Lejzorek, Marian Srogi i monsuny

Miał rację Lejzorek Rojtszwanc, któremu Ilia Erenburg włożył w usta słynną maksymę, że jak zwalniają, to znaczy, że będą przyjmować. Po roku od wybuchu afery podsłuchowej zwolniono z rządowej roboty kilku gości, aby na pokład mocno już przeciekającej łajby zaprosić następnych

Łajba może dość prędko pójść na dno, trzeba więc płynąć tak szybko, ile ma się pary, nie dziwi więc nominacja na ministra sportu mistrza olimpijskiego w wioślarstwie. Problem polega na tym, że mistrz Adam może nawet sobie żyły wypruć, ale i tak nic z tego nie będzie, bo sternik (sterniczka) wybrał zły kurs i rafy coraz bliżej.
Niektórzy z partii rządzącej są dalekowzroczni i już szykują się do przeskoczenia na łajby ratunkowe – a to do kapitana Kukiza, a to do kapitana Petru. Rzecz w tym, że obie łajby dopiero są w budowie. Dodatkowo zdaje się, że łajba pana Petru, pomocnika Komorowskiego w wyborach, wcześniej „przynieś, wynieś, pozamiataj” u Balcerowicza, zaczęła się rozsypywać, zanim  na dobre skończono jej budowę. Pan Petru ma obok obciachowych – jak dla mnie – postliberalnych poglądów niewątpliwie jedną wielką zaletę – imię. Ale Kalisz też jest Ryszard, a o sejmie przyszłej kadencji może tylko pomarzyć.
Rządowej łajbie nie pomoże więc nawet najbardziej doświadczony wioślarz, ale ponieważ owa jednostka pływająca tonie i będą ofiary, potrzebny jest lekarz. Stąd zapewne obecność doświadczonego chirurga profesora Mariana. Rozpoczął z przytupem od stwierdzenia, że u niego w szpitalu  pielęgniarki, które zastrajkowałyby – jak te z Wyszkowa – wyleciałyby od razu z roboty. Cóż, Marian Srogi! Tyle że łatwiej jest trzymać szpital żelazną ręką, zwłaszcza gdy zapewni się tamtejszym pracownikom przyzwoite pensje, a więc zlikwiduje w zarodku przyczyny potencjalnego strajku, niż być ministrem, który musi mieć jednak większą empatię i słuch społeczny. Zdaje się, że Marian Srogi ma go tyle, ile główna rządząca partia – czyli mniej niż zero.
Platforma...
[pozostało do przeczytania 36% tekstu]
Dostęp do artykułów: