Klich, Tu-154 i terroryści

Tajemniczy kontrakt z Rosjanami

W lutym 2010 r., dwa miesiące przed katastrofą smoleńską, Bogdan Klich informował, że Ministerstwo Obrony Narodowej zakończyło postępowanie na dostawę pięciu śmigłowców Mi-17 dla polskiego kontyngentu w Afganistanie. Zamówienie miała sfinalizować spółka Metalexport-S.

8 lipca 2010 r. podpisano kontrakt z Metalexportem. Umowa opiewała na 115 mln dol. Jednak dwa miesiące później, 28 września, niespodziewanie zerwano ją, jako oficjalny powód podając niewywiązanie się przez spółkę z obowiązku dostarczenia MON certyfikatów dotyczących zamówionego sprzętu. Kto skorzystał na tej nagłej zmianie?

Jak czytamy na stronie internetowej agencji lotniczej Altair: „[...] MON czekało z ostateczną decyzją jeszcze prawie 3 tygodnie, ale jednocześnie – dla zabezpieczenia sobie ewentualnego wyjścia awaryjnego, rozpoczęło bezpośrednie negocjacje z Rosoboronoexportem w sprawie zakupu bez pośredników nowo wyprodukowanych śmigłowców Mi-17. Nieoficjalnie MON podkreśla, iż było to możliwe dopiero w świetle nowej sytuacji politycznej, i woli Moskwy wykazania otwartości i gotowości dla współpracy z Polską także w zakresie wojskowości”.

I najciekawsze: „Nowego dostawcę MON wybrało bez ogłoszenia przetargu. Warto zaznaczyć, iż wedle dostępnych informacji rosyjski rządowy organ nadzoru handlem uzbrojeniem otrzymywał donosy, rozpowszechniane przez jedną z polskich spółek na temat Metalexportu-S, dotyczące m.in. jego rzekomych dostaw uzbrojenia do Gruzji (nieobjętej żadnym formalnym embargo!). Do Rosji trafiały nawet sfałszowane dokumenty, rzekomo pochodzące z Metalexportu-S. Rząd Rosji na bazie tych dokumentów miał zakazać wszelkich kontaktów handlowych z tym pośrednikiem i storpedował możliwość wywiązania się przez niego z umowy, zawartej w obliczu posiadania wszelkich niezbędnych dokumentów, potwierdzających zdolność realizacji zamówienia. [...] Ostatecznie 28 września – tego samego dnia, gdy zerwano...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: