„Suomi”, bliny i Mannerheim

Finlandia na tyle długo była trzymana za twarz przez rosyjskiego niedźwiedzia, że przejęła część jego zwyczajów

Przyleciałem do Helsinek. Wiedziałem, dokąd jadę. Do stolicy kraju, który najbardziej ze wszystkich państw tzw. starej Unii doświadczył rosyjskiego buta. Dla przypomnienia: owa „stara Unia” składa się z 15 krajów, które bądź utworzyły EWG, bądź do niej i jej nieodrodnej córy UE dołączyły do 1995 r.
„Suomi” byli od średniowiecza pod władzą butnych sąsiadów Szwedów, ale na początku XIX w. zamienił fiński stryjek szwedzką siekierkę na jeszcze gorszy, bo rosyjski, kijek. W 1809 r. rosyjski car spuścił lanie szwedzkiemu królowi, wziął Finlandię jak swoją, a po trzech latach nawet przeniósł stolicę z Turku do Helsinek właśnie. Nie było zatem Finlandii – jak Polski – na mapie Europy, ale jednak Finom było lżej niż nam. Lżej, bo na przykład po pół wieku ruskiej okupacji zastąpili ruble własnymi „markkami”. To w naszej Polszcze nie było możliwe. Ba, nawet ich hymn narodowy „Maamme”, czyli „Nasz kraju (lądzie)” powstał po blisko 40 latach rosyjskiego zaboru i został oficjalnie wykonany.
Tutaj w każdym mieście, nie tylko w Helsinkach – co widzę na własne oczy – jest pomnik marszałka Carla Gustafa Mannerheima. Najpierw jako generał tworzył on zręby fińskiej armii, a potem już jako bohaterski marszałek bronił ojczyzny przed Armią Czerwoną w latach 1939–1940. Dla Finów Rosja to jednak nie tylko historia, ale też współczesność. To właśnie „Suomi” mają aż 1600 kilometrów granicy z Federacją Rosyjską. To właśnie ten kraj ma najdłuższą wschodnią granicę Unii Europejskiej – Polska jest na drugim miejscu...
Finlandia uzyskała niepodległość po wiekach zależności od Szwedów i po 110-letniej okupacji rosyjskiej. Miała ją trochę więcej niż dwie dekady, potem została zmuszona do odstąpienia części swojego terytorium Związkowi Sowieckiemu i prowadzenia polityki swoistego „niedrażnienia” Moskwy. Stąd modne za Urho Kekkonena, sternika...
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: