Adonis, syn Apolla

Filmy o bokserach mogą być krzepiące lub ponure. Fighter idący do góry daje szansę na film radosny, póki nie pojawią się faule, kontuzje, stronniczy sędziowie, aż nie ożyją demony wewnętrzne. Eksmistrz żyjący w sławie i dostatku to temat na inną opowieść niż starzec zrujnowany fizycznie i socjalnie.

W legendarnym „Rockym” z 1976 r. outsider (Stallone) dostał szansę walki z mistrzem Appollo Creedem (Carl Weathers) i wziął wszystkie lewe – sportowe i życiowe. Zmierzyli się znów, zaprzyjaźnili i stoczyli walkę, której nikt nie obejrzał. Rocky, walcząc w Moskwie, uczył Sowietów fair play, ale potem sekundując Creedowi w narożniku, pozwolił, by kumpla zatłuczono na
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: