Dwa dni pełne bluesa

Tegoroczna dwudniowa Rawa Blues niejako nawiązuje do swojej tradycji sprzed lat, kiedy to pierwsze edycje trwały zwykle kilka dni. W 1993 r. po raz ostatni spędziliśmy w Spodku dwa dni pełne bluesa

Tym razem blues (ale i gospel) rozbrzmiewać będą na katowickim festiwalu w dwóch miejscach. Pierwszego dnia w nowej, wspaniałej sali koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, mieszczącej 1800 widzów. Jej akustyczne walory z zachwytem zarekomendował już Krystian Zimerman, który odbył w niej próbę.
– Chcę pokazać, że w bluesie są również wirtuozi, a najlepiej do tego nadaje się dobra, akustyczna sala – wyznaje Irek Dudek. Swoje artystyczne resume, po części pod hasłem jubileuszu 30-lecia, Shakin’ Dudi, zaprezentuje z symfonicznym rozmachem z udziałem orkiestry pod dyrekcją Krzesimira Dębskiego. Tego wieczoru wystąpi też amerykański bluesman Eric Bibb. – Zaprezentujemy wykonawców w sposób akustyczny, pokazując ich wirtuozerię, to, że dźwięk nie zależy od wzmacniacza, od gitary elektrycznej, ale od palców; że wokal może być niczym nieprzytłumiony, żadną mocną sekcją; że można grać fortissimo, piano, co w takiej sali wyjdzie, a w Spodku niekoniecznie.
Ale bez Spodka nie ma Rawy. Tam drugiego dnia festiwalu czeka na nas bogaty program. Początek na konkursowej scenie już przed południem, a koniec blisko północy. 
– Będzie w tym roku gospel, ale taki, który wyszedł już z pewnych ram, ponieważ Blind Boys of Alabama współpracują nawet z gwiazdami pop, są przez nie zapraszani do nagrań czy na koncerty. Natomiast Robert Randolph stosuje pedal steel gitar –  instrument, który na południu Stanów Zjednoczonych wykorzystywany był podczas mszy zamiast organów. Wiedziałem, że na tym „miękkim“ instrumencie można świetnie harmonizować, ale nie sądziłem, że da się zagrać na nim tak ostro, jak robi to właśnie Robert Randolph. On gra na tej gitarze jak Jimi Hendrix – rekomenduje Irek Dudek. Do zagranicznych wykonawców dołączą...
[pozostało do przeczytania 11% tekstu]
Dostęp do artykułów: