Czarna plamka na obrazie

Wkroczyli na scenę równocześnie; przy „Niewinnych czarodziejach” i „Nożu w wodzie” pracowali wspólnie. W pierwszym obaj ładnie zapisali się na ekranie. Kilkanaście lat potem zawitali do DKF Kwant warszawskiej Riviery. Jednakowo ubrani – granatowe marynarki, jasne spodnie, różniły ich tylko fulary. Mówili ze studentami o „Chinatown”, „Lokatorze”, może „Tess”.

Nasi eksportowi reżyserzy – Polański i Skolimowski – niezrywający z krajem kontaktu. Polański miał więcej szczęścia. Po stanie wojennym pokazano nawet jego „Dziecko Rosemary”, rzekomo satanistyczne – choć film bada fenomen cyrografu, ale go nie opiewa. Skolimowski dłużej czekał na premierę „Rąk do góry” (
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: