Ostatni bój na Kresach

„Cała ludność województw kresowych spogląda na KOP jako na swoich własnych obrońców. Żołnierze, nie możecie tego zaufania stracić. Musicie stać się naprawdę obrońcami biednej, żyjącej w ciągłej obawie o swoje życie i mienie ludności. Musicie wierną i wytrwałą służbą zapewnić ludności ład i spokój, zagwarantować bezpieczeństwo” – rozkaz gen. Minkiewicza do żołnierzy KOP z 23 października 1924 r.

W powszechnej świadomości kampania 1939 r. kojarzy się przede wszystkim ze starciami z niemieckim najeźdźcą, czyli z takimi wydarzeniami jak walki nad Bzurą, pod Wizną (polskie Termopile), Kockiem czy wreszcie z symboliczną już obroną Westerplatte. To prawda, wszystko to powinno na zawsze pozostać w panteonie narodowej pamięci, ale nie może w nim również zabraknąć miejsca dla bitwy pod Szackiem, stoczonej we wrześniu z sowieckim agresorem, i w dodatku wygranej.

Wschodnie rubieże Rzeczypospolitej… Słysząc te słowa, widzimy oczami wyobraźni piękno i bezkres tych ziem, zaklętych w powieściach Sienkiewicza i proroctwach Wernyhory z czasów konfederacji barskiej. Odczuwamy dumę z potęgi dawnej Rzeczypospolitej, a jednocześnie pamiętamy, jak często tamta kraina spływała krwią. To nigdy nie były tereny spokojne. Tygiel narodowościowy i religijny tych obszarów, bliskość groźnego sąsiada – najpierw Rosji, później przepoczwarzonej w o wiele bardziej okrutne państwo sowieckie, sprawiał, że często toczyły się tam boje o nasze dalsze istnienie. Jeden z nich stoczono we wrześniu 1939 r., w sytuacji zupełnie beznadziejnej, w obliczu druzgocącej przewagi Sowietów, bez szans na wsparcie. A jednak nie była to tylko bitwa o honor.

Ośmiu żołnierzy

na kilometr pasa granicznego z Sowietami

W czasie kampanii 1939 r. jedyną osłoną wschodniej granicy Polski były oddziały Korpusu Ochrony

Pogranicza. Formację tę utworzono w 1924 r., właśnie w celu zapewnienia bezpieczeństwa wschodnich rubieży, zwłaszcza ze strony...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: