Testament I Rzeczypospolitej

Dlaczego Rosja tak zażarcie walczy o Ukrainę? Co sprawia, że jedne narody słowiańskie pragną żyć w pokoju, a mieszkańcy dawnego Wielkiego Księstwa Moskiewskiego poświęcają dobrobyt na rzecz polityki imperialnej? Dlaczego Stalin panicznie bał się Piłsudskiego, a Putin nienawidził Lecha Kaczyńskiego? O tym wszystkim opowiadam w swojej najnowszej książce „Testament I Rzeczypospolitej”. Testament naszych ojców to przesłanie, że żyjąc razem i współpracując z narodami Europy Środkowej i Wschodniej, możemy zatrzymać rosyjski imperializm.

Nasza solidarność jest bronią groźniejszą niż dywizje pancerne. To właśnie tego najbardziej przestraszył się Władimir Putin w Gruzji w 2008 r. i wtedy zapadł wyrok śmierci na Lecha Kaczyńskiego. Czarnym snem rosyjskich geopolityków jest odtworzenie sojuszu z czasów I Rzeczypospolitej, który przez 500 lat powstrzymywał najazdy ze Wschodu i gwarantował Europie względny pokój. Skłócenie Polaków i Ukraińców doprowadziło do upadku I Rzeczypospolitej i zlikwidowało najbardziej pokojowe państwo Europy. Nie udało się też go odtworzyć po I wojnie światowej, gdyż Ukraina znalazła się pod panowaniem Sowietów. W efekcie mogło dojść do globalnych wojen. Rzeczpospolita bez Ukrainy była zbyt słaba, by obronić się przed dwoma żywiołami: germańskim i rosyjskim, które rozpalały konflikty w środku Europy.

Książkę dedykowałem Lechowi Kaczyńskiemu, gdyż to on, po Józefie Piłsudskim, był kolejnym politykiem, który próbował zrealizować testament I Rzeczypospolitej, testament wolnych narodów, żyjących w tolerancji i pokoju. Jak niebezpieczna to wizja dla naszych wrogów, przekonałem się w USA, gdy kluby „Gazety Polskiej” rozpoczęły organizowanie wspólnych, polsko-ukraińsko-litewskich protestów przeciwko rosyjskiej agresji na Ukrainę. Dołączali do nas też przedstawiciele innych narodów.

Takiego ataku na kluby nie było od dawna. Pojawiali się pseudopatrioci albo po prostu pożyteczni idioci, którzy akurat teraz...
[pozostało do przeczytania 29% tekstu]
Dostęp do artykułów: