Szara godzina

Druga połowa lat 50. okazała się okresem przebudzenia narodowego, narastającej debaty między organicznikami a zwolennikami ewentualnej insurekcji

Z dzieciństwa pamiętam określenie „szara godzina”. Była to pora, kiedy już zachodziło słońce, ale jeszcze nie zapadł zmrok. Nie wolno było zapalać światła, a cały dom wydawał się tajemniczy, wręcz groźny. Taką szarą godziną w dziejach Polski były lata 1856–1863, atrakcyjnie opisane przez Barbarę Petrozolin-Skowrońską w pracy „Przed nocą styczniową”. Opowiada ona o ewolucji postaw polskiego społeczeństwa od stanu uśpienia po kolejny zryw powstaniowy. Wykrwawione powstaniem listopadowym, późniejszymi represjami i Wielką
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: