Niesamodzielna premier w potrzasku

„Kierownik pojechał do Brukseli i na wszystko położył laskę” – tak sami działacze PO podsumowują politykę Donalda Tuska względem własnej partii. Nowa premier zaś jest zbyt słaba, by samodzielnie podołać utrzymaniu rządu do następnych wyborów. Czy będzie musiała oprzeć się na Bronisławie Komorowskim?

„Newsweek” obwieścił polityczny rozwód nowej premier i jej poprzednika. Powodem ochłodzenia stosunków między nierozłącznym niegdyś duetem politycznym miałoby być to, że Ewa Kopacz ściągnęła do rządu Grzegorza Schetynę. W odpowiedzi na zachowanie Kopacz Tusk miał powiedzieć, że nowa premier po swoim pierwszym wystąpieniu podczas prezentacji rządu była załamana. – Facet przez siedem lat nie dał się nikomu nagrać i nagle taka wtopa? Bez żartów. Ewa uważa, że to zemsta za wzięcie na pokład Schetyny i tekst wygłoszony podczas prezentacji rządu – opisywał rozmówca „Newsweeka”.
Jednak niektórzy nasi rozmówcy uważają, że było odwrotnie: Tusk wcale nie zaszkodził Kopacz. Ich zdaniem słowa te mógł wypowiedzieć specjalnie po to, by wzbudzić litość wobec brutalnie atakowanej kobiety, która podczas pierwszego wystąpienia w roli premiera była stremowana.
Dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, nie wierzy, by między Tuskiem a Kopacz powstał rozbrat. – Moim zdaniem przekaz tekstu w „Newsweeku” był dokładnie taki, jakiego potrzebowała Ewa Kopacz, która musi teraz prezentować się jako osoba niezależna. Zresztą jeśli faktycznie byłoby tak, że obecny premier kłóci się z poprzednim, to świadczyłoby o totalnym rozkładzie państwa. Nie wierzę też w to, by działał duet Komorowski–Kopacz. Gdyby tak było, to Schetyna zostałby szefem MSW – stwierdza.
To „Donaldzie” było niesmaczne
Czy ochłodzenie stosunków to faktycznie aż „rozwód”, czy też może tylko „separacja”? I kto wobec tego rządzi w Platformie Obywatelskiej? Zapytaliśmy o to europosła partii rządzącej Tadeusza Zwiefkę. – Ewa Kopacz i Donald Tusk nadal są w tej...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: