Gdybym był Dudą...

Powiedziałbym na wstępie debaty:
„Szanowny panie prezydencie. Możemy naturalnie zadawać sobie pytania, odpowiadać na nie i robić nawzajem uszczypliwości, ale nie ma to większego sensu. To, co może pan powiedzieć Polakom, winno sprowadzić się do przedstawienia rachunku z pięciu lat pana prezydentury i ośmiu lat rządów Platformy Obywatelskiej, której jest pan wykwitem.
Wielu godzin trzeba by było, aby wymienić wszystkie złamane obietnice i nierozliczone afery. Mógłbym wyliczać niezliczone przykłady niegospodarności pańskiej formacji, łamania prawa, a nade wszystko pytać o stan kraju po waszych rządach. Co się stało z miliardami euro, które napłynęły z Unii? Gdzie są nasze stocznie
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: