Kat przed sądem

Dodano: 15/03/2016 - Nr 11 z 16 marca 2016

Marcin Wolski \ Proponuje

„Był nijaki – pisze autor – przez większość czasu sprawiał wrażenie dobrze wychowanego starszego pana. Ożywiał się dopiero, gdy mówił o terrorze podziemia” W dniach, kiedy przedmiotem powszechnego zainteresowania jest prywatne archiwum generała Kiszczaka i słychać głosy pełne wdzięczności, że mógł spalić, a nie spalił, pragnę zwrócić Państwa uwagę na publikację na temat innego zbrodniarza, który jako jeden z niewielu został osądzony i ukarany. Niezbyt zresztą dotkliwie. Myślę o Adamie Humerze, a właściwie Umerze (literka H została omyłkowo dodana jego ojcu do nazwiska w trakcie emigracji). Wznowiona została książka Piotra Lipińskiego (skądinąd dziennikarza „Gazety Wyborczej”) pod znamiennym tytułem „Bicia nie trzeba było ich uczyć”. Tematem pracy jest proces stalinowskich oprawców, toczony w Warszawie w latach 1993–1996. Działo się to, jak to w III RP, ospale, powoli, jako że nie odważono się osądzić wtedy systemu, koncentrując się na działaniach jego nadgorliwych
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze