Pożegnanie Niezłomnego

Dodano: 24/05/2016 - Nr 21 z 25 maja 2016

Wspomnienie \ Cierpienie i śmierć Prymasa Tysiąclecia

Pamiętam ten dzień, 31 maja 1981 r. Jak wielu moich ówczesnych kolegów ze studiów, w szeregach Kościelnej Służby Porządkowej uczestniczyłem w pogrzebie Prymasa Tysiąclecia. Żegnaliśmy postać niezwykłą, przepełniał nas smutek, ale jednocześnie towarzyszyło nam jakieś niemal irracjonalne uczucie potężnej siły, stworzonej przez solidarność serc kilkuset tysięcy zgromadzonych osób Z takimi emocjami miałem do czynienia tylko kilka razy w życiu. Dwa lata wcześniej, gdy słuchałem pamiętnych słów naszego papieża „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”, w mglisty listopadowy poranek 1984 r., kiedy na warszawskim Żoliborzu z bólem serca oddawaliśmy ostatni hołd bestialsko zamordowanemu bł. księdzu Jerzemu Popiełuszce, czy wreszcie zaledwie sześć lat temu, gdy patrzyłem na przewożoną na armatniej lawecie trumnę prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To są chwile, kiedy nasze życie ociera się o sacrum, a świadomość, że nieprzebrane morze zgromadzonych ludzi łączą te
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze