Jak dobrze wydać 130 mld złotych

Dzisiejsi decydenci patrzą na sprawy zakupów dla wojska w kategoriach jednej kadencji. Oczywiście w czasie jednej kadencji można przeprowadzić przetarg, ale nie da się zbudować potencjału przemysłowego, który przez dekady stanie się znaczącym elementem systemu obronnego. Tymczasem Polska gospodarka stoi przed wielką szansą

W 1936 r., gdy u steru polityki gospodarczej II Rzeczypospolitej stał Eugeniusz Kwiatkowski, ówczesny wicepremier do spraw ekonomicznych i jednocześnie minister skarbu, zainicjowano powstanie Centralnego Okręgu Przemysłowego. Słowo „okręg” nie oddaje jednak skali zjawiska, obszar COP zajmował bowiem 15 proc. terytorium kraju, obszar COP zamieszkiwało 18 proc. ludności II RP, niemal 6,5 mln osób. 
Obok portu w Gdyni COP był największym przedsięwzięciem ekonomicznym Polski w tamtym czasie. Okręg obejmował tereny obecnego województwa świętokrzyskiego, podkarpackiego, lubelskiego, małopolskiego oraz części mazowieckiego. Wybór lokalizacji nie był przypadkowy – okręg miał pozostawać poza zasięgiem sowieckiego i niemieckiego lotnictwa. Nikt nie przypuszczał wtedy, że zasięg samolotów wzrośnie niemal równie szybko jak apetyty terytorialne naszych sąsiadów. 
Niespełnione nadzieje 
Założeniem tej ogromnej inwestycji było przede wszystkim uprzemysłowienie rolniczego dotychczas kraju, zmniejszenie bezrobocia, rozbudowa potencjału ekonomicznego Polski. Na ten cel przeznaczono w latach 1937–1939 niemal 60 proc. wydatków inwestycyjnych. Dzięki temu powstały istniejące do dziś zakłady, jak choćby Stomil w Dębicy, nazywany wtedy Fabryką Gum Jezdnych „Stomil”, czy miasto Stalowa Wola. Prace rozpoczęto z wielkim rozmachem w wielu miejscach jednocześnie (dzięki COP zatrudnienie znalazło 100 tys. osób), budując fabryki i całą związaną z przemysłem infrastrukturę.
Niestety, wybuch wojny pokrzyżował śmiałe plany inżyniera Kwiatkowskiego i elit tamtej epoki. COP powstał jedynie fragmentarycznie i nie przyczynił się...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: