Krajobraz po sitwie

Gociek zwraca uwagę na miałkość opozycyjnych poczynań wynikającą z konkurencji między liderami, z braku naprawdę nośnych haseł (obrona TK nimi nie jest), a także ze słabości kadrowych

W czasie dziejowych przyśpieszeń prace publicystyczne niesłychanie szybko stają się historycznymi. Przydarzyło się to ostatnio publicyście „Do Rzeczy” Piotrowi Goćkowi. Jego praca „POzamiatane”, pisana po wyborach prezydenckich 2015 r., a przed  parlamentarnymi, doskonale opisywała wzrost i uwiąd „partii ludzi światłych i inteligentnych”, kończącej jako synonim obciachu, nie była jednak w stanie przewidzieć ani rozmiaru klęski, ani sytuacji, w której główna partia opozycyjna się znajdzie wskutek surowej decyzji wyborców. Także „Pogrobowcy” – pisana, sądzę, gdzieś do kwietnia bieżącego roku praca, stanowiąca ciekawe studium krajobrazu po bitwie, miesiąc później ukazuje się w zmienionym kontekście. Dwie rzeczy do niedawna niepewne już się wyjaśniły – opozycji nie udało się odwrócić tendencji sondażowych: Andrzej Duda i Beata Szydło pozostają liderami rankingów popularności, a Unia Europejska nie zamierza umierać za Trybunał Konstytucyjny ani za swojego szefa Donalda Tuska zwanego „Słońcem Peru”.
Nie zmienia to faktu, że publikacja Goćka, porządkująca fakty i zdarzenia obnażające mechanizmy polityczne i społeczne, jest interesującą lekturą. Opisuje sytuację dość niezwykłą. Ostatnie pół roku przyniosło bezprecedensowe zjawisko „opozycji totalnej”. Wojna została wypowiedziana od pierwszego dnia po wyborach na każdej płaszczyźnie. Jeszcze w 2005 r. pokonana PO jakiś czas współdziałała z PiS-em w sprawach programowych (WSI, ustawa lustracyjna), także PiS po 2005 r. był merytorycznym krytykiem. W 2015 r. hejt i atak ruszyły już pierwszego dnia. Elity III RP nie przyjęły do wiadomości wyniku wyborczego i na wszelkie sposoby usiłują wywrócić rządzący układ, czy to przy pomocy Trybunału Konstytucyjnego, czy demonstracji ulicznych, czy działań na forum...
[pozostało do przeczytania 37% tekstu]
Dostęp do artykułów: