreśliliśmy z ustawy. Politycy PO i przedstawiciele rządu mówią o porządkowaniu Internetu. Czy nie chodzi jednak czasem o podporządkowanie i kontrolowanie tej przestrzeni medialnej? Też mam takie obawy. Trudność polega na tym, iż rzeczywiście mieliśmy obowiązek dostosowania ustawy do unijnej dyrektywy audiowizualnej. Szczerze przyznam, że nie do końca rozumiem intencje tej dyrektywy. Szczególnie iż regulacje nie dotyczą funkcjonujących podmiotów internetowych spoza Unii Europejskiej, np. serwisu youtube. Cała dyrektywa może wywoływać podejrzenia lobbingu tradycyjnych nadawców telewizyjnych na Komisję Europejską....
Rafał Kotomski
Przede wszystkim popiera to grupa parlamentarna Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, której ważną częścią są politycy PiS. Nie dalej jak wczoraj postawiliśmy tę sprawę na forum obrad szefów wszystkich grup europarlamentu. Z tego co wiem, stanowisko grupy EKiR zostało zaakceptowane. Teraz oczekuję sformułowania oficjalnego wniosku do Komisji Europejskiej o możliwości powołania międzynarodowego ciała. Rozumiem potrzebę powołania takiej komisji i w pełni to popieram. Zdaję sobie sprawę, że wokół Smoleńska narosło zbyt wiele niejasności, które trzeba rozwiać. W dodatku postępowanie rosyjskiej prokuratury i MAK trudno nazwać rzetelnym i doskonale wiem, że wielu Polaków nie może tego po prostu zaakceptować. Czy takie oficjalne poparcie może pomóc w osiągnięciu celu? Obawiam się, by...
Rafał Kotomski
O rze¬czach bo¬le¬snych dla Po¬la¬ków mó¬wi Pan ję¬zy¬kiem pro¬stym, wręcz do¬sad¬nym, bez zbęd¬ne¬go pa¬to¬su i fil¬mo¬wych tri¬ków. Bar¬dzo mi za¬le¬ża¬ło, że¬by to nie był kon¬wen¬cjo¬nal¬ny film fa¬bu¬lar¬ny. Speł¬nia¬jąc wa¬run¬ki wi¬do¬wi¬ska ki¬no¬we¬go, po¬sta¬no¬wi¬łem opo¬wie¬dzieć hi¬sto¬rię ina¬czej, w spo¬sób praw¬dzi¬wy. Nie wiem, czy praw¬da jest dzi¬siaj atu¬tem. Mam jed¬nak na¬dzie¬ję, że w cza¬sach prze¬sy¬co¬nych uda¬wa¬niem i zgry¬wą, wła¬śnie ta¬kie po¬dej¬ście za¬in¬te¬re¬su¬je wi¬dzów. Aż do bó¬lu praw¬dzi¬wie i w spo¬sób na¬praw¬dę przej¬mu¬ją¬cy opo¬wie¬dział Pan hi¬sto¬rię Bru¬no¬na Dry¬wy, naj¬star¬szej spo¬śród ofiar Czar¬ne¬go Czwart¬ku, pra¬cow¬ni¬ka por¬tu, któ¬re¬go za¬strze¬lo¬no, gdy wy¬sia¬dał z ko¬lej¬ki na sta¬cji Gdy¬nia–Stocz¬nia. Po pre¬mie...
Rafał Kotomski
Mimo że jest Pan jednym z najbardziej znanych aktorów komediowych, w swoim teatrze IMKA nie ucieka Pan jednak od mówienia o ważnych sprawach dla Polski. To ma być dla widza nie tylko dobra zabawa? Staramy się mówić o rzeczach ważnych dla Polaków, historycznie i współcześnie. Dlatego na afiszu znalazły się takie spektakle jak „Dzienniki” Witolda Gombrowicza czy „Opis obyczajów” księdza Jędrzeja Kitowicza. W czasie zeszłorocznej kampanii prezydenckiej pojawił się Pan na spotkaniu komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego. Nie żałuje Pan tego dzisiaj? Marcin Meller, szef „Playboya”, przyznał otwarcie, że prezydent zdążył już zaliczyć naprawdę wiele żenujących wpadek. Nie żałuję, chociaż mam świadomość, że politycy często obiecują to, czego potem nie potrafią albo nie chcą dotrzymać...
Rafał Kotomski
Rozmawiamy dokładnie dziesięć miesięcy po smoleńskiej tragedii. Dla Polaków dziesiąty dzień każdego miesiąca to ważna data. Jaka jest Pańska opinia na temat tego, co wydarzyło się po katastrofie, zwłaszcza ocena faktu, że polski rząd pozostawił śledztwo Rosjanom? Wiem, że pojawiło się wiele dyskusji na ten temat i jednym z głównych pytań było to, czy śledztwo dotyczy katastrofy samolotu cywilnego czy wojskowego. To istotna kwestia, bo powoduje zasadnicze różnice w sposobie prowadzenia śledztwa. Niestety, rezultat dochodzenia prowadzonego przez Rosję wydaje mi się bardzo niezadowalający. Wciąż zastanawiam się, czy cała prawda na temat smoleńskiej katastrofy kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Jest mnóstwo pytań, na które musimy jednak wreszcie uzyskać odpowiedź. Mam wrażenie, że...
Rafał Kotomski
List Hambury Rozmowy na temat statusu i przyszłości polskiej mniejszości w Niemczech nabrały tempa po liście berlińskiego mecenasa Stefana Hambury do kanclerz Angeli Merkel. Za najważniejszą przeszkodę w naprawie polsko-niemieckiej przeszłości adwokat uznał hitlerowskie rozporządzenie z lutego 1940 r., likwidujące polską organizację na terenie III Rzeszy i kasujące cały jej majątek. Jak wylicza mecenas Hambura, jest on wart na współczesne kwoty 350 mln euro. Dzisiejsze „Rodło” stara się o zwrot tej kwoty, dysponując na potwierdzenie swoich roszczeń dokumentami z niemieckiego ministerstwa spraw wewnętrznych sprzed 1945 r. „Do tej pory nie nastąpiło wyraźne uchylenie rozporządzenia z dnia 27 lutego 1940 r. oraz stwierdzenie jego nieważności. Rozporządzenie to istnieje więc nadal w...
Rafał Kotomski
W „Historia idealistki” napisałam, że Maria była dla mnie naprawdę bliską osobą. Z racji wieku mogłaby być moją matką, ale traktowałam ją raczej jak starszą siostrę. Zawsze żywo interesowała się naszą rodziną, dużo rozmawiała z naszymi synami. Przywoziła piękne prezenty. Do Gruzji przyjeżdżała za każdym razem z prawdziwą przyjemnością. A najbardziej osobiste wspomnienie? Wiąże się z pięknym serwisem do herbaty, którego dzisiaj używam bardzo często, zawsze kiedy podejmuję gości i przyjaciół. Motywem zdobniczym jest tutaj obraz polskiego artysty Stanisława Wyspiańskiego, który sportretował matkę tulącą dziecko. Maria podarowała mi właśnie taki serwis, bo wiedziała, że jestem bardzo zaangażowana w promocję karmienia piersią wśród młodych gruzińskich matek, aktywnie angażuję się w...
Rafał Kotomski
Szok i oburzenie. To najbardziej pożądane reakcje na wystawy urządzane w poznańskiej galerii Abnormals. Nie zawsze się udaje, bo prowokatorzy pokazują często prace, o których nie warto nawet dyskutować. Z niemiecką artystką Iris Schieferstein stało się inaczej. Przedstawiając instalację „Polskie serce”, 45-letnia Niemka niby nie zrobiła niczego nowego. Bo wszystko już było: ciemnoskóry Chrystus na krzyżu i Jan Paweł II przygnieciony olbrzymim kamieniem, krucyfiks zanurzony w przezroczystym nocniku pełnym cieczy przypominającej mocz i spreparowane ludzkie zwłoki na wystawie w warszawskiej galerii handlowej Blue City. A jednak grupa osób z Poznania złożyła zawiadomienie w prokuraturze, wstrząśnięta „dziełem”, którego głównym elementem jest ludzki płód, a rzekomą inspiracją tragedia...
Rafał Kotomski
A jednak takie przekonanie wciąż powraca. Mówi się, że jeden pianista gra Chopina po polsku, a inny nie. Jeden wyobraża sobie wierzby płaczące na łąkach Mazowsza, a inny nie ma o nich zielonego pojęcia. Rzeczywiście, pojawiają się takie schematyczne sformułowania, ale uważam, że w praktyce trudno traktować je poważnie. Przecież Martha Argerich wygrała Konkurs Chopinowski, nie będąc nigdy wcześniej w Polsce. Naszych wierzb płaczących na pewno nie widziała, nie była w Żelazowej Woli. Tymczasem to właśnie ona najlepiej zagrała mazurki. Podobnie było z Fou Tsongiem – artysta chiński też okazał się bezkonkurencyjny w interpretacji tych utworów. Jeśli mamy do czynienia z wielkim talentem, osobowością, artyzmem, kreatywnością – to muzyka Chopina musi trafić do wyobraźni i umysłu. Wybitni...
Rafał Kotomski
Przede wszystkim nie możemy mówić o żadnych naciskach i „pijanym” generale w kabinie pilotów. Gdyby przynajmniej minister Miller i pani minister zdrowia poinformowali międzynarodową opinię publiczną, że w zależności od czasu badania zwłok na obecność alkoholu w sposób naturalny w organizmie wytwarza się alkohol endogenny. Taka informacja mogłaby równoważyć to, co mówili przedstawiciele MAK. A tak można powiedzieć, że Tatiana Anodina z lubością wypowiadała słowa o gen. Błasiku, który miał alkohol we krwi. Nie wspominając już o tym, że generał przecież samolotu nie pilotował. Był pasażerem, a ktoś taki nawet gdyby pił alkohol, może to robić. Nie zabraniają tego żadne linie lotnicze na świecie. Na obrażanie i uwłaczanie godności generała polskiej armii nie zareagował też jego...
Rafał Kotomski
U pani jest gorzej Krystyna Gzik Nietrudno wyobrazić sobie Krystynę Gzik, wdowę po jednym z Dziewięciu. Zdenerwowana, roztrzęsiona, przepycha się przez ludzi, którzy gromadzą się przed kopalnią. Niesie mężowi obiad, bo ten, który dostał na strajku, oddał koledze. Blaszane trojaki pobrzękują, a pani Krystynie ze strachu trzęsą się ręce. A może z zimna, przecież jest kilkanaście stopni mrozu. Widzi setki zomowców w hełmach, uzbrojonych, z długimi tarczami i pałkami. Stoją zbici w zwartą masę. Prześlizguje wzrok po czołgach i transporterach ustawionych w rzędzie i obróconych lufami w stronę „Wujka”. Mąż lubi rosół z makaronem. Na drugie zrobiła bigos, bo pożywny, można nim łatwo zaspokoić głód. Ale jak teraz przebić się przez milicyjny mur i dotrzeć z obiadem? Kobiet takich jak ona...
Rafał Kotomski
Nie znam kolei w Indiach, ale coś mi się wydaje, że chyba je obrażamy. Poruszamy się w sferze chaosu, jakiego jeszcze nigdy w tak krótkim czasie i w takiej skali na polskich kolejach nie było. A przecież jako państwo nie jesteśmy w stanie wojny, nie wystąpiły gwałtowne klęski żywiołowe, które taki stan mogłyby usprawiedliwić. Tymczasem rozkład jazdy, układany przez kolejarzy w różnych państwach europejskich od stu lat, nie udał się w 2010 r., wiele lat po wojnie, właśnie w Polsce. Elementarz kolejowy dla PKP okazał się wielkim problemem. Wygląda na to, że groźniejsze od klęsk żywiołowych są działania ekipy ministra Grabarczyka. Jak w ogóle możliwe było doprowadzenie do bałaganu, który utrudnia życie setkom tysięcy Polaków? Po raz pierwszy w Polsce sprzedawano bilety na...

Pages