Bondowie z PRL-u

Dodano: 08/10/2014

„Służby specjalne” \ Profesjonaliści, których nie było

Media rzadko zauważają najważniejszy wymiar likwidacji WSI – stworzono szansę na przecięcie niejawnych wpływów, jakie mieli w Polsce wyszkoleni w ZSRS oficerowie służb specjalnych – z płk. Andrzejem Kowalskim, b. szefem Służby Kontrwywiadu Wojskowego, rozmawia Magdalena NowakNa ekrany wszedł kontrowersyjny film „Służby specjalne” w reżyserii Patryka Vegi. Czy zauważył Pan w nim tezy dyskusyjne z Pana punktu widzenia? Tak, kilka. Pierwsza to opinia, jakoby likwidacja w 2006 roku WSI oznaczała rozwiązanie profesjonalnej służby specjalnej. W kulturze masowej oficer takiej służby jest wcieleniem Jamesa Bonda, mimo że każdy może znaleźć wiele publikacji, także filmów, które pokazują prawdziwe oblicze służb. Służby specjalne powszechnie kojarzą się więc z morderstwami, wymuszeniami, szantażami, strzelaninami i obowiązkowym ostrym seksem. Taki jest też ich obraz w tym filmie. Jeżeli takimi służbami były WSI, to tym bardziej trzeba było je rozwiązać, a
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze