Nie ufam sondażom

Jaki będzie wynik zbliżających się wyborów? Zależy to od wielu zmiennych

Osiem dni po trzęsieniu ziemi w Nepalu wydobyto spod gruzów cztery żywe osoby. To nieprawdopodobna i niezwykle radosna wiadomość. Pamiętam z lat 70. górnika Piontka wydobytego z zawału po siedmiu dniach. Pisano wtedy, że to granica możliwości organizmu ludzkiego bez jedzenia i picia. Okazuje się, że nie. Wola przeżycia może łamać biologiczne ograniczenia. Smutne tylko, że zapomnieliśmy o dwóch górnikach, do których od wielu dni próbują dokopać się polscy ratownicy. 
Piszę o cudzie w Nepalu, bo ciekaw jestem, czy zasada prymatu psychiki i ducha nad materią dotyczy również narodów. Polska poraniona do trzewi, nieomalże śmiertelnie zraniona przez niemieckich nazistów i bolszewików, Rzeczpospolita pozbawiona większej części patriotycznej elity musi zdobyć się na potężny wysiłek. Musi zrzucić z siebie rządy zwolenników idei Księstwa Warszawskiego. Musi, bo inaczej zginie. Nie wśród wybuchów i wojennych rzezi. Zaduszona konformizmem, zdradą i obojętnością. Dogorywając wśród biało-czerwonych kotylionów i uroczystych obchodów patriotycznych. Opuszczona przez kolejne miliony wyrzuconych z kraju rozpaczą. 
Polska z prezydentem, którego przeszłości nie rozumiemy, otoczonym postsowiecką generalicją, głosującym za istnieniem zbrojnego ramienia Moskwy – taka Polska coraz mniej będzie ojczyzną dla polskich patriotów. Kim jest Bronisław Komorowski? Budowany przez lata wizerunek siermiężnego, ale poczciwego wuja został ostatnio naruszony kilkoma wystąpieniami prezydenta, w których starał się ryczeć na swoich oponentów. Dla mnie pobłażliwe traktowanie Bronisława Komorowskiego to nieporozumienie. Pomijam już wielokrotnie opisywane w „Gazecie Polskiej” niejasne sytuacje z lat 80. i powiązania z ludźmi systemu komunistycznego. Bronisław Komorowski nie jest prostackim swojakiem. Afera marszałkowa, która powinna położyć kres jego publicznej działalności, jeśli w ogóle...
[pozostało do przeczytania 40% tekstu]
Dostęp do artykułów: