Teorie spiskowe trzymają się mocno

Dodano: 24/05/2011 - Nr 21 z 25 maja 2011

Wygląda to na spisek matrymonialny. Przeciw żonie przemawiają i sceny wspólnego przyjazdu, i rozbłyski czułych wspomnień Harrisa. Widzom pokazano też jego paszport. Hipoteza amnezji wydaje się nie do utrzymania. Tak reżyser przygotowuje nas do „twistu”, wykręcenia kota ogonem, postawienia akcji na głowie, zmiany moralnych znaków z plusa na minus oraz emocjonalnych identyfikacji. Jak w filmie o duchach, kiedy okazują się nimi ci, których braliśmy za żyjących („Inni”). Tu chodzi o to, że człowiek, którego uważaliśmy za ofiarę, nie do końca nią jest. Finalne wyjaśnienie (trochę w stylu „Syndykatu zbrodni” sprzed półwiecza i „Teorii spisku” sprzed dekady) nie wypada dobrze, wszyscy recenzenci to podkreślają. I nie chodzi tylko o warsztat, ale i – mimo amerykańskiej współprodukcji – o nadto skwapliwy antyamerykanizm całej reszty. Natomiast dramat Harrisa, zmuszonego inaczej spojrzeć na swoje życie i działalność, jest w tym filmie pokazany przyzwoicie, zarówno od strony emocjonalnej, jak i
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze