Fabryka propagandy

Testem skuteczności wszystkich działań miało okazać się pamiętne referendum z roku 1946, nazwane później kłamstwem założycielskim PRL-u. Referendum sromotnie przegrane, ale skutecznie sfałszowane

Współczesnemu człowiekowi trudno wyobrazić sobie poziom i natężenie indoktrynacji obywateli w PRL – główną rolę spełniały oczywiście media: prasa, radio i telewizja. Propaganda lała się kanałami partyjnymi, związkowymi, wypełniała programy szkolne i akademickie.
Mniej znane są początki systemu, kiedy władzy przyniesionej na sowieckich bagnetach wydawało się, że uda się dokonać szybkiej zmiany świadomości społecznej za pomocą ujęcia życia duchowego narodu. Takie to utopijne cele przyświecały powołanemu już na mocy Manifestu PWN 22 lipca 1944 r. Ministerstwu Informacji i Propagandy. Mówi o tym praca Patryka Pleskota „Ślepa (czerwona) uliczka”, wnikliwie zajmująca się krótką (1944–1947) historią tego resortu, ze szczególnym uwzględnieniem struktur stołecznych, choć bardzo szybko, jak rakowa tkanka, objęła ona cały kraj. Co ciekawe, po krótkim okresie, kiedy ministerstwem miał kierować Stefan Jędrychowski, oddano je w pacht stronnictwom sojuszniczym – kolejnymi ministrami byli eksksiądz major Stefan Matuszewski, a następnie agenturalny szef Stronnictwa Prasy Feliks Widy-Wirski. Przewidywany na to stanowisko Leon Chwistek zmarł w Barwisze pod Moskwą w sierpniu 1944 r. W początkowej fazie, kiedy resortowi podlegało radio, PAP, Centralny Zarząd Państwowych Zakładów Graficznych, Film Polski oraz Państwowy Instytut Wydawniczy, pojawili się tam ludzie o różnych biografiach, nierzadko utalentowani, jak Jerzy Borejsza, Wilhelm Billig (patron polskiej atomistyki), satyryk Janusz Minkiewicz, Aleksander Ford (od filmu), Jan Mietkowski (późniejszy szef Trójki) czy Józef Wasowski (ojciec Jerzego)…
Skądinąd w pierwszym okresie rola radia była jeszcze niewielka – brak odbiorników rekompensowały instalowane na ulicach „szczekaczki” i tzw. kołchoźniki,...
[pozostało do przeczytania 31% tekstu]
Dostęp do artykułów: