Tunezyjski precedens?

O autorytarnym charakterze państwa cudzoziemcom przypomnieć mogła głównie obecność w miejscach publicznych podobizn prezydenta Zin Al-Abidina Ben Alego. 73-letni Ben Ali, były wojskowy i minister spraw wewnętrznych, przejął władzę w Tunezji w wyniku zamachu stanu 1987 r. Podobnie jak wiele innych arabskich dyktatur jego skorumpowany i odbierający szanse awansu reżim budził bezradną niechęć wielu zwykłych ludzi. Całkowita kontrola nad aparatem państwowym i siłami bezpieczeństwa oraz nikłość opozycji powodowała jednak, że przez 23 lata jego władza pozostawała niezagrożona. Nic nie wskazywało też, żeby mogły mu zaszkodzić umiarkowane kłopoty gospodarcze spowodowane światowym kryzysem ekonomicznym i wiążący się z tym wzrost bezrobocia i cen żywności.

Samobójstwo straganiarza

Iskrą, która niespodziewanie rozpaliła społeczny bunt, była historia 26-letniego handlarza Mohameda Bouaziziego, która wydarzyła się 17 grudnia. Bouazizi z powodu kłopotów finansowych porzucił studia, by pomóc utrzymać ośmioosobową rodzinę. Mężczyzna starał się zarabiać, sprzedając warzywa na targu w mieście Sidi Bouzid. Jego stragan został jednak skonfiskowany przez policję, ponieważ właściciel nie miał zezwolenia na handel. Bouazizi próbował odzyskać towar, udając się do władz miejskich, ale nikt nie chciał go wysłuchać. W akcie rozpaczy zostawił pożegnalną wiadomość, oblał się benzyną i podpalił przed urzędem.

Nazajutrz na miejscu tragedii doszło do pokojowego wiecu, który został rozgoniony przez policję. W następnych dniach niewielkie demonstracje odbyły się w innych miejscowościach. Początkowo państwowe media nie informowały o mało znaczącym incydencie, jednak poprzez internet wieść o samospaleniu błyskawicznie rozniosła się wśród młodych Tunezyjczyków. Spontaniczne protesty zaczęły wybuchać w różnych częściach kraju. Kilku ich uczestników popełniło publiczne samobójstwa, zdradzając skalę społecznej frustracji. Kolejni zginęli od policyjnych...
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: