Ruska łódź podwodna i komuniści w Hollywood!

Dodano: 16/02/2016 - Nr 7 z 17 lutego 2016
W 1991 r. bracia Coen zachwycili Cannes filmem „Barton Fink”, swoistą halucynacją o Hollywood. Twórcza niemoc dopada tam dramaturga naiwniaka, chłopak doświadcza awansów i upokorzeń ze strony filmowych mongołów, a w finale, podejrzewany o zabójstwo, wpada w obłęd. „Ave, Cezar!”, nowy, błyskotliwy obraz braci też odsłania kulisy fabryki snów, ale w tonacji komediowej. Lata 50. XX w., króluje „kino sandałów”, ekranowi herosi pokazują łydki, nakładają skórzane nagolenniki, by w kalifornijskiej spiekocie odtwarzać Jerozolimę pod rzymskim protektoratem. Wszechmocny szef studia Eddie Mannix (Brolin), przed którym drżą gwiazdorzy, wpada w kłopoty. Z planu porwano mu ulubieńca widzów, Whitlocka (Clooney). Grany przez niego centurion ma się nawrócić w obliczu męki Pana. Wielowyznaniowy trust kapłanów/doradców sączy błazeńskie i sprzeczne zastrzeżenia wobec scenariusza, wścibska dziennikarka (Swinton) żąda wyłączności informacyjnej i grozi kompromitacją Whitlocka. Są też
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze