U mistrza Mirona pachnie kapustą

Dodano: 11/10/2016

Z wizytą w „Nowym Państwie” \ Magdalena Złotnicka

W młodości poeta Miron Białoszewski dzielił lokum z uciążliwym sublokatorem. Ten – jak wspominają znajomi poety – regularnie gotował kwaszoną kapustę, najwyraźniej stanowiącą podstawę jego diety w trudnych, powojennych czasach. Garnek stał na kozie, czyli żelaznym piecyku. Ten zaś zajmował centralne miejsce w długim i wąskim pokoju, jaki przyszło dzielić obu mężczyznom. Legenda głosi, że w niektóre dni zamiast kapusty w garnku gotowały się skarpetki nieszczęsnego współlokatora. Ze wspomnień tych, którzy w owym mieszkaniu bywali, wynika jednoznacznie, że zapach był zawsze taki sam.  O sublokatorze amatorze kapusty opowiada Stanisław Prószyński w tekście zamieszczonym w książce „Miron. Wspomnienia o poecie”. Pokój  z sublokatorem był jednym z powojennych adresów Białoszewskiego. Jeszcze przed II wojną światową poeta mieszkał na Woli. Urodził się 30 lipca 1922 r. w Warszawie, a dokładnie – na Lesznie. Jak wspominała matka poety, Kazimiera Białoszewska-Piekutowa, to dawne
     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze