Lunatycy ośmieszyli partię

Przygrywka pod krzyżami

Dzisiaj wiadomo, że flagę na komitecie w samym sercu Poznania powiesiło dwóch 17-latków, Jacek Andrzejewski i Marek Gapiński. – Znaliśmy się jak łyse konie, mieszkaliśmy na tym samym osiedlu, blok w blok. Byliśmy nawet razem na przegranym meczu Lecha ostatniego sierpnia 1980 r. Pamiętam, że spiker ogłosił podpisanie porozumienia w Gdańsku, a my szaleliśmy z radości – wspomina Marek Gapiński. Razem z Jackiem, jeszcze zanim Jaruzelski ogłosił stan wojenny, zapisali się do Konfederacji Młodej Polski „Rokosz”. Byli pełni zapału, odważni, bezkompromisowi. Zanim dokonali najbardziej spektakularnej ze swoich akcji, nastąpiła ta pierwsza. I również zapadła w pamięć. Nie tylko zresztą mieszkańcom stolicy Wielkopolski. Na pomniku Czerwca’56, słynnych krzyżach górujących nad pl. Mickiewicza, pojawiła się dopisana farbą data 1981. Kolejna w historycznym ciągu polskich lat. – Pamiętam, że parę razy próbowaliśmy, zanim się udało. Zomowcy pilnowali pomnika całą dobę. Dodatkowo zamontowano kamerę – opowiada Jacek Andrzejewski. Ostatecznie powiodło się w sylwestrową noc, 31 grudnia 1981 r. – Marek zapalił świeczkę pod pomnikiem i zwrócił tym uwagę zomowców. Zaczęli go spisywać, a ja w tym czasie namalowałem datę – dodaje. Ich akcja wzbudziła wściekłość po czerwonej stronie. Bezradni zomowcy zaczęli opowiadać niestworzone historie. – Już po aresztowaniu w 1984 r. od esbeka dowiedziałem się, że jeden z nich twierdził, iż mieliśmy go pod pomnikiem pobić i odebrać broń. Ze strachu przed przełożonymi wymyślali takie rzeczy – relacjonuje pan Jacek. – Tak czy owak, pod krzyżami udało się właściwie bez bólu. Dlatego zaczęliśmy się zastanawiać, co dalej. Myśl o tym, że na komitecie partyjnym pojawi się flaga Solidarności, zaczęła nas bardzo ekscytować – przyznaje Marek Gapiński.

Akcja błysk

Wybór padł na najbardziej znienawidzony budynek w mieście, na rogu Armii Czerwonej i Kościuszki. Wówczas była...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: