Czarna część świata duchowego

Robert Tekieli \ postFelieton

Dlaczego podobają się nam filmy o złych chłopcach? Dlaczego pozytywne historie szybko się nudzą? Czemu kultura mówiąc o złu kłamie? Bo kłamie. Nie wierzycie? – Czułem pustkę w sobie, czegoś szukałem – opowiadał mi kiedyś swoją historię Remek, biznesmen ze Śląska. – Kiedyś natknąłem się na medytację transcedentalną i miałem potężne doznania. Następnym krokiem było doskonalenie umysłu. Tygodniowy kurs z Lechem Emfazym Stefańskim. Uczono nas relaksacji, odprężenia, wchodzenia we własny świat, w którym mogłem kreować rzeczywistość, w to, co mnie otacza, mogłem zapraszać gości. W refugium napotykałem na takie miejsca, które napawały mnie panicznym lękiem. Głęboka, ciemna jama, w której czaiło się zło. Ciemny dół. Ona realnie nie istniała, ale ja widziałem to jako przerażającą jamę. To nie była część mojej wyobraźni. Nie mogłem tego „wymazać” myślą. W czasie tych ćwiczeń trzeba było mieć duchowego przewodnika. Zaprosiłem więc taką istotę i nawet poznałem jej imię. Jednak
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze