„Zasztabowani” w centrum stolicy

Z łóżka do zielonego boksu Handlowe początki w podziemiach Centralnego były takie, jak wszędzie. Ludzie sprzedawali wszystko ze stolików, łóżek, naprędce skleconych straganów. Z jednej strony trochę wolna amerykanka, z drugiej – naturalny urok uwolnionej po latach komuny przedsiębiorczości. Jak wszędzie, miejsce po kilku latach zmieniło się w rodzaj pasażu handlowego, którym w imieniu wojewody zarządzała spółka Randal, przekształcona w 1995 r. w Warszawskie Przejścia Podziemne (WPP) spółka z o.o. Tak jak spółka, zmieniła się też „czapa” z państwowej (wojewoda) na samorządową, czyli Zarząd Dróg Miejskich. – Spółka WPP, wcześniej Randal, od początku nie inwestowała w podziemia. Kiedy powstały zielone boksy, w których handlowali kupcy, to oni sami zapłacili za ich urządzenie – opowiada
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze