Korwin-Mikke, czyli nowy Wazelin Wazelinowicz

Gdy widzimy ideowych młodych ludzi w koszulkach „Bóg, Honor, Ojczyzna”, którzy zapalają znicze dla powstańców warszawskich i Żołnierzy Wyklętych, a potem głosują na Korwina-Mikke, to mamy do czynienia z komedią pomyłek. Tradycja „polityki realnej”, do której odwołuje się Korwin, była skrajnie prorosyjska i zakładała rezygnację z niepodległości. Zwalczali ją zarówno Piłsudski, jak i Dmowski

Korwin jest dziś atrakcyjny dla części młodych jako ktoś, kto atakuje całą klasę polityczną. Do tego wyśmiewa polską i europejską biurokrację oraz lewacką polityczną poprawność.
Kiedy ci sami młodzi słyszą, że Korwin był na bankiecie w rosyjskiej ambasadzie albo wygłosił kolejny pean na cześć Putina, puszczają to mimo uszu, uznając owe słowa za objaw ekscentryzmu polityka. Podobnie przyjmują stwierdzenia o tym, że Jaruzelski lepszy był niż Piłsudski, Powstanie Warszawskie to „kretynizm”, a Żołnierze Wyklęci byli jak… zielone ludzki Putina z Donbasu.
Pewnie po tej ostatniej wypowiedzi czuli się jednak trochę zniesmaczeni. Jeszcze bardziej zapewne po wypowiedziach o Smoleńsku, w których krytykował on rząd Tuska za zbyt… antyrosyjską postawę. „Trochę przegina” – pomyśleli.
Demonstracyjne podlizywanie się carowi
Otóż Korwin wcale nie „przegina” i nie opowiada, co mu ślina na język przyniesie. Każdy z cytowanych poglądów na historię i bieżące wydarzenia jest częścią tradycji politycznej, do której się jawnie odwołuje.
Powstała w 1987 r. Unia Polityki Realnej (początkowo pod nazwą Ruch Polityki Realnej) uznała się za kontynuację tradycji Stronnictwa Polityki Realnej z lat 1905–1923, które wyrosło z tradycji obozu ugodowców, tzw. realistów petersburskich i warszawskich, działających od czasu klęski Powstania Styczniowego.
Pisał o tym Rafał Ziemkiewicz – notabene były rzecznik UPR – w 2011 r. w „Rz”. Stwierdził, że nie rozumie, „dlaczego i po co” Korwin odwołał się w 1987 r. do owej skompromitowanej tradycji. Jak oceniał,...
[pozostało do przeczytania 88% tekstu]
Dostęp do artykułów: