Na stołówce nie zbawimy planety

FOT. ADOBESTOCK, PIXABAY, BPN
FOT. ADOBESTOCK, PIXABAY, BPN
Dodano: 15/09/2026 - Nr 38 z 16 września 2026

Dieta planetarna – to pojęcie, które rozgrzało do czerwoności opinię publiczną we wrześniu. Do wielu rodziców dotarło, że ich dzieci zamiast zwyczajnego posiłku dostaną na stołówce produkty, których nie będą jadły. Zapowiada się więc masowe marnowanie żywności. Tak zawsze kończą się wielkie ideologiczne projekty lewicy.

Wrzesień niespodziewanie rozpoczął się od awantury o dietę planetarną. Na forach rodziców przebija niezadowolenie z nowych posiłków w szkołach. Dzieci mają wracać ze szkół głodne. To oczywiście było do przewidzenia dla każdego, kto ma dzieci i w praktyce zderza się z żywieniem najmłodszych. Żyjący w bańce urzędnicy i zarządzający ministerstwami zdrowia i edukacji wychodzą jednak z założenia, że cel uświęca środki, a przecież na jedzeniu mięsa dwa razy w tygodniu nikt nie traci. Ba, może to nieść same korzyści. Po pierwsze, zdrowotne, a po drugie, środowiskowe.

O czym mowa? 

Dyskusja na temat diety planetarnej trwa od 2019 roku. To właśnie

     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze