Po jasnej stronie nocy

Maciej Parowski \ Film

Sześć lat temu pisałem tu o innym filmie Mrozowskiego – „Bad Boys. Cela 425”. Autor wszedł do celi, by asystować w więziennym życiu i duchowej przemianie, jakiej podlegają tytułowi źli chłopcy. Pozwolił im się wygadać, dochodzić przyczyn upadku; może trochę przyspieszył ich etyczne refleksje. Ale powstał film szczery i przywracający wiarę w możliwość poprawy.  „Autorki” pokazane z powodzeniem na tegorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym to wyższa szkoła humanistycznego podejścia i reedukacyjnej terapii. Cztery pensjonariuszki zakładu karnego w Krzywańcu biorą oto los w swoje ręce również w sensie artystycznym. Reżyser proponuje, by te dziewczyny po upadku – mające na koncie upodlające przejścia z narkotykami, prostytucją, utratę praw rodzicielskich i kilkuletnie wyroki –  spisały swe doświadczenia. Przed kamerą, w celi, na wybiegu, na trawniku, uśmiechnięte i już niezłomne opowiadają o swoim życiu i borykaniu się ze słowem. Każda emanuje innym typem uroku, ale jak „
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze