Czarna plamka na obrazie

Wkroczyli na scenę równocześnie; przy „Niewinnych czarodziejach” i „Nożu w wodzie” pracowali wspólnie. W pierwszym obaj ładnie zapisali się na ekranie. Kilkanaście lat potem zawitali do DKF Kwant warszawskiej Riviery. Jednakowo ubrani – granatowe marynarki, jasne spodnie, różniły ich tylko fulary. Mówili ze studentami o „Chinatown”, „Lokatorze”, może „Tess”.

Nasi eksportowi reżyserzy – Polański i Skolimowski – niezrywający z krajem kontaktu. Polański miał więcej szczęścia. Po stanie wojennym pokazano nawet jego „Dziecko Rosemary”, rzekomo satanistyczne – choć film bada fenomen cyrografu, ale go nie opiewa. Skolimowski dłużej czekał na premierę „Rąk do góry” (pożegnania stalinizmu), które po 13 grudnia i tak zdjęto z ekranów. Na początku lat 70. urzekał „Na samym dnie”, zadziwił „Królem, damą, waletem” i kontakt się urwał. Aż do pospiesznego „Sukces jest najlepszą zemstą” i wysilonego „Ferdydurke”.
Skolimowski kręci rzadziej, robi kino chłodniejsze, rozpisane na niewielu bohaterów.  „Rysopis”, „Bariera” i „Walkower” były właśnie takie, nie inaczej jest z ostatnią robotą – „Czterema nocami z Anną”, „Essential Killing”, „11 minutami”. Mamy w nich ludzkie bile wyjęte z tła, chodzi o koncept, o tezę. Jest w tym, owszem, wyrazistość, trudniej dostrzec rodzajowy zapis określonej kultury.
„11 minut”, film warsztatowo zręczny, dzieje się w Warszawie. Mimo rozpoznawalnych szczegółów (Pałac Kultury, plac Grzybowski, Most Poniatowskiego) jest to przestrzeń kosmopolityczna, po której poruszają się typy ograniczone do metek. Lubieżny reżyser (Dormer), stropiona aktorka (Chapko), zazdrosny nie bez powodu mąż (Mecwaldowski), taternik (Głowacki), malarz (Nowicki), dziewczyna z psem (Ude), jej chłopak (Książkiewicz), sprzedawca hot-dogów (Chyra), diler (Ogrodnik), ofiarna lekarka pogotowia (Buczek), zakonnice… Skolimowski powtarza tu i modyfikuje metodę z „Na skróty” Altmana, „Timecode” Figgisa, „Zero” Borowskiego. 
Po wielekroć...
[pozostało do przeczytania 29% tekstu]
Dostęp do artykułów: