Haluksy Kaszpirowskiego

Dodano: 14/12/2016

Robert Tekieli \ postFelieton

Dzisiejszy świat: cekiny i cukierki. Egoizm, chciwość, żądza. Katolicyzm to nie karmelki do ssania. To ogień i nóż, skalpel do rozcinania siebie W latach 90. przeczytałem wspomnienie dziennikarza ze spotkania z Anatolijem Kaszpirowskim. W tamtym czasie ten KGB-owski hipnotyzer cieszył się nieprawdopodobną sławą. Zafascynowanych było nim bardzo wiele osób. Jego nadprzyrodzone wyczyny pokazywała również polska telewizja. I w takiej atmosferze wspomniany wcześniej dziennikarz, spotkawszy Kaszpirowskiego w hotelowym holu, zapytał go: „Skoro pan wszystkich uzdrawia, czemu nie wyleczy pan swoich haluksów?”. I stracił przytomność. W tym samym roku z Tomkiem Budzyńskim i Olgą, moją Żoną, nieświadomi tego, co czynimy, zakładaliśmy klub Gnosis, sektę-stowarzyszenie. Nie wiedzieliśmy, że istnieją w świecie duchowym tylko dwa sztandary. Po latach dowiedziałem się, że Tomek, tak jak my, nie podpisał deklaracji członkowskiej, wiedząc, jak my, że jest to cyrograf. W tej batalii ze
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze