Słoneczniki na asfalcie

Swoich kumpli bronią też baronowie mediów i popkultury w Polsce. Próbując wmówić wszystkim, że stanowić powinni nietykalną, postawioną ponad prawem i osądem publicznym kastę. Ostatnio np. zażądali uczczenia pamięci Jerzego Kosińskiego, prekursora Grossa, który oskarżał niby-autobiograficznymi kłamstwami polskich chłopów o bestialstwo wobec Żydów w czasie II wojny światowej. Kosiński na opluwaniu Polski zrobił malowaną karierę. Dziś mamy zaliczyć go do polskiego Panteonu. Bo był znany i drukowany.

Dokładnie to samo z Romanem Polańskim. Wyznaczeni do roli autorytetów medialnych znani i szanowani oburzają się, jak można wybitnego, światowej sławy reżysera oskarżać o cokolwiek. Jak można przypominać, że uciekł przed wymiarem sprawiedliwości. Jedna ze znanych aktorek broniąc Polańskiego, posunęła się nawet do pegeerowskich rozważań o tym, czy można zgwałcić prostytutkę. Polańskiemu, według znanych i szanowanych kumpli, pozycja „znanego i szanowanego” ma dawać immunitet.

Liberalno-lewicowe elity oburzają się, gdy motłoch nie uznaje ich nieformalnego immunitetu. Pozycja i pieniądze zawsze chroniły przed odpowiedzialnością za występki. Kumple żądają dziś, by z definicji raz na zawsze uznać ich za nietykalnych.

Jedenaście lat temu co dwunasty gwałciciel w Polsce był nieletni. W ubiegłym roku co piąty. Oto konsekwencje rewolucji obyczajowej. Naukowcy sądzą, że liczba przestępstw seksualnych w związku z liberalizacją w sferze moralności dalej będzie wzrastać. Musimy zatem liberalizację moralności powstrzymać.

Pogłębia się demoralizacja nieletnich. Rodzicom można w tej sytuacji pomóc albo przeszkadzać. Państwo, kultura albo będą działać na rzecz dobra wspólnego, albo będą wspierać rozkład. Skoro dzisiejsza reklama seksem stoi, trzeba ją ustawowo ograniczyć w tym względzie. Seks sprzedaje dziś wszystko, wszędzie. Zbyt wysoko postawiliśmy dziś dzieciom poprzeczkę – stąd ten wzrost seksualnej przestępczości małoletnich.

...
[pozostało do przeczytania 49% tekstu]
Dostęp do artykułów: