Jak sułtan zdusił bunt janczarów

Turcja \ Pucz jak parodia, ale krew prawdziwa

Tęsknota za świetnością imperium osmańskiego, rozbrat z dziedzictwem Atatürka, wojna wypowiedziana gülenowskiemu Hizmetowi, marginalizowanie roli armii, zawłaszczanie uprawnień szefa rady ministrów i konstruowanie z nich szkieletu mocnego systemu prezydenckiego – Recep Tayyip Erdoğan miał i wciąż ma bardzo konkretny pomysł na dumną, niezależną od struktur m.in. głębokiego państwa i coraz bardziej zislamizowaną Turcję. Teraz jedno nie ulega wątpliwości: po nieudanym puczu wojskowym z 15 lipca 2016 r. pomysły prezydenta będzie można wcielać w życie jeszcze sprawniej. W nocy z piątku na sobotę zatrzymano tysiące wojskowych podejrzanych o spisek przeciwko państwu, a prezydent Erdoğan nie dość, że od razu wskazał winnego całej akcji (przywódcę Hizmetu, Fetullaha Gülena) i zaatakował werbalnie USA, to jeszcze zgodził się na spotkanie z Władimirem Putinem. Co planuje Turcja? Kto stoi za buntem w armii? Dlaczego Erdoğan widzi w Fethullahu Gülenie wcielenie wszelkiego zła? Spróbujmy
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze