Legenda i pokłosie

Marcin Wolski \ Poleca

Z relacji, rozmów, dokumentów powstaje porażająca układanka zbrodni Kiedy tak znakomity badacz zbrodni komunistycznych jak Tadeusz Płużański bierze się za życiorys rotmistrza  Pileckiego, efektem musi być pozycja znacząca. Postać tego wielkiego polskiego patrioty, przywrócona zbiorowej pamięci Polaków wysiłkiem takich ludzi jak Płużański, nie przestaje fascynować. Powstają kolejne książki i scenariusze filmów. Chwilowo niskobudżetowych. Ale przecież rotmistrz to materiał na wielki film w hollywoodzkim stylu. A nawet na kilka filmów. Konspiracja, dobrowolny pobyt w Auschwitz, śledztwo, proces i męczeńska śmierć doczekały się już wielu prac. Płużański idzie jednak dalej i w swojej najnowszej książce kieruje snop światła na oprawców Pileckiego. Tych, którzy go prześladowali, sądzili, zabili. Z relacji, rozmów, dokumentów powstaje porażająca układanka zbrodni. Płużański, jak nieustraszony zagończyk, podąża tropem prześladowców. Ujawnia nazwisko kata – Piotr Śmietański,
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze