Tu jest Polska!

Można powiedzieć, jak kiedyś Antoni Słonimski, „Jestem Polakiem, bo tak mi się podoba!” i można wołać „Tu jest Polska”, jeśli żywi się takie przekonanie, jeśli podzielają je inni obok nas i jeśli oznacza to bezinteresowne poświęcenie i ryzyko. To tak jak podniesienie na polu bitwy sztandaru mimo braku dystynkcji chorążego, jak przejęcie przez majtka sterów statku, którego dowództwo poległo.

W historii naszego narodu prawie zawsze mniejszość musiała w chwilach dziejowych działać w imię większości. Tak było w powstaniach – najszlachetniejsi walczyli i ginęli, większość dekowała się, niektórzy kolaborowali.

Czy Leonidas w Termopilach, mimo że było z nim tylko 300 Spartan, miał prawo zawołać: „Tu jest Sparta”, czy można było odmówić hasła „Tu jest Polska” strajkującym robotnikom Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r.? Patriotyzm nie rodzi się z nadania, nie ustala się go w referendum.

Odwrotnie, w obliczu zła i tragedii mamy prawo i obowiązek wołać np. 11 września 2011 r.: „Wszyscy jesteśmy nowojorczykami!” czy 10 kwietnia roku ubiegłego czuć się tak, jakbyśmy wszyscy byli pasażerami Tu-154. Tam była Polska!
[pozostało do przeczytania -2% tekstu]
Dostęp do artykułów: