Alternatywy 3

Wartka akcja, nieźle zarysowane realia, kilka brawurowych pomysłów czynią lekturę atrakcyjną

Do niedawna, jako autor powieści z gatunku historii alternatywnej, czułem się na rynku polskim (nie licząc prekursorskiego Macieja Parowskiego z jego „Burzą”) cokolwiek osamotniony. Owszem, powstało trochę powieści, samo Narodowe Centrum Kultury wydało ich kilkanaście, jednak w większości przepadków, nawet przy autorach tak renomowanych jak Jacek Dukaj czy Szczepan Twardoch, alternatywność bywa przeważnie pretekstem lub jednym z elementów. Tymczasem klasyczna powieść tego gatunku wymaga czytelnego elementu zmiany, a następnie precyzyjnego opisu historycznego procesu. Stąd radość z trzech utworów Konrada T. Lewandowskiego, które z pewnym opóźnieniem ostatnio wpadły mi w ręce. Są to tomy „Utopie” oraz „Orzeł bielszy niż gołębica”. W „Utopiach” znajdziemy dwie mikropowieści, z których pierwsza, „Wysłanniczka bogini”, opowiada o reakcji pogańskiej w Polsce po załamaniu państwa pierwszych Piastów. Wyjściem staje się pogański sojusz Wielkopolan, Mazowszan, Prusów Pomorzan i Połabian, moim zdaniem tyleż egzotyczny, co nierealny. Bardziej prawdopodobna jest historia królowej Joanny d’Arc, w której Dziewica Orleańska, zamiast ruszyć pod Compiegne i wpaść w łapy Anglików, a potem na stos, udaje się do Czech walczyć z Husytami. Tam wpada w orbitę Polski Jagiełły, w której wciąż żyje królowa Jadwiga, a jej syn, 20-letni  Władysław, spłodzony pod Grunwaldem (zamiast bitwy, do której dzięki akcji Andegawenki nie doszło) szykuje się do przejęcia podwójnego tronu po ojcu, aspirując też do korony Czech i Węgier. Wartka akcja, nieźle zarysowane realia, kilka brawurowych pomysłów czynią lekturę atrakcyjną.
Podobne walory można  znaleźć w „Orle bielszym niż gołębica”, rozgrywającym się w latach 60. XIX stulecia. Przyznam, że powstanie styczniowe wydawało mi się dotąd fatalnym miejscem na zwrotnicę czasu. Było nie do wygrania. Chociaż... u Lewandowskiego...
[pozostało do przeczytania 25% tekstu]
Dostęp do artykułów: