Marek Jakubowski

W ostatni weekend września katowickie sceny NOSPR i Spodka były wypełnione bluesem w różnych odmianach. O podsumowanie tegorocznej imprezy poprosiliśmy dwóch nestorów Rawy Blues, cenionych dziennikarzy muzycznych, którzy z festiwalem są związani praktycznie od jego początku: Marka Jakubowskiego i Ryszarda Glogera. Marek Jakubowski Kogo nie było na Rawie – niech żałuje Ten wyjątkowy festiwal zawierał dwa edukacyjne w swoim założeniu spotkania z Tinsleyem Ellisem. Artysta posługując się instrumentem opowiadał o swojej drodze do bluesa, wprowadził w tajniki swojej gitarowej gry, mówił o pasji życia w świecie ukochanej muzyki. W sali NOSPR zagrał znakomity i unikalny pod względem brzmienia duet Martin Harley & Daniel Kimboro – dwóch wokalistów z akustycznymi gitarami i kontrabasem....
W ostatni weekend września katowickie sceny NOSPR i Spodka były wypełnione bluesem w różnych odmianach. O podsumowanie tegorocznej imprezy poprosiliśmy dwóch nestorów Rawy Blues, cenionych dziennikarzy muzycznych, którzy z festiwalem są związani praktycznie od jego początku: Marka Jakubowskiego i Ryszarda Glogera. Marek Jakubowski Kogo nie było na Rawie – niech żałuje Ten wyjątkowy festiwal zawierał dwa edukacyjne w swoim założeniu spotkania z Tinsleyem Ellisem. Artysta posługując się instrumentem opowiadał o swojej drodze do bluesa, wprowadził w tajniki swojej gitarowej gry, mówił o pasji życia w świecie ukochanej muzyki. W sali NOSPR zagrał znakomity i unikalny pod względem brzmienia duet Martin Harley & Daniel Kimboro – dwóch wokalistów z akustycznymi gitarami i kontrabasem....
Rawa Blues ma w pewnym sensie charakter edukacyjny. I żeby dobrze zrozumieć bluesa, żeby nim zarazić młodych, trzeba przyjść na Rawę. Tam nie ma żadnego piwa, żadnych dopalaczy... Jest wszystko bardzo czysto podane, jest spokój, są bardzo dobrzy wykonawcy, grający na bardzo dobrym sprzęcie – zaręcza Irek Dudek Na tegorocznej Rawie Blues, w 20. rocznicę śmierci wokalisty grupy Dżem Ryśka Riedla, specjalny program przygotowała grupa śląskich muzyków, m.in. Krzysztof Głuch, Andrzej Rusek, Michał Giercuszkiewicz, Irek Dudek i Sebastian Riedel pod wodzą gitarzysty i kompozytora Leszka Windera. Festiwal ma swoich wiernych fanów od dziesiątków lat. Ci, którzy kiedyś przychodzili na pierwsze edycje Rawy, teraz przyprowadzają swoje dzieci, a nawet wnuki. – Rawa Blues jest przychylna dla rodzin...
Tegoroczna dwudniowa Rawa Blues niejako nawiązuje do swojej tradycji sprzed lat, kiedy to pierwsze edycje trwały zwykle kilka dni. W 1993 r. po raz ostatni spędziliśmy w Spodku dwa dni pełne bluesa Tym razem blues (ale i gospel) rozbrzmiewać będą na katowickim festiwalu w dwóch miejscach. Pierwszego dnia w nowej, wspaniałej sali koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, mieszczącej 1800 widzów. Jej akustyczne walory z zachwytem zarekomendował już Krystian Zimerman, który odbył w niej próbę. – Chcę pokazać, że w bluesie są również wirtuozi, a najlepiej do tego nadaje się dobra, akustyczna sala – wyznaje Irek Dudek. Swoje artystyczne resume, po części pod hasłem jubileuszu 30-lecia, Shakin’ Dudi, zaprezentuje z symfonicznym rozmachem z udziałem orkiestry pod dyrekcją...
Tegoroczna dwudniowa Rawa Blues (10–11 października) odbędzie się jak zwykle w hali Spodka oraz w nowo otwartej sali Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. Te dwa jakże różne miejsca połączy muzyka, której źródłem są bluesowe nuty, a istotą improwizacja i zawarta w przekazie specyficzna emocjonalność Sięgnijmy do historii i przypomnijmy, że bodaj pierwszym wydarzeniem w zdobywaniu sobie miejsca przez bluesa i szerzej – afroamerykańską muzykę – na salonach stały się prezentacje w nowojorskiej Carnegie Hall. Tam w 1938 r. odbył się pierwszy, legendarny koncert From Spirituals to Swing, w którym wystąpili m.in. bluesmen Big Bill Broonzy oraz pianiści boogie-woogie Albert Ammons, Pete Johnson i Meade Lux Lewis. Sześć lat później w Los Angeles zorganizowano pierwszy...
Staram się realizować moje założenie prezentacji szeroko rozumianych wykonawców bluesa, nie tylko uznanych na rynku, ale i tych, którzy dopiero wchodzą z interesującymi propozycjami. Rawa jest otwarta na różne kierunku bluesa.   Czy kiedy zaczynałeś organizować ten festiwal, spodziewałeś się, marzyłeś, że będzie trwał już czwartą dekadę?   Marzyłem i wiedziałem, że festiwal będzie trwał i się rozwijał. Ale oczywiście kiedy zaczynałem go organizować w innej rzeczywistości społecznej, politycznej, bardzo chciałem, żeby stał się międzynarodowy. I tak się stało, marzenia się spełniły.   Dotychczasowa historia festiwalu jest dla Ciebie w jakimś sensie zobowiązująca?   Oczywiście. Pierwszy etap Rawy był ogólnopolską prezentacją tego, co się z bluesem dzieje w Polsce...
Czuję się artystą. Muszę robić coraz więcej, żeby przekonać siebie, że wzniosłem muzykę na wyższy poziom. Muzyka jest jak niedokończony interes, nieustannie domaga się dopełnienia   To prawda, że harmonijka była Twoim pierwszym instrumentem?   Tak, rzeczywiście.   Czy byli jacyś muzycy, którzy stanowili dla Ciebie pierwszy impuls, aby pójść w ich ślady?   Nie było takiego muzyka, który by mnie inspirował, był impulsem do zajęcia się muzyką. Grałem gospel w zespole The Southern Sun mojego ojca. Zacząłem, gdy miałem siedem lat, i byłem w nim do 13. roku życia. Najpierw przez dwa lata śpiewałem, potem doszła gra na gitarze. Tak zaczęła się moja przygoda z muzyką.   A Ornette Coleman i Jimi Hendrix?   Jestem starszy od Hendriksa. Nigdy go nie...
Mówi o sobie: „Staram się być artystą bluesa, chcę opowiadać ciekawe historie”. Nie pije, nie pali, żonaty od 30 lat, ojciec dwóch córek. Jedna z nich, Cassie, jest już znana na muzycznej scenie. Nie pasuje do stereotypu bluesmana.   Urodził się w Chicago, wychował w Denver w Kolorado. W młodości zaczął grać na bandżo, które stało się uwielbianym przez niego instrumentem, a następnie na harmonijce i gitarze. Był basistą w zespołach rockowych. Po rozstaniu z muzyką w 1977 r. zajął się sprzedażą antyków i trenowaniem drużyny kolarskiej. Powrócił po 20 latach. Od sukcesu albumu „White African” z 2001 r. mówi się o nim jako o wizjonerze bluesa, ale też o bluesmanie głęboko sięgającym do afrykańskich źródeł tej muzyki.   Co skłoniło Cię do wejścia tak głęboko w historię kultury...
Nasz album „And Still I Rise” zawiera podstawowe elementy muzyki amerykańskiej, bo nie ma takiej formy amerykańskiej muzyki popularnej, która nie zawdzięczałaby czegoś afroamerykańskiej tradycji muzycznej – od jazzu, przez rock, country, do bluegrass.   Zespół jest bardzo „świeżym towarem” na rynku. Każdy z was ma własne bogate doświadczenia muzyczne. Bill, jesteś weteranem w tym gronie, wokalistą i multiinstrumentalistą, ale uczestniczysz w szerokiej działalności muzycznej. Kenny „Beedy-Eyes” Smith to syn perkusisty, znanego m.in. z zespołu „Ojca chicagowskiego bluesa” Muddy Watersa. Junior Mack to osoba z ogromnym dorobkiem sesyjnego gitarzysty. Harmonijkarz Vincent Bucher gra różnorodną muzykę, od bluesa poprzez pop do muzyki afrykańskiej. Bruno Wilhelm to z kolei muzyk jazzowej...
– Jest coś w mieszance bluesa, rocka i country, co jest częścią naszej kultury, i to właśnie jest punktem odniesienia dla naszej muzyki – mówi Shannon Koehler, perkusista grupy The Stone Foxes.   Ten zespół wymyka się dotychczasowym standardom programowym Rawy Blues. Bardzo młoda grupa z San Francisco, podchodząca do tradycji bluesa i jego szerokich wpływów z właściwą najmłodszej generacji muzyków energią i świeżością, wystąpi na tym festiwalu po raz pierwszy w gronie uznanych gwiazd.   Będzie to rzadka w Polsce okazja spotkania z wykonawcami pochodzącymi z kalifornijskiego tygla muzycznego, środowiska, którego długa i bogata historia miała wpływ na rozwój wielu nurtów amerykańskiej muzyki popularnej, w tym bluesa. Fani The Stone Foxes, z aprobatą przyjmujący jego trzy...
5 października, podczas festiwalu Rawa Blues, po raz pierwszy w naszym kraju wystąpi Keb’ Mo’. Z jednym z najważniejszych współczesnych artystów bluesa rozmawia Marek Jakubowski .   Zaczynałeś od muzyki calypso jako muzyk sekcji rytmicznej. Jak ważne to było dla budowania Twojego muzycznego świata?   Granie w zespole calypso miało duże znaczenie dla tego, czym zajmuję się obecnie, ponieważ otworzyło mnie na rytmy afrykańskie. To położyło fundamenty pod moją rytmikę. Dzięki temu potrafię dobrze grać z innymi muzykami.   Myślę, że artystycznie wiele zawdzięczasz muzyce wielkiego bluesmena Roberta Johnsona.   Tak, Robert Johnson to bardzo ważna dla mnie postać. Sądzę jednak, że wpływ, jaki na mnie wywarł, nieco się przecenia. Istnieje wielu ważnych dla mnie...
Blues jest kulturą muzyczną zdominowaną przez mężczyzn. Ale przypomnijmy, że to Bessie Smith i inne śpiewaczki tzw. klasycznego bluesa wprowadziły go na scenę amerykańskiej muzyki popularnej i na płyty. A pierwszego nagrania, „Crazy Blues” w 1920 r. dokonała Mamie Smith. Od początku, od 1981 r. na Rawie Blues panie śpiewają i grają bluesa. W pierwszych latach były to nasze wokalistki: Elżbieta Mielczarek, Martyna Jakubowicz i Monika Adamowska z zespołem Joy Band. Dopiero w 1993 r. przyjechała z Chicago zagraniczna gwiazda – Joanna Connor. Rok później prawdziwym wydarzeniem stał się występ królowej bluesa Koko Taylor. W historii Rawy pozostają jeszcze wspaniałe koncerty: Rory Block (2003 r.), Nory Jane Brusso (dwukrotnie, 2006 r. i 2010 r.), Janivy Magness (2007 r.) i Marcii Ball (2011...
„Blues to poważna muzyka”, „blues to nie tylko triada” – twierdzi Irek Dudek, urodzony w 1951 r. w Katowicach, wnuk powstańców śląskich, muzyk, kompozytor, twórca festiwalu Rawa Blues.   Rodzice uprawiali sport, Irka interesowała piłka nożna i pływanie, ale posłali go na lekcje gry na skrzypcach (dwa lata później grywał  w kościele po nieszporach). To jednak nie było to. Mając 14 lat, przypadkiem wszedł w posiadanie harmonijki firmy Hohner, małego-wielkiego instrumentu bluesmanów. W odstawkę poszedł sport i skrzypce – te ostatnie nie na długo, bo sięgnął po nie wkrótce, przy innej muzyce. Oszałamiające wrażenie zrobił na nim w 1965 r. koncert The Animals. Kilka lat grał amatorsko, czasami za kasę, rhythm and bluesa, utwory Hendrixa i Animalsów, w różnych składach....
Rawowym spotkaniom towarzyszyła atmosfera – zgodnie z charakterem kultury popularnej – cokolwiek pozornej wyjątkowości, elitarności i autentyczności obcowania z muzyką prawdziwą w słowach i dźwiękach. To było w marcu 1981 r., w studenckim klubie „Akant” w Katowicach, kiedy jego częsty bywalec, muzyk Irek Dudek rzucił pomysł zorganizowania w Katowicach ogólnopolskiego bluesowego festiwalu. I dwa miesiące później ruszyła Rawa Blues, stając się trzecim w kraju po poznańskim Folk-Blues Meetingu i białostockiej Jesieni z Bluesem (przetrwała do dziś) spotkaniem fanów niezwykle wtedy niszowej w Polsce muzyki. Niewolnicze metafory Widniejąca w nazwie festiwalu, płynąca przez Katowice rzeczka Rawa, nawiązywała symboliką do Missisipi, której wody obmywają obszar Południa Stanów...