Marsz na Europę

CYWILIZACJA \ Na marginesie „Eurodżihadu” Marcina Wolskiego

Marcin Wolski napisał „Eurodżihad” w roku 2007. Na długo przed tym, zanim powstało ISIS, zwane obecnie al-Daesh, zanim na terytorium Iraku i Syrii wyrosło całe islamskie państwo – kalifat, który za oficjalny cel stawia sobie eksterminację cywilizacji zachodniej i ustanowienie w świecie nowego ładu opartego na słowie proroka Mahometa. Czytelnicy obecnego wydania tej powieści przecierają ze zdumienia oczy, mówiąc sobie półgłosem: „Skąd ten facet wiedział, że takie rzeczy wydarzą się w Europie, i to w tak niedługim czasie?” W istocie niektóre sceny z „Eurodżihadu” przywodzą na myśl zatrważające obrazki telewizyjne, które wszyscy mamy jeszcze przed oczami: krew płynącą ulicami Paryża, strzały, lecące na bruk kawałki szkła z witryn sklepowych, okrzyki przerażenia, odgłosy serii z broni automatycznej wymierzonej w przypadkowe ofiary. Zamach na „Charlie Hebdo” i atak na klub muzyczny Bataclan to dwie ponure klamry islamskie, z których jedna otworzyła, a druga zamknęła rok
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze