Dziewiąty krąg piekła

„Wtenczas to, opuszczając mury Warszawy, przebywszy grzebień Wisły, znalazłem się pośród cieni niewinnych ofiar Pragi, wołając o zemstę. Tak, o zemstę na oprawców, którzy na oczach matek rozrywali na poły dzieci, wyrywali piersi, a na koniec dobywali z łona niedojrzały płód ludzki. Tu każdy z nas przysiągł wieczną zemstę iż tak długo nie złoży oręża, dopóki nie wywalczy wolności lub nie zobaczy już matki, siostry, żony i dzieci, a przekonawszy się, że nic nie pozostało barbarzyńcom do zniszczenia, legnie spokojnie” – fragment listu Piotra Wysockiego do Karoliny Karskiej, Radom, grudzień 1830

Zło ma niejeden wymiar. Genialny Dante Alighieri przedstawiając w „Boskiej komedii” swoją wizję czeluści piekielnych – „Przeze mnie droga w wiekuiste męki, / Przeze mnie droga w naród zatracenia” – wyodrębnił specjalne miejsce dla morderców i zdrajców, którzy sięgnęli absolutu zbrodni. Ta wizja dziewiątego kręgu przychodzi do głowy, gdy wspomina się jedną z najpotworniejszych zbrodni ludobójstwa, jaką była rzeź Pragi, jeden z ostatnich pogrzebowych akordów insurekcji kościuszkowskiej
Powstanie kościuszkowskie było ostatnim krzykiem rozpaczy konającej Rzeczypospolitej, zdradzonej przez targowiczan i nieszczęsnego monarchę podczas wojny z Rosją w 1792 r., zhańbionej małostkowością i strachem „przedstawicieli narodu” na sejmie grodzieńskim. W dobie insurekcji, miażdżonej w kleszczach dwóch potężnych armii zaborczych, powstańcy wspięli się na szczyty heroizmu, lecz klęska pod Maciejowicami, strata ciężko rannego w tej bitwie Kościuszki – odebrały resztki nadziei. U nielicznych tylko pozostała desperacka wola walki.
„Za Warszawu”
Noc z 3 na 4 listopada 1794 r. była zimna i ponura, wzmagało to jeszcze niepokój mieszkańców Pragi, którzy wiedzieli, że tuż za wątłymi umocnieniami i redutami praskimi szykuje się do natarcia 25 tys. rosyjskich sołdatów, dowodzonych przez generała Aleksandra Suworowa. Nie domyślali się tylko, że nadchodzący...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: