Gdynianka

Była inicjatorką przywrócenia przedwojennej Parady Niepodległości 11 listopada. W ten sposób Gdynia stała się duchową dzielnicą Warszawy, ale takiej, jakiej już nie ma. Zmiażdżona przez Niemców, została przez komunistów – ze strachu, że odżyje i podniesie się – przygnieciona grobowcem Pałacu Stalina. Nadzieja na zmartwychwstanie Miasta Nieujarzmionego odżyła, gdy Lech Kaczyński stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego. Wiesia wierzyła, że jest to akt przełomowy, że już nie uda się znowu polskości pognębić.

Szczególną misją Wiesi było dokumentowanie Grudnia ’70. Uważała, że sprawcy mordu na Polakach buntujących się przeciw komunizmowi nie mogą pozostać bezkarni. Zbierała materiały, pracując w latach  1980–1981 w sekcji historycznej Zarządu Regionu „Solidarności” w  Gdańsku. Ale mordercy znowu zaatakowali. 20 grudnia 1981 r. Wiesia została aresztowana i skazana przez Sąd Marynarki Wojennej w Gdyni na pięć lat więzienia. O więzionych działaczkach Solidarności (w tym o innej gdyniance, Ewie Kubasiewicz, która otrzymała najwyższy wyrok stanu wojennego) opowiada film Piotra Zarębskiego „Więźniarki”.

Po wyjściu z więzienia Wiesia wraca do pracy nad Grudniem. Współpracując m.in. z ks. Hilarym Jastakiem, wydaje w podziemiu w 1986 r. opracowanie „Grudzień 1970 w Gdyni”. Jest poddawana stałym represjom – zostaje wtrącona do aresztu nawet wtedy, kiedy do Gdyni przybywa Jan Paweł II. Inspektorat 2 WUSW w Gdańsku aż do końca stycznia 1990 r. za działalność w Solidarności Walczącej prowadzi przeciw niej sprawę operacyjnego rozpracowania „Ośmiornica”.

Po 1989 r. pisze w książce „Są wśród nas”: „Nie można budować zgody narodowej na winie nie potępionej i krzywdzie nie odkupionej”. Chce wrócić do pracy w Solidarności, by kontynuować badania, ale wydaje wywiad rzekę z jednym z tych, którzy nie zgadzają się na postkomunizm – „Gwiazda miałeś rację”, więc Bogdan Borusewicz odmawia.

Wiesia nadal upiera się i wydaje „Grudniową apokalipsę”. I...
[pozostało do przeczytania 30% tekstu]
Dostęp do artykułów: