Czarci sojusz

„Pogrzeb Danuty Siedzikówny >>Inki<< i Feliksa Selmanowicza >>Zagończyka<< przywraca godność nie im, bo oni nigdy jej nie utracili, lecz państwu polskiemu, które przez lata, nawet po 1989 r., nie potrafiło uhonorować swoich bohaterów” – powiedział podczas ich uroczystego pogrzebu prezydent Andrzej Duda. Żołnierze Niezłomni nie uznawali Polski po 1945 r. za wolny kraj. Hitler był pokonany, Stalin święcił triumfy. To, co dla nich było oczywiste – fakt, iż zostaliśmy napadnięci przez Niemców i Sowietów jednocześnie – stało w sprzeczności z oficjalną propagandą. Tak jak Katyń miał być zbrodnią niemiecką, tak też odpowiedzialność za wybuch wojny miała ciążyć jedynie na Niemcach. Nieoficjalny, tajny protokół o rozbiorze Polski podpisany w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez Ribbentropa i Mołotowa, jakby nie istniał, a o agresji sowieckiej na Polskę zaczęto mówić jako o pokojowym „wkroczeniu” na polskie ziemie

Do dzisiaj w Polsce i na świecie, znaczenie paktu Ribbentrop–Mołotow, wraz z sekretnym załącznikiem, nie zostało należycie naświetlone i podkreślone. Wielu ludzi nawet o nim nie wie. A tymczasem przecież doszło wtedy do powstania tajnego sojuszu dwóch totalitaryzmów, układu rozbiorowego Europy i Polski, jaki zawarli między sobą Hitler i Stalin. Polskie państwo w 1939 r. swojej godności nie przehandlowało za święty spokój – dało odpór niemieckim próbom wciągnięcia nas w swoją strefę wpływów. Kosztem było to, co nas spotkało w tym rozłożonym na dwa takty wrześniowym uderzeniu. Pierwszy krok sowiecko-niemieckiego „danse macabre” nastąpił 1 września, drugi 17 września. Jeśli „Inka”, „Zagończyk”, „Łupaszka” i inni Niezłomni postanowili nie składać broni po zakończeniu wojny z Niemcami, to przecież także dlatego, że mieli świadomość i doświadczenie boju z oboma agresorami z roku 1939. Dla nich jeden czart był wart drugiego. Tymczasem, w związku ze strategicznym sojuszem zawartym między państwami Zachodu a Stalinem, nie...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: