Wataha dorzynana nożem Marka C.

Choć pewnie się odwołają i nie zapłacą, bo w świecie odwróconych pojęć każdy wyrok jest możliwy. Można też powiedzieć cokolwiek.

Jak dorzynający watahę minister, który ostrzegał niedawno przed używaniem języka nienawiści, bo ten może uruchomić polskich Breivików. Marek C. jednego człowieka zastrzelił, drugiemu poderżnął gardło. Wziął słowa o dorzynaniu dosłownie.

Lub jak „Wyborcza”, która od czterech lat „wywija trupem Barbary Blidy”, zarzucając dziś swoim przeciwnikom wywijanie trupem Andrzeja Leppera.

Przyznam się, że nie rozumiem, dlaczego PiS poparł w Wałbrzychu skazanego na klęskę, 27-letniego, nikomu nieznanego organistę.

„Dziękuję w imieniu piłkarzy za ciepłe przyjęcie i wsparcie naszej walki o niepodległość – powiedział po meczu z Polską trener Gruzji Temur Kecbaja. Dostaliśmy od waszego kraju wiele w bardzo trudnych czasach”. Mizdrzenie się ekipy Tuska do Rosji jest nierealistyczne. Jeśli my, znający smak półwiecznej podległości, nie będziemy wspierać krajów moskiewskiej „bliskiej zagranicy”, nie tylko wyjdziemy na dupków, ale też pozwolimy zbliżyć się temu słabosilnemu imperium do naszych granic.

Bo od czasów Jelcynowskiej smuty Rosja powoli odzyskuje to, co straciła. Jednym z frontów jest walka o tarczę. Dmitrij Rogozin, ambasador Moskwy w NATO, judzi. Tarcza antyrakietowa stanowić będzie według niego „część kompleksu militarnego USA”, zbudowanego za pieniądze Europy. Rosjanie nie odpuszczą. Będą próbowali rozbić jedność NATO w tej kwestii. Sądzę, że nie są zdolni unieść kosztów własnej antytarczy. Musimy zatem o ten projekt walczyć z wszystkich sił. Z tarczą będziemy bowiem bezpieczniejsi.

Żeby zrozumieć lepiej naszą cywilizację, jej niesamowitą wartość, żeby czuć dumę z tej najwspanialszej na ziemi syntezy rozumu i wiary, warto popatrzyć na działania ludzi ukształtowanych przez inne cywilizacje. Na działania wynikające z wierzeń tych ludzi. Popatrzmy na mężczyzn z niektórych...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: