Tyle szariatu, na ile sami pozwolimy

Imam Abu Adam żyje w Lipsku ze swoimi czterema żonami i dziesięciorgiem dzieci. Oficjalnie poligamia jest w Niemczech zakazana, ale dla wyznawców islamu robi się wyjątek. W Wielkiej Brytanii od początku lat 80. XX w. równolegle do brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości działają sądy szariackie. Jest ich dziś aż 85, a ich istnienie pozwala na pomijanie brytyjskich organów ścigania i sprawiedliwości. W Holandii do ośrodków dla uchodźców trafiają dzieci w ciąży. Trzynasto-, czternastoletnie żony z syryjskimi paszportami, które lada moment ściągną do Europy swoich podstarzałych mężów. A sędziowie europejskich sądów potrafią uzasadnić wyrok... wersetami z Koranu. Populistyczne brednie? Mowa nienawiści wymierzona w wyznawców islamu? Nie, to nasza rzeczywistość, zbudowana nie przez muzułmanów, lecz przez europejskie sądy, parlamenty i władze lokalne. Obraz kontynentu, który nie wyciągnąwszy żadnych wniosków z fiaska multi-kulti, brnie w kolejną ślepą uliczkę

Luterański pastor Gottfried Martens na łamach miesięcznika „Nowe Państwo”, mówiąc o problemach, na jakie narażone jest państwo niemieckie w związku z napływem muzułmańskich imigrantów, z mocą podkreślał obowiązek przestrzegania reguł państwa prawa. Nawet wtedy, gdy rodzi się zasadne pytanie o to, czy ta formuła w stosunku do ludzi żyjących na bakier z zasadami prawa cywilizacji zachodniej jest sensowna. Pastor Martens zawyrokował, że nie ma innej drogi i imigranci muszą się dostosować do nas. To: „muszą” zakładało oczywiście przestrzeganie prawa niemieckiego. Dopiero kilka godzin po tej rozmowie przyszła myśl, że przecież to prawo niemieckie, duńskie, brytyjskie etc. dostosowuje się do reguł prawa islamskiego. Swoimi ustępstwami względem mniejszości, która ten gest postrzega jako godną pogardy słabość. Jest to proces ledwie zauważalny z perspektywy polskiej, ale już doskonale widoczny dla mieszkańców Europy Zachodniej. Czy ktoś będący przy zdrowych zmysłach jest sobie w stanie wyobrazić...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: