O nadziei... bez bólu

Z bliska \ Jan Pospieszalski

Znajomy, poszukując używanego dostawczego samochodu, sprawdził kilka ofert. Za każdym razem najpierw słyszał o zaletach wystawionego do sprzedaży egzeplarza, a gdy zadawał pytanie: „Skoro to tak dobry samochód, dlaczego pan sprzedaje?”, dowiadywał się, że powodem jest likwidacja firmy i wyjazd za ganicę. „Brak perspektyw, nie stać mnie, by dokładać” – mówi przedsiębiorca z branży budowlanej. „Panie, straciłem nadzieję, że coś tu się zmieni” – skarży się inny. „Dłużej nie dam rady” – przyznaje kolejny z rezygnacją w głosie. Czyżby wszyscy oni to nieudacznicy, którzy nie potrafili się odnaleźć w regułach „zielonej wyspy” Tuska? Skąd taki pesymizm? Oprócz różnych wskaźników zadowolenia i optymizmu, które podparte są mniej lub bardziej wiarygodnymi badaniami, istnieje test, który więcej mówi o klimacie i nastrojach społecznych niż najlepsze diagnozy uczonych profesorów.  Tym, co dobrze odzwierciedla klimat społeczny, jest wskaźnik urodzeń. Polska niestety jest w stanie
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze